Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych nie kryje swojego oburzenia sprawą kaszubskiego hodowcy norek. Po podjęciu decyzji o zabiciu sześciu tysięcy zwierząt, z powodu wykrycia koronawirusa u czterech osobników, rolnik pozostał bez niczego. Prezes PZHZF Daniel Chmielewski komentuje sytuację.
Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych nie ukrywa swojego zbulwersowania sprawą hodowcy z powiatu kartuskiego. W listopadzie na tej samej fermie również wykryto zakażenie SARS-COV-2, jednak po powtórzeniu badania okazało się, że wynik jest ujemny. Teraz, pomimo prośby o powtórzenie testu na obecność koronawiursa u norek, odmówiono wykonania ich i podjęto decyzję o zabiciu prawie sześciu tysięcy zwierząt.
- Jesteśmy zbulwersowani takim podejściem do sprawy, tym bardziej, że były prowadzone rozmowy z weterynarią i hodowca miał dostać pieniądze. W tym wypadku nazywa się to nagrodą za pomoc w zwalczaniu epidemii. Nawet już ustalono kwotę, jednak Główny Lekarz Weterynarii zarządził kontrolę w gospodarstwie – mówi Daniel Chmielewski, prezes PZHZF.
Polski Związek Hodowców Zwierząt Futerkowych uważa, że to była zbyt pochopnie podjęta decyzja. Powołuje się przy tym na sytuację w Dani, gdzie władze podjęły decyzję o zabiciu wszystkich norek w państwie.
- Mamy bardzo dobry przykład Dani: minister rolnictwa poddał się do dymisji, bo pochopnie podjęli decyzję o uboju wszystkich norek w kraju. W Polsce mamy taką samą sytuację, znaleziono koronawirusa, błyskawiczna decyzja: usypiamy – przyznaje prezes związku.
Są alternatywy?
Jak mówi prezes związku, podejmowanych jest wiele działań, aby zaprzestać rozprzestrzenianiu się wirusa wśród norek. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na to, że fermy są zamknięte, osoby z zewnątrz nie mają do nich wstępu a zwierzyna jest w odizolowanych klatkach. Wystarczyłoby, aby zwierzęta odbyły kwarantannę, ponieważ łatwo jest kontrolować sytuację w takim miejscu. Ponadto mówi o tym, że trwają pracę nad szczepionką dla zwierząt, aby rolnicy dalej mogli funkcjonować.
- W Finlandii i w Rosji są prowadzone prace nad szczepionką dla norek. W obu tych krajach wszystko dobiega ku końcowi. Ponadto nie ma żadnych badań, gdzie udowodniono, że ludzie mogą zarazić się od zwierząt. Wystarczyłoby, aby wprowadzono kwarantannę dla tych zwierząt. Mamy również dużo narzędzi, żeby się bronić przed covidem, a nie od razu podejmować pochopne decyzję. Co teraz z rolnikami? Z ich kredytami? Hodowca z pomorza w tym momencie jest bankrutem, za co on ma żyć? – mówi Daniel Chmielewski
Wyniszczanie tej gałęzi rolnictwa
Jak mówi Prezes Polskiego Związku Hodowców Zwierząt Futerkowych, próbowano podjąć rozmowy na ten temat. Minister rolnictwa, pomimo wielu pism ze strony związku i organizacji zajmujących się problemem, nie odpowiada. Daniel Chmielewski mówi, że hodowcy traktowani są jak złoczyńcy, którzy liczą na duże pieniądze z odszkodowań.
- My w tej chwili rozmawiamy z kim się da. Chcieliśmy się spotkać i rozwiązać ten problem w cywilizowany sposób, ale ze strony rządu nie ma żadnego działania. Traktuje się nas jak złoczyńców i stawia jako ludzi, którzy chcą tylko wziąć pieniądze z odszkodowania. A my robimy wszystko, co możliwe, żeby nasza działalność funkcjonowała zgodnie z prawem. Odprowadzamy podatki, przyjmujemy kontrole… Nikt nie chce z nami rozmawiać, legalnie prowadzącymi swoje hodowle- mówi prezes.
Pracownicy oraz właściciele fermy są poddani kwarantannie. Z informacji, jakie posiada Daniel Chmielewski wynika, że nie zostały przeprowadzane badania na obecność wirusa.
- Z informacji, które miałem do tej pory (03.02 godz. 10.00 przyp. Red.) wynika, że te osoby siedzą na kwarantannie i nawet nie zostały poddane badaniom na obecność koronawirusa. Nigdzie nie ma dowodów na to, że ludzie zarażają się od zwierząt. A my, hodowcy, mamy teraz cierpieć i tracić całe swoje dobytki? – stwierdza Daniel Chmielewski.
Hodowcę czeka kontrola
Na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii pojawił się komunikat Głównego Lekarza Weterynarii w tej sprawie. Zapowiada on, że w gospodarstwie odbędzie się kontrola, która ma zweryfikować, czy ferma jest prowadzona zgodnie z prawem i obowiązującymi normami. Dopiero po niej zapadnie decyzja o tym, czy rolnik otrzyma rekompensatę.
- W prowadzonym dochodzeniu epizootycznym przede wszystkim weryfikowane będą warunki, w jakich utrzymywane są zwierzęta. Kluczowym elementem dochodzenia będzie weryfikacja, czy na fermie zachowane były zasady bioasekuracji, w tym te które dotyczą interakcji człowiek - zwierzę. W ramach tych ostatnich we współpracy z innymi służbami sprawdzane będzie, czy właściciele fermy zatrudniali zgodnie z prawem pracowników, w tym, czy nie było stwierdzonych form nielegalnego zatrudnienia pracowników, szczególnie z krajów, gdzie stwierdza się liczne zachorowania na COVID-19. Ochrona zdrowia Polaków, która jest nadrzędnym celem w dobie globalnej pandemii SARS-CoV-2, wymusza opisane wyżej działania. Dopiero wyniki dochodzeń epizootycznych wskażą, która z form przewidzianych ramami prawa będzie zastosowana, tj. czy będą to formy rekompensaty czy też ewentualne kary – informuje Główny Inspektor Sanitarny.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo , to potraficie ZNISZCZYĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH
Tusek pomoże, wzruszy ramionami i pojedzie na wakacje
Najlepiej zaje.. B. A. C wszystkie zwierzaki.. Co za h. U. J. E. Powinni za to iść do paki Wgl to ściema z tym całym wirusem wiadomo że jest po to żeby udupić przedsiębiorcow i pracowników.. Ludzie zamiast na pseudo wirusa to z głodu umrą. Czy żaden pajac tego nie widzi? W du. P. E. Se wsadzcie swoje zakazy mordercy!!!
brawo panie ministrze przecież pan pieniądze dostaje , a pozostali się nie liczą.
To mieszkańcy wsi i głównie rolnicy głosowali na PiS.....wiec teraz mordy w kubeł.....
A kto rządzi w Kartuzach ? PiS?
Jak właściciel portalu strzela do zwierząt, to jest OK. Jak właścicielowi fermy ktoś chce podobne przedstawienie urządzić, to już nie jest OK. Weź ty się chłopie zdecyduj. A poza tym właściciel fermy ocenia szkody na 10 mln zł. 10 baniek dzielone na 6 tysięcy zwierząt to jest 1666zł za jednego futrzaka. Strasznie drogie to futro
Za Leźnem przed Żukowem po lewej stronie tam jest miejsce gdzie zabija się od wielu lat zwierzęta!
Zabija się też kury, świnie, cielaki, konie, dziki i jelenie. Więc zamknij się tęczowy kretynie. Człowiek musi jeść. Ważne żeby zabijać humanitarnie.
Czy prokuratura zajęła się bezprawnym rozbojem SANEPIDU, czy osoby z sanepidu są już w areszcie, za łamanie Polskiego prawa i ROZBÓJ!!!????
kto sie zaraza powinien sam zaplacic za leczenie .Nasz RZAD NIE ZARAZIL ani ludzi ani zwierzat /. oj ciemna masa w tej naszej ukochanej POLSCE
Brawo , to potraficie ZNISZCZYĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH
Tusek pomoże, wzruszy ramionami i pojedzie na wakacje
Najlepiej zaje.. B. A. C wszystkie zwierzaki.. Co za h. U. J. E. Powinni za to iść do paki Wgl to ściema z tym całym wirusem wiadomo że jest po to żeby udupić przedsiębiorcow i pracowników.. Ludzie zamiast na pseudo wirusa to z głodu umrą. Czy żaden pajac tego nie widzi? W du. P. E. Se wsadzcie swoje zakazy mordercy!!!