Reklama

D. Zelewski o sytuacji w szkołach: Kompletna dezorganizacja nauki - ani porządne nauczanie zdalne, ani stacjonarne

Od 27 stycznia uczniowie szkół ponadpodstawowych i klas V-VIII uczą się w systemie zdalnym. Decyzję o wprowadzeniu nauki niestacjonarnej podjęto z dnia na dzień ze względu na drastycznie rosnącą liczbę zakażeń. Czy była to dobra decyzja? Zapytaliśmy eksperta - Dariusza Zelewskiego, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 1 w Kartuzach.

Czy wprowadzenie nauki zdalnej było słusznym posunięciem?

Wprowadzenie nauki zdalnej jest zawsze trudne i powinno być ostatecznością. Tym bardziej dziwi fakt, że działania w rządzie nie były i nie są skoordynowane. Co innego mówił minister edukacji i nauki, a co innego minister zdrowia. Logika i rozsądek podpowiadały, by w trakcie przerwy świątecznej zaplanować z wyprzedzeniem konkretne działania.

Tego jednak zaniechano…

 Zamiast tego minister edukacji i nauki zaklinał rzeczywistość i przekonywał, że wirus jest wszędzie, tylko nie w szkołach. Puszczono edukację na żywioł i się zaczęło. Mnóstwo pozytywnych testów na COVID-19 zarówno i dzieci i pracowników. Szkoły praktycznie sparaliżowane przez kwarantannę. Dopiero wtedy decyzja o nauce zdalnej. Jednak podjęta z dnia na dzień i w kompletnie niezrozumiałym podziale: klasy 5-8.

Reklama

Jak  wygląda praca szkoły w takim trybie?

Nauczyciele kilka godzin pracują zdalnie z uczniami klas 5-8, potem przychodzą na godzinę do klasy 4, potem śpieszą  na zdalne do 5-8. I tak każdego dnia, przez kilka tygodni. Co zyskaliśmy? To, że większość uczniów z oddziałów przedszkolnych i klas 1-4 zostają każdego dnia wysyłani na kwarantannę. Kompletna dezorganizacja nauki. Ani porządne nauczanie zdalne, ani stacjonarne.

Jak wygląda obecnie nauka w Jedynce?

Obecnie w klasach, które chodzą do szkoły frekwencja wynosi około 50 procent. Wie pani co to oznacza? Że połowa uczniów klas 0-4 jest w domach i nie ma możliwości korzystania z zajęć, a nauczyciel z drugą połową jest w szkole. A będzie jeszcze gorzej. W przyszłym tygodniu rodzice deklarują, że ich dzieci pozostaną w domach, bo boją się kwarantanny na ferie… W tym czasie można było odpowiednio wcześniej zaplanować na czas największego wzrostu zakażeń naukę zdalną dla wszystkich, a do szkoły pozwolić przychodzić uczniom, którym rodzice nie mogą zapewnić opieki, by uczyli się w małych 4-5 osobowych grupach.  Uczniowie z naszego województwa i tak są w dobrej sytuacji. To szaleństwo potrwa jeszcze tylko tydzień, a potem ferie. Natomiast uczniowie z pięciu województw będą mieli tak do końca lutego. Współczuję.

Reklama

Ubiegły rok szkolny upłynął niemal w całości na nauce zdalnej. Już dziś widać, że dzieci i młodzież mają olbrzymie zaległości w nauce. Czy jest sposób, by je nadrobić?

Nie da się nadrobić. Można jedynie startować z poziomu sprzed zdalnego i bez stresowania dzieci, bez obwiniania iść spokojnie do przodu. W naszej szkole, w której uczeń uczy się dla siebie, a nie dla ocen jest to realne. Teraz natomiast czekamy z utęsknieniem na ferie, by potem wrócić mam nadzieję do nauki stacjonarnej.

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    shalom5g - niezalogowany 2022-02-07 10:50:18

    Aj waj, właśnie tak się kończy nieprzyjmowanie szczepionek, brawo kaszuby.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Pisiorek - niezalogowany 2022-02-07 13:25:04

    Ten przyjął szczepionkę ale i tak nic mądrzejszy nie jest.

    • Zgłoś wpis
  • Werty - niezalogowany 2022-02-07 16:19:38

    Slalom !Leki! Bierz leki!

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości