Poseł Stanisław Lamczyk w wywiadzie dla Gazety Kartuskiej opowiada o swoim pobycie w Chicago w USA, a także informuje o najbliższych planach Sejmu dotyczących całego kraju, jak również powiatu kartuskiego - między innymi o planie zmiany statusu drogi wojewódzkiej 211 (Kartuzy - Sierakowice) na drogę krajową.
- Urlop był udany?
- Tak, dziękuję, choć w tym roku wypoczynek połączyłem z pracą. Byłem w Chicago w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracowałem na rzecz zmiany wizerunku Platformy Obywatelskiej wśród tamtejszego elektoratu. Tak się złożyło, że był to czas, gdy podpisywano umowę o tarczach antyrakietowych i ten temat również w Stanach wywoływał duże zainteresowanie dziennikarzy. Poproszono mnie do radia, gdzie odpowiadałem na różne pytania związane z tym tematem. Wiele osób w Polsce i w krajach ościennych wciąż nie zdaje sobie sprawy z tego, że tarcze będą chronić nie tylko nasz kraj, ale również sąsiednie, praktycznie poza Turcją i częścią Włoch, całą Europę i zachodnie nabrzeże USA [...].
- Jest Pan przede wszystkim posłem ziemi kartuskiej, więc na miejscu będzie pytanie, jakich zmian i korzyści może oczekiwać nasz region?
- Podczas pobytu w Redzikowie premier Tusk zapowiedział jedną bardzo istotną dla nas rzecz - mianowicie, żeby status drogi wojewódzkiej nr 211 przemianować na krajowy. To by zaprocentowało dla nas bardzo pozytywnie, zwłaszcza teraz, gdy w perspektywie mamy budowę obwodnicy Kartuz. Gdyby ta droga stała się krajową, to jeśli znaczna liczba danej aglomeracji ma problemy komunikacyjne, budowa obwodnicy staje się priorytetową i to się dzieje niejako obligatoryjnie. Tym bardziej, że też Sierakowice działają w kierunku budowy obwodnicy. Wychodzi na to, że realizacja tej wielkiej inwestycji może nastąpić szybciej, niż marzyliśmy. W tej chwili jest tak, że projekt modernizacji tej drogi na odcinku Żukowo - Kartuzy został oceniony w konkursie najwyżej, jest na pierwszym miejscu i na pewno będzie dofinansowany ze środków unijnych i realizowany. Przy okazji będzie też robiona droga odbijająca przed Żukowem na Kobysewo. Poza tym w trakcie realizacji jest studium wykonalności skrótu z Żukowa do trójmiejskiej obwodnicy południowej i dalej do trasy warszawskiej.
- Jak już jesteśmy przy naszym powiecie, to na jakim etapie są dofinansowania zabytkowych świątyń, obiecane przez ministra kultury?
- Dużo wniosków jest aktualnie realizowanych, inne będą. Remontowany jest dach zabytkowego kościoła św. Jana w Żukowie. Skończono też remont ołtarza w kościele w Goręczynie. Proszę pojechać i zobaczyć, jak pięknie jest teraz w tej świątyni. To był już trzeci i ostatni, modernizowany przy dofinansowaniu ministra kultury ołtarz. W ubiegłym tygodniu przyznane zostały pieniądze na instalację elektryczną dla kartuskiej kolegiaty. Ostatnio o dofinansowanie renowacji wieży aplikowało też Przodkowo, natomiast kolegiata aplikować będzie z dużym projektem na remont eremu, refektarza i odwodnienie placu. Nie będzie to łatwe, ale zobaczymy. Podczas ostatniego pobytu marszałka Kozłowskiego w Kartuzach, wybraliśmy się do kolegiaty, gdzie zadeklarował dofinansowanie renowacji wieży, która robiona jest małymi etapami. Mamy obietnicę, że i pan marszałek do tej inwestycji dołoży pieniądze.
- Wiemy też, że bardzo wysoko oceniono kartuski projekt kanalizacji.
- Tak, to istotnie powód do radości. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska ocenił kartuski projekt najwyżej, a Warszawa na drugim miejscu. Dla realizacji tego projektu nie ma już żadnego zagrożenia. Natomiast gorzej z projektem sierakowicko – sulęczyńskim. Tu gmina Sulęczyno nie zdążyła z wszystkimi decyzjami, co spowodowało, że projekt się nie załapał i na pewno trzeba będzie pomóc, żeby udało się przy drugim podejściu. W trakcie realizacji jest też wielka inwestycja gminy Somonino, mianowicie modernizacja i rozbudowa oczyszczalni ścieków i budowa kanalizacji.
- Jak już jesteśmy przy Somoninie, to chciałabym zapytać, na jakim etapie jest zapowiadana budowa boisk, zarówno tego pełnowymiarowego, jak i „Orlika”. Przyznam, że złożył nam wizytę czytelnik, rozsierdzony mocno tym, że zapowiedzi były huczne, a dalej nic się nie dzieje w tym zakresie.
- Zapewniam, że nie ma w tym absolutnie winy wójta, ani somonińskich urzędników. Jeśli chodzi o Orlika, przetarg wyszedł tak drogo, że wójt, słusznie zresztą, go unieważnił. Ogłoszony został kolejny. Mam nadzieję, że przystąpi do niego więcej firm i cena spadnie do realnej wartości. Jeśli chodzi o boisko pełnowymiarowe, to również opóźnienie nie wynika z winy wójta. Wniosek leży u minstra Drzewieckiego i czeka tylko na jego podpis. Mogę tu uspokoić mieszkańców Somonina i zapewnić, że oba boiska na pewno powstaną. Został też rozstrzygnięty przetarg na budowę gali w Somoninie, więc inwestycje sportowe ruszą niebawem pełną parą. Jeśli mówimy już o budowa boisk Orlik 2012, to pomysł okazał się strzałem w „10”. To największa inwestycja sportowa w Europie i bardzo dobrze, młodzież musi mieć gdzie rozwijać sportowe talenty. Trzeba było premiera z piłkarską pasją, żeby na to wpaść i konsekwentnie realizować. Tym bardziej, że to nie wszystko. Trwają też prace rządu nad kolejną inicjatywą dla młodzieży pod roboczą nazwą „internet i laptop” dla każdego. Chodzi o to, aby każdy uczeń, również z małych wiosek, miał zapewniony dostęp do internetu.
- Co jeszcze z nowości?
- Aktualnie premier bardzo duży nacisk kładzie na przyspieszenie waloryzacji emerytur i rent, żeby nie było tak, że emeryta nie stać na wykup leków.W naszym pierwszym budżecie pierwszy etap będzie już uwzględniony. Będą też podjęte konkretne kroki w celu uniemożliwienia byłym oficerom SB podejmowania tak wysokich emerytur. Te pieniądze należą się innym emerytom, którzy całe życie uczciwie pracowali.
- Na koniec proszę powiedzieć, na jakim etapie jest realizacja budowy Kolei Metropolitalnej.
- W tej chwili opracowywane jest ostateczne studium wykonalności trasy Rębiechowo-Kartuzy i Rębiechowo-Żukowo-Kościerzyna. Ten projekt realizowany jest z programów regionalnych i to on ma zapewnić rentowność projektowi trasy Gdańsk - Rębiechowo, który znajduje się na liście indykatywnej. Rozważane są w tej chwili prędkości poruszania się kolei. Jeżeli prędkość wynosiłaby 100 km/h, to wykonawca zmieści się w kosztach, natomiast gdyby przymierzyć się do prędkości 120 km/h, nakłady wzrosłyby o 50 procent. Prawdopodobnie przyjęty zostanie drugi wariant, mimo że droższy, to jest bardziej konkurencyjny dla innych pojazdów, a przecież rentowność tego przedsięwzięcia jest bardzo istotna.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Lucyna Puzdrowska, Gazeta Kartuska
Pełna treść wywiadu w jutrzejszym wydaniu Gazety Kartuskiej.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze