Reklama

Derby znów dla Cartusii !!!

Piłkarze Cartusii 1923 Kartuzy podtrzymują znakomitą passę w derbowych pojedynkach z Kaszubią Kościerzyna. W zakończonym właśnie meczu siódmej kolejki "bałtyckiej" III ligi odnieśli kolejne już zwycięstwo, tym razem pokonując rywali zza przysłowiowej miedzy 2:1 (1:0).

Spotkanie lepiej rozpoczęli miejscowi, bo już w piątej minucie wystawili na próbę czujność Kafarskiego. Choć piłka nie była bita mocno sprawiła golkiperowi gości wiele problemów. Wyciągnął się jednak jak struna i zdołał ją zbić do boku.

Po tej sytuacji gra nieco się uspokoiła i toczyła głównie w środku pola. Obie ekipy postawiły na nieustępliwą walkę, przez co futbolówka z rzadka znajdowała się w okolicach pola karnego. Sytuacja zmieniła się w 19 minucie gdy kapitalną kontrę rozprowadził Domjan. Dwoma podaniami piłkarze Cartusii przedostali się z połowu boiska w pole karne przyjezdnych, klarownej okazji nie mógł zmarnować Steinborn, posyłając futbolówkę na długi słupek, tuż obok bezradnego tym razem Kafarskiego.

Strata bramki najwyraźniej podcięła skrzydła biało-bordowym, bo to piłkarze z Kartuz coraz wyraźniej zaczęli dyktować warunki gry. W 27 minucie powinno być już 2:0. Tym razem przytomnie zachował się Rubin, uruchamiając na prawym skrzydle Gruchałę. Ten posłał płaską, mocną piłkę wzdłuż pola bramkowego Kaszubii, ale minął się z nią zarówno Kafarski, jak i dwaj mający przed sobą już tylko pustą bramkę piłkarze z Kartuz.

W 31 minucie próbował jeszcze Rubin, który wpadł energicznie w pole karne, ale odgrywał już zbyt lekko i defensorzy Kościerzyny wyjaśnili sytuację długim wybiciem.

W ostatnim kwadransie tempo gry nieco "siadło" by tuż przed przerwą jakby drugi oddech złapali kościerzynianie. Zepchnęli miejscowych do obrony, ale zdołali wywalczyć jedynie cztery rzuty rożne, dwukrotnie zmuszając jednak Czyżniewskiego do interwencji.

Drugą połowę oba zespoły zaczęły raczej spokojnie. W 49 minucie ładną dwójkową akcję na lewej flance przeprowadzili Kempiński i Borkowski, ale dośrodkowanie zdołał przechwycić Kafarski. W odpowiedzi zawodnicy Kaszubii posłali długą piłkę do Tomka Grzywacza, ten wykorzystując swoją szybkość znalazł się w sytuacji "sam na sam", uderzył po ziemi na długi słupek, ale pomylił się minimalnie.

Udana akcja pozwoliła gościom uwierzyć we własne siły i już dwie minuty później pod polem karnym Cartusii znów było gorąco. Do kolejnego prostopadłego podania pognał Grzywacz, a próbujący interweniować na przedpolu Czyżniewski fatalnie minął się z piłką. Jego błąd szybko naprawił jednak wracający za kościerskim napastnikiem Karasiński.

Po upływie kolejnych 10 minut "Czyżyk" w pełni zrehabilitował się jednak za swój kiks i fantastyczną paradą uchronił niebiesko-biało-czarnych przed stratą wyrównującej bramki. Po dośrodkowaniu z wolnego i zamieszaniu w polu karnym odbita od któregoś z zawodników piłka zmierzała prosto do bramki, tuż przy prawym słupku. Bramkarz ekipy z Kartuz wykazał się jednak nie lada refleksem i czubkami palców sparował ją do boku.

Biało-bordowi zdawali się z każdą upływającą minutą łapać wiatr w żagle i groźniej atakować. W 66 minucie nadziali się jednak na zabójczo skuteczną kontrę gospodarzy. W środkowej strefie boiska piłkę otrzymał Kwasny, wypuścił ją sobie zwodem na kilkanaście metrów i popędził przed siebie, wpadł w pole karne, ze stoickim spokojem wyczekał bramkarza i strzałem na długi słupek umieścił ją w bramce.

Dwubramkowa strata sprawiła, że gościom już niemal zupełnie odechciało się grać. Cartusia z kolei nie forsowała tempa starając się przede wszystkim zabezpieczać tyłu i czekać na następną okazję do kontry. Poza dwiema nieznacznie chybionymi próbami wprowadzonego chwilę wcześniej Banaszaka nie udało się już jednak poważnie zagrozić bramce Kafarskiego.

Kaszubia tym czasem znów przycisnęła w samej końcówce, co zaowocowało trafieniem honorowym. W doliczonym już czasie gry po stałym fragmencie gry zakotłowało się niemiłosiernie w polu karnym Cartusii, a najprzytomniej do bezpańskiej piłki doskoczył Krysiński i pewnym, silnym uderzeniem umieścił ją w siatce. Na więcej zabrakło już czasu, bo niemal zaraz po wznowieniu gry sędzia zagwizdał po raz ostatni w tym meczu. Cartusia wygrywa derby Kaszub 2:1.

Cartusia 1923 Kartuzy - Kaszubia Kościerzyna 2:1 (1:0)
Steinborn 19, Kwasny 66 - Krysiński 90+2

CARTUSIA: Czyżniewski - Grzędzicki, Kitowski, Karasiński, Kempiński - Domjan, Steinborn, Gruchała (56’ Zagórski), Borkowski (72’ Banaszak), Rubin (82’ Dawidowski) - Kwasny (88’Cyman)

Powiedzieli po meczu:

Maciej Kalkowski, trener Cartusii 1923 Kartuzy:

- Każde derby są ważne, to zawsze szczególne mecze i chwała chłopakom, że mimo trudności które mamy z kontuzjami, powalczyli i wygrali. Styl może i nie był piękny, ale liczą się trzy punkty. Wbrew pozorom Kaszubia grała w polu bardzo dobrze. Ogromna szkoda, że nie skończyliśmy tego meczu już do przerwy, bo mieliśmy dwie znakomite sytuacje, które w takich spotkaniach trzeba wykorzystywać. Niepotrzebnie też straciliśmy gola w samej końcówce. Niemniej, trzy punkty cieszą.

Dawid Klawikowski, trener Kaszubii Kościerzyna:

- Nie mam pojęcia dlaczego od dłuższego czasu nam tu nie idzie. Zespół z Kartuz ewidentnie nam nie leży. To boisko jest chyba zaczarowane. Dziś o naszej porażce zadecydowały indywidualne błędy. Szczególnie w pierwszej połowie graliśmy zbyt bojaźliwie, było zbyt wiele niedokładności. Druga połowa wychodziła nam już nieco lepiej, zaczęliśmy w końcu operować piłką, stworzyliśmy też kilka okazji, ale kolejny błąd i tracimy drugą bramkę. Niestety kontaktowy gol padł zdecydowanie za późno.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości