Opinie parafian, mieszkańców i księdza proboszcza Po decyzji księdza biskupa
Motto: "Rozum jest duszą wolności"
Gottfried W. Leibniz
Obserwując żywe i zróżnicowane życie publiczne w ostatnim czasie mieliśmy niejednokrotnie okazję zetknąć się z osobami wyrażającymi swoje poglądy w ważnych lub mniej ważnych sprawach. Różnie reagujemy nie tylko na treść publicznych wypowiedzi, w tym również w mediach, a szczególnie w prasie. W Przodkowie, jak wiemy, głównie z prasy, ma dojść do kolejnej "rozróby", a to w związku z decyzją biskupa pelplińskiego J.B.Szlagi, w związku z tym, że przez najbliższe pięć lat nie będzie tam bierzmowania. Tegoroczny sakrament bierzmowania ma przyjąć 75 - 80 osób i wszyscy mają go przyjąć w Pelplinie. Zarówno Sławek z Kobysewa, Tomek z Kczewa i inni, z którymi rozmawiałem, powiedzieli otwarcie: Jak trzeba będzie to pojedziemy do Pelplina, a jak na razie uczęszczamy w naszym kościele w każdy wtorek na nauki przed bierzmowaniem. Rozmawiałem z kilkoma rodzicami, których dzieci będą bierzmowane, jak również z innymi rodzicami - parafianami i usłyszałem przeróżne wypowiedzi i opinie. Niektóre z nich po prostu nie nadają się do powtórzenia. Ktoś powiedział: ta decyzja nie jest bynajmniej aktem duchowego zespolenia parafian, a jeszcze ktoś inny dodał: proszę pana nawet w wojsku zwykły szarak, zwykły żołnierz ma coś do powiedzenia, natomiast w Pelplinie nie wsłuchują się w nasze opinie, a głównie prośby, by biskup wycofał swoją decyzję.
Na przykładzie Kczewa
W poniedziałek 1 marca br. u państwa Fularczyków odbyło się zebranie mieszkańców, na które zgodnie z zaproszeniem przybył ksiądz Jerzy Kąkol. Podczas zebrania, a taki był zasadniczy cel, wytypowano kandydaturę na członka Rady Parafialnej, którym został pan Zygmunt Leykowski, ale w trakcie nie pominięto kwestii bierzmowania. Mieszkanka sołectwa pani Krystyna Grosz mówi tak: "Zebranie przebiegało w bardzo spokojnej atmosferze, aczkolwiek było kilka uszczypliwych wypowiedzi pod adresem biskupa, lecz nasz proboszcz, który jest wyjątkowo opanowanym człowiekiem, zachował się z pełną kulturą, czyli tak, jak tego zawsze i wszędzie oczekują parafianie. Wypowiedzi księdza proboszcza nacechowane były pełną troską o parafię i dał do zrozumienia, aczkolwiek nie powiedział tego wprost, że czyni starania u biskupa, aby sakramenty bierzmowania przodkowianie przyjęli w Przodkowie. Skoro biskup już podjął decyzję, karząc tym samym całą parafię, a głównie dzieci i młodzież, to przecież powinien sobie przypomnieć, że podczas ubiegłorocznej "manifestacji" parafian w Pelplinie biskup podał rękę członkom delegacji jako znak zgody i pojednania. Powinien dotrzymać słowa. Powiem panu jeszcze jedno - przynajmniej moja rodzina, a także wielu sąsiadów nie słyszało, aby ksiądz proboszcz J. Kąkol zadzierał z księdzem wikariuszem Waldemarem Pieleckim."
Sołtys Kczewa pan Zygmunt Stromski mówi "Zwróciłem się do księdza proboszcza z prośbą, by zechciał uczestniczyć w poniedziałkowym zebraniu mieszkańców (1 marca) i otrzymałem natychmiastową, bardzo grzeczną odpowiedź: skoro mieszkańcy sobie życzą mojej obecności to oczywiście na zebraniu będę obecny. Wcześniej, a dokładnie 28 lutego sołtysi z całej gminy uczestniczyli w spotkaniu w plebanii z ks. proboszczem i szczerze mówię: wszyscy a przynajmniej ja, odniosłem wrażenie, zresztą wynikało to z wypowiedzi proboszcza, że dąży do zasadniczego celu jakim jest zgoda wśród ludzi, że trzeba dialogu, rozmów i szacunku dla siebie. Usłyszeliśmy wszyscy, że wolę biskupa trzeba uszanować, a czas rozmów zapewne załagodzi rany. Zarówno w spotkaniu w plebanii, jak i podczas spotkania z mieszkańcami, nie dochodziło do prania brudów. Nie może być tak, mówi sołtys, żeby to, co było w ubiegłym roku, miało być nie wiadomo jak długo cieniem parafian. Wszyscy bądźmy dobrej nadziei".
Kto szkodzi parafii?
W gazecie wyborczej "Trójmiasto" z 27 lutego w artykule pt. "Boże chroń wikarego" napisano m.in. "Co za nieładna kara - oburza się parafianka. To my jesteśmy kościołem i wiarą, to nas biskup powinien słuchać. Mieszkańcy Przodkowa mają ich dzieci aż do Pelplina wozić? Proboszcz odpiera te zarzuty i pyta wiernych "Jak odrzucicie biskupa, jakim kościołem będziecie?"
W kilku innych gazetach napisano, że ksiądz proboszcz J.Kąkol jest wyjątkowo nieprzychylny dla środków maso wego przekazu, a szczególnie dla prasy, bo jak widzi dziennikarza to zamyka przed nim drzwi.
Zastanawiające, prawda? Ale ja takiego rozczarowania nie doznałem, bo ksiądz proboszcz poinformowany o tym, że jestem dziennikarzem miło się uśmiechnął, sympatycznym gestem zaprosił mnie do plebanii, gdzie tylko przez kilka minut mogliśmy rozmawiać, ponieważ spieszył się na ceremonię pogrzebową, a było to w środę 3 marca około godziny 9.00. Proboszcz mówił: "Rozmawiam i przekonuję księdza biskupa, żeby sakrament bierzmowania odbył w Przodkowie. Nie przeciwstawiam się jego decyzji, bo mi nie wolno, tym bardziej, że ksiądz biskup postąpił w myśl kanonu z kodeksu prawa kanonicznego, ale w takiej sytuacji potrzebny jest spokój i dialog między wszystkimi. Tych, którzy wypowiadają się w kwestii naszej parafii w złym i nieprzychylnym tonie chciałbym zapytać: jakimi są katolikami?"
/ Od autora: zostałem przez księdza proboszcza zaproszony na rozmowy, być może na wywiad w stosownym czasie i z tego zaproszenia oczywiście skorzystam/.
Podcinanie korzeni?
"Błagam was, moi rodacy! - wołał Papież na Placu Św. Piotra 29 kwietnia przed 12 laty- Abyśmy nie zniszczyli dziedzictwa, które z takim trudem obroniliśmy. Nie podcinajmy sobie tych samych korzeni, z których wyrastamy/.../.Trzeba się uczyć, być prawdziwym katolikiem, ale nie wolno, ażeby nasza wolność nie stawała się naszą własną niewolą, ani przyczyną zniewolenia innych".
W gminie Przodkowo aktualnie jest na ogół spokojnie, bo spokój wywodzi się z rozumu i sprawiedliwości parafian i jak mi powiedziała mieszkanka Smołdzina, nie warto powtórzyć tego, co było w ubiegłym roku, bo ognia z wodą nie da się pogodzić. Sołtys Kczewa mówi: "Jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził", a ktoś inny dodał: "Unikajmy nienawiści, a skoro już są sytuacje dwuznaczne to chyba nas stać na odwagę i sobie wybaczyć".
/dom/
Jak wspomniałem, ludzie wyrażają swoje poglądy zgodnie z własnym sumieniem. Ale czy rzeczywiście tak jest w społeczeństwie? Chyba na to pytanie jesteśmy w stanie sami odpowiedzieć, niemniej przytoczę wypowiedzi kilku mieszkańców gminy Przodkowo na zadane im pytanie
"Dlaczego biskup w taki sposób karze parafian"?
/Ze zrozumiałych względów wszyscy rozmówcy chcieli pozostać anonimowi, ale dodaję, że mieszkają w różnych miejscowościach gminy Przodkowo/
Pani nr 1 i 2: Decyzja biskupa jest dla nas bardzo dziwna, bo tak nie powinno być. Za co karze się parafian? Za to, że mają jakieś uwagi pod adresem proboszcza? Za to, że nigdy nie zgodzimy się, żeby wikary W. Pielecki miał być przeniesiony gdzie indziej? Księdza, którego się uwielbia, który potrafi rozmawiać z ludźmi, być zawsze szczerym, życzliwym i sprawiedliwym nie powinno się odsuwać z parafii. To jest grzech tego, kto tak postanowił. Wie pan, kogo mamy na myśli. Czy biskup jest dla nas, czy odwrotnie? To nie parafianie wznieśli nienawiść, bo taka jest w tej chwili prawda. Biskup powinien ludzi słuchać, a to ci się stało po prostu nie mieści się w głowie!
Pan nr 1: Nie wtrącam się do sytuacji, jaka powstała na parafii, ale wiem, że parafianie są przegrani. Biskup nie ma racji chociaż podpiera się prawem kanonicznym. Wszystkim nam jest potrzebny rozsądek i spokój, i wierzę, że ten niewątpliwy dramat nas wszystkich, wspólnymi siłami, a raczej działaniem, będzie rozwiązany.
Pan nr 2: Jak sobie wyobrazić życie parafii skoro ona jest stale karana? Jestem realistą i nie wróżę nic dobrego w zaistniałej sytuacji.
Pan nr 3: To biskup daje do zrozumienia, że mamy się odciąć od kościoła i Boga, i wie pan, że może dojść do tego, że parafianie będą wnosić o zmianę przynależności do innej diecezji. Do tego nie potrzeba już żadnej podpałki skoro tli się ogień.
Pani nr 3: Wiara mówi, że mamy nie 7 razy, ale 77 razy przebaczać i zapomnieć, a co robi biskup? Jest po prostu wobec nas niesprawiedliwy. Czemu winien jest wikary? To co się stało jest po prostu skandalem i wiem, że parafianie nie spoczną dopóki biskup nie wycofa się ze swojej decyzji. Nie musi nas traktować jak Syna Marnotrawnego, bo jesteśmy katolikami i znamy swoje prawa i obowiązki.
Pani nr 4: Za dużo hałasu zrobiły gazety lokalne i na pewno ten rozgłos niczego dobrego nie wniósł i nie wniesie. Sprawy Przodkowa nie można traktować jako sensacji, a do czego są zdolne środki masowego przekazu wszyscy dobrze wiemy. Gazety powinny raczej pomóc, podtrzymać ludzi na duchu i wierzyć, że wszystko znowu dobrze się ułoży, a co do naszego proboszcza, to nie mam jeszcze wyrobionego zdania, niemniej biskup jest jego przełożonym i musi wykonywać polecenia. Nie miejmy do proboszcza pretensji i żalu.
Pani nr 5: Biskup okazał się, przepraszam za wyrażenie, prawdziwym rekinem, ale nas parafian - płotki, nie pożre. Przechodzimy kolejne wstrząsy i dlatego jedynym wyjściem jest kompromis. Tylko i wyłącznie.
Pani nr 6: Mam w domu książeczkę - modlitewnik wydrukowany przez Diecezję Pelplińską, która została wydana z okazji peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego i tam na samym początku biskup J.B.Szlaga do wiernych zwraca się takimi słowami "Drogim diecezjanom, braciom w kapłaństwie, prezbiterom i diakonom oraz wszystkim wiernym, pokój i pozdrowienie w Panu". Mam nadzieję, że te słowa przyczynią się do załagodzenia sytuacji, która zaistniała w naszej parafii.
Rozmawiał i opracował: /dom/
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze