Reklama

Dąb – Cartusia 2:2 (0:2)

12/11/2009 10:25
Sobotnie spotkanie z Chojniczanką Chojnice nie będzie dla piłkarzu Cartusi Kartuzy bezpośrednim pojedynkiem o tytuł “mistrza jesieni” III ligi. Wczoraj biało-niebiesko-czarni po pierwszej połowie prowadzili w Dębnie z miejscowym Dębem już 2:0, ale nie potrafili utrzymać korzystnego rezultatu do końca, z trudem broniąc remisu. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.

Cartusia rozpoczęła w identycznym ustawieniu jak w ostatnim spotkaniu z Gryfem Wejherowo, z Rubinem na prawej obronie i Karasińskim jako ofensywnym pomocnikiem. Nie przeszkadzało to jednak w dobrej i co ważniejsze skutecznej grze. W pierwszej części meczu stadion ekipy z Dębna okazał się wyjątkowo gościnny i przyjezdni, mimo wszystko dość niespodziewanie, wyszli na dwubramkowe prowadzenie.

Co prawda jako pierwsi groźnie zaatakowali miejscowi, a konkretnie Łukasz Kowalski. Strzał 19-letniego napastnika z Dębna zdołał wybronić jednak Czyżniewski. Kilka chwil później akcja toczyła się już po przeciwnej stronie boiska. Niegroźne z pozoru dośrodkowanie Dawidowskiego dało nam prowadzenie. Do piłki wyskoczyli bowiem jednocześnie bramkarz gospodarzy Jacek Skrzyński i obrońca Jacek Jarecki. Szybszy okazał się ten drugi i niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki.

Od 24 minuty grało nam się więc już zdecydowanie łatwiej. I to tak bardzo, że osiem minut później było już 0:2. Po raz kolejny nie popisał się w tej sytuacji bramkarz gospodarzy, który przy kolejnym dośrodkowaniu Dawidowskiego, tym razem z rzutu rożnego, źle obliczył lot piłki, minął się z nią w powietrzu, a ta opadła wprost pod nogi Mitury, który z prezentu skorzystać nie mógł.

Dwubramkowe prowadzenie sprawiło, że zespół Adama Adamusa nieco się cofnął, starając się kontrolować wynik. Dąb nie poddawał się jednak i z każdą upływająca minutą osiągał coraz większą przewagę. Na szczęście dla naszego zespołu nic z tego nie wynikało.

W przerwie trener Zenon Burzawa dokonał w swoim zespole dwóch zmian i tuż po wznowieniu gry ekipa Dębna … straciła trzeciego gola. Radość Domjana trwała jednak krótko, bo sędzia trafienia nie uznał odgwizdując pozycję spaloną. Na domiar złego w 51 minucie gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, a jej strzelcem okazał się pechowiec z pierwszej połowy – Jarecki, który z najbliższej odległości głową pokonał Czyżniewskiego.

Trafienie to dodało zespołowi Dębu wiary we własne siły i w kolejnych minutach kartuzianie zepchnięci zostali do defensywy. W 60 minucie w sytuacji „sam na sam” znalazł się jeszcze Mitura, ale później na murawie dominowali już tylko miejscowi. Do remisu doprowadzili już w 67 minucie, a niewiele zabrakło byśmy do Kartuz wrócili z zerowym dorobkiem punktowym. Najpierw minimalnie chybił Niparko, a potem efektowną akcją popisał się Dłubis, który minął dwóch obrońców, położył Czyżniewski i mając przed sobą już tylko pustą bramkę, uderzył z konta w boczną siatkę.

Wyjazdowy remis sprawił, że Cartusia nie ma już szans na wywalczenie tytułu mistrza jesieni „bałtyckiej” III ligi. Stawką sobotniego meczu z Chojniczanką będzie więc co najwyżej drugie miejsce w tabeli. Szlagier zapowiada się jednak wyjątkowo ciekawie. Goście mają najskuteczniejszy atak w lidze. Cartusia natomiast poniosła dotychczas tylko jedną porażkę w sezonie, najmniej w całej stawce.

Dąb Dębno – Cartusia Kartuzy 2:2 (0:2)
Jarecki 51, Kotus 63 – Jarecki (24-sam.), Mitura 32

Cartusia: Czyżniewski – Rubin (65` Kempiński), Kitowski, Domjan, Mach (90` Węsiora) – Kordyl, Stencel, Bubienko, Dawidowski (77` Banaszak), Karasiński – Mitura (85` Cyman)

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości