Mieszkańcy gminy Sierakowice zarzucają swojemu radnemu Jerzemu Meronkowi, że za pieniądze z budżetu gminy i Urzędu Marszałkowskiego buduje sobie drogę. Radny oraz sekretarz gminy Zbigniew Fularczyk zaprzeczają tym zarzutom.
- Czytając artykuł we Wiadomościach Sierakowickich pod tytułem "Kleka" (nr 10) zastanawiam się, czy nasza gmina jest tak bogata, skoro robi drogę asfaltową radnemu z Lisich Jam - twierdzi nasza czytelniczka. - Radny Jerzy Meronk w czasie kampanii wyborczej obiecywał mieszkańcom nowe drogi. Owszem, buduje, ale sobie i to za pieniądze gminne i Urzędu Marszałkowskiego. Natomiast my - użytkownicy lokalnych dróg - będziemy dalej łatać dziury, by po następnej ulewie grzęznąć po osie w błocie. Czy na naszych terenach nie ma już innych, ważniejszych potrzeb drogowych, jak robienie obwodnicy wokół własnej wsi?
Jak poinformował Zbigniew Fularczyk, sekretarz Urzędu Gminy w Sierakowicach, modernizowane jest istniejące połączenie wsi Lisie Jamy z drogą powiatową do Borzestowa na odcinku 200 metrów.
- Droga ta łączy całą wieś i służy wszystkim - stwierdził Zbigniew Fularczyk. - Nie rozumiem więc takich zarzutów. Uważam, że są to typowe uszczypliwości. Mieszkańcy powinni się cieszyć, że mają radnego, który operatywnie myśli o wszystkich.
Radny Jerzy Meronk nie krył zaskoczenia w związku z zarzutami wobec niego. Przyznał jednak, że droga przechodzi przez jego działkę.
- Jest to droga dojazdowa do Lisich Jam i jest modernizowana za zgodą rady - powiedział. - Nie widzę powodu, dla którego miałbym na tej inwestycji skorzystać więcej od innych. Przykro mi z powodu tych zarzutów.
Na modernizację odcinka drogi w Lisich Jamach gmina Sierakowice przeznaczyła 100 tys. złotych z własnego budżetu oraz 60 tys. złotych, które otrzymała z Urzędu Marszałkowskiego.
pio
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze