Sobotnie spotkanie z Chojniczanką Chojnice nie będzie dla piłkarzu Cartusi Kartuzy bezpośrednim pojedynkiem o tytuł “mistrza jesieni” III ligi. Wczoraj biało-niebiesko-czarni po pierwszej połowie prowadzili w Dębnie z miejscowym Dębem już 2:0, ale nie potrafili utrzymać korzystnego rezultatu do końca, z trudem broniąc remisu. Mecz zakończył się wynikiem 2:2.
Cartusia rozpoczęła w identycznym ustawieniu jak w ostatnim spotkaniu z Gryfem Wejherowo, z Rubinem na prawej obronie i Karasińskim jako ofensywnym pomocnikiem. Nie przeszkadzało to jednak w dobrej i co ważniejsze skutecznej grze. W pierwszej części meczu stadion ekipy z Dębna okazał się wyjątkowo gościnny i przyjezdni, mimo wszystko dość niespodziewanie, wyszli na dwubramkowe prowadzenie.
Co prawda jako pierwsi groźnie zaatakowali miejscowi, a konkretnie Łukasz Kowalski. Strzał 19-letniego napastnika z Dębna zdołał wybronić jednak Czyżniewski. Kilka chwil później akcja toczyła się już po przeciwnej stronie boiska. Niegroźne z pozoru dośrodkowanie Dawidowskiego dało nam prowadzenie. Do piłki wyskoczyli bowiem jednocześnie bramkarz gospodarzy Jacek Skrzyński i obrońca Jacek Jarecki. Szybszy okazał się ten drugi i niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki.
Od 24 minuty grało nam się więc już zdecydowanie łatwiej. I to tak bardzo, że osiem minut później było już 0:2. Po raz kolejny nie popisał się w tej sytuacji bramkarz gospodarzy, który przy kolejnym dośrodkowaniu Dawidowskiego, tym razem z rzutu rożnego, źle obliczył lot piłki, minął się z nią w powietrzu, a ta opadła wprost pod nogi Mitury, który z prezentu skorzystać nie mógł.
Dwubramkowe prowadzenie sprawiło, że zespół Adama Adamusa nieco się cofnął, starając się kontrolować wynik. Dąb nie poddawał się jednak i z każdą upływająca minutą osiągał coraz większą przewagę. Na szczęście dla naszego zespołu nic z tego nie wynikało.
W przerwie trener Zenon Burzawa dokonał w swoim zespole dwóch zmian i tuż po wznowieniu gry ekipa Dębna … straciła trzeciego gola. Radość Domjana trwała jednak krótko, bo sędzia trafienia nie uznał odgwizdując pozycję spaloną. Na domiar złego w 51 minucie gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, a jej strzelcem okazał się pechowiec z pierwszej połowy – Jarecki, który z najbliższej odległości głową pokonał Czyżniewskiego.
Trafienie to dodało zespołowi Dębu wiary we własne siły i w kolejnych minutach kartuzianie zepchnięci zostali do defensywy. W 60 minucie w sytuacji „sam na sam” znalazł się jeszcze Mitura, ale później na murawie dominowali już tylko miejscowi. Do remisu doprowadzili już w 67 minucie, a niewiele zabrakło byśmy do Kartuz wrócili z zerowym dorobkiem punktowym. Najpierw minimalnie chybił Niparko, a potem efektowną akcją popisał się Dłubis, który minął dwóch obrońców, położył Czyżniewski i mając przed sobą już tylko pustą bramkę, uderzył z konta w boczną siatkę.
Wyjazdowy remis sprawił, że Cartusia nie ma już szans na wywalczenie tytułu mistrza jesieni „bałtyckiej” III ligi. Stawką sobotniego meczu z Chojniczanką będzie więc co najwyżej drugie miejsce w tabeli. Szlagier zapowiada się jednak wyjątkowo ciekawie. Goście mają najskuteczniejszy atak w lidze. Cartusia natomiast poniosła dotychczas tylko jedną porażkę w sezonie, najmniej w całej stawce.
Komentarze