Przynajmniej do końca rundy jesiennej, w wewnątrz-kaszubskiej rywalizacji Kartuz i Kościerzyny, górą będą ponownie piłkarze Cartusii. Tym razem derby odbyły się już w drugiej kolejce sezonu. Na stadionie w Kościerzynie górą byli goście, wygrywając po golu Puczyńskiego z 15 minuty 1:0. To pierwsze punkty niebiesko-biało-czarnych w rozgrywkach.
Decyzją Wydział Gier i Ewidencji Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej spotkanie to odbyło się bez udziału kibiców gości. Już pierwsze minuty pokazały, że oba zespoły z determinacją walczyć będą o każdy metr murawy. Pierwsi zaatakowali gospodarze, ale strzał Sarbinowskiego bez trudu odbił Tułowiecki. Dwie minuty później niemal identyczna sytuacja miała miejsce po drugiej stronie boiska. Strzelał Kordyl - bronił Spierewka.
W 15 minucie kartuzianie wyszli jednak na prowadzenie. Dośrodkowanie wracającego do składu Cartusii po dłuższej przerwie Arka Kordyla płaskim strzałem na bramkę zamienił Puczyński i było 1:0. Niewiele brakowało, a dwie minuty później w dokładnie ten sam sposób padłby drugi gol dla przyjezdnych. Ponownie w rolę podającego wcielił się Kordyl, ale w najważniejszym momencie mniej zdecydowania wykazał Kwasny i zagrożenie zażegnali obrońcy Kaszubii.
Biało-bordowi nie dawali jednak za wygraną i w 26 minucie bliscy byli wyrównania. Najpierw uderzenie Nawrockiego z linii pola karnego z trudem sięgnął Tułowiecki, zaś zaraz potem po rzucie rożnym nieznacznie pomylił się z dystansu Wysiecki.
Na kolejne groźne akcje trzeba było czekać do samego końca pierwszej połowy i w obu główną postacią był wspomniany już Arkadiusz Kordyl, który aż palił się do gry. W 38 minucie faulowany był po jednej z szarż na 25 metrze. Sam dośrodkowywał, ale futbolówka minimalnie minęła głowy jego kolegów. Tuż przed przerwą natomiast zaliczył on przechwyt na 30 metrze, pognał w kierunku bramki rywali i zza pola karnego strzelił mocno na krótki słupek, myląc się minimalnie.
Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli gospodarze. Po rzucie rożnym szczęścia próbował Wysiecki, ale nikt nie zamykał akcji z drugiej strony pola karnego i piłka ostatecznie wyszła na aut bramkowy. Po 10 minutach Cartusia dokonuje zmiany taktycznej. Niezwykle aktywnego, ale i wciąż nierozegranego Kordyla zmienił Kempiński, co było wyraźnym znakiem do tego, że kartuzianie zaczną grać kontrą, wzmacniając przede wszystkim tyły i środek pola.
Inicjatywę przejmuje co prawda Kaszubia, ale niewiele z tego wynika. Po powrocie do składu Karasińskiego, wyraźnie lepiej spisuje się defensywa kartuskiej drużyny. Większej różnicy nie zrobiło nawet pojawienia się na murawie Tomasza Grzywacza. Co więcej, w 75 minucie faulowany od tyłu w polu karnym był w sytuacji "sam na sam" Krzysztof Kwasny, ale sędzia główny zamiast odgwizdać ewidentnego karnego, puścił grę, ratując najprawdopodobniej kościerski zespół przed utratą drugiej bramki.
Ostatni kwadrans bardziej niż w ofensywne popisy piłkarzy, obfitował w brutalną momentami walkę, a co za tym idzie i kilka żółtych kartek. Wynik nie uległ już jednak zmianie i trzynaste derby Kaszub zakończyły się siódmym już triumfem ekipy z Kartuz.
Komentarze