Reklama

Dlaczego senator RP może kłamać?

30/01/2006 18:45
Art. 233 § 1 kodeksu karnego stanowi, że kto zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę (czyli właśnie składa fałszywe zeznania) w postępowaniu sądowym (lub innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Dużo czasu kosztowało mnie zdobycie zdjęć, z których jasno wynika, że w sądnych dla mnie i Portalu dniach, to właśnie obecna senator łgała jak najęta, a nie my, o co nas tak bardzo oskarżyła. Nie byłbym sobą, gdybym faktu tego nie zgłosił organom do tego uprawnionym, choć wiem, że w tym kraju senatorom i posłom można wiele, szczególnie jak są to obecnie panujący. Ci „przy korycie”.

Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk pozwała Portal i mnie w pamiętnym dniu 13-tego, ale nie grudnia jednak. Września. Rozprawa odbyła się w trybie przedwyborczym przyspieszonym przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Kilka dni wojny z kandydatką i nasze zwycięstwo. Zwycięstwo prawdy, ale jakby niepełne. Już wówczas wiedziałem, że pani poseł nie gra fair i za wszelką cenę chce zataić występki męża, o których to i ja zacząłem pisać, od maja roku ubiegłego (i jak widać, piszę nadal). Do końca twierdził będę że ktoś, kto staje za parawanem partii o szczytnej nazwie „Prawo i sprawiedliwość” nie może tolerować bezprawia męża.

Wszak i cesarz, i jego żona powinni być czyści jak łza niemowlaka (w tym przypadku w roli cesarza występuje kobieta). W sprawie o sygnaturze akt I Ns 297/05 zeznawało wiele osób, między innymi ówczesna kandydatka do Senatu RP, Dorota Arciszewska- Mielewczyk. Twierdziła ona z przekonaniem (i pod przysięgą), że jej mąż zastosował się do wszelkich wyroków i postanowień jakie dotyczyły posiadanego przez niego Majątku Ziemskiego w Borczu (gm. Somonino). Ja twierdziłem w swoich artykułach, że jednak nie i wiem, że miałem i mam rację. Za to ciągała mnie pani Dorota po sądach, zamiast uczestniczyć w przedwyborczych mityngach…

Wiele spraw z udziałem pana Mielewczyka jeszcze nie jest zakończonych, a to także wskutek dziwnej opieszałości Sądu Rejonowego w Kartuzach (ostatnio niezadowolenie z tego faktu wyraził na rozprawie sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie, gdzie również toczy się rozprawa z udziałem męża pani senator, a ja jestem na każdej z nich, nawet w Warszawie, bo temat zamierzam dociągnąć do samego końca).

Pani Arciszewska na ostatniej rozprawie w Sądzie Okręgowym (tej z września) zeznała między innymi, że mąż jej usunął w sposób prawidłowy nieprawnie postawione, wielkie jak Chiński Mur, reklamy. Jakby tego było mało, dzień przed jej zeznaniem na miejscu w Borczu przedstawiciele nadzoru budowlanego z Kartuz dokonali wizji lokalnej (jaka zbieżność dat? jaki pospiech?). Z protokołu tych znawców wynikało jednoznacznie, że Szczepański nie ma racji, bo reklama zniknęła jak należy, a jej fundament został zamieniony w gruz, drobny gruz. Fundament o masie kilku ton! Zdjęcia, w jakich wszedłem posiadanie mówią zupełnie co innego.

Niestety to ja miałem rację. Fundament ten zakopano w całości, a tak czynić nie wolno. Nie jestem specem od budownictwa, ale wiem, że nakaz rozbiórki dotyczy całości obiektu budowlanego, jeżeli tak postanowił organ nadzoru (Art. 48. 1. ustawy „Prawo budowlane”: Właściwy organ nakazuje, z zastrzeżeniem ust. 2, w drodze decyzji, rozbiórkę obiektu budowlanego).

Załóżmy, że za kilka, kilkanaście lat na działce, obecnie należącej do pana Mielewczyka, ktoś będzie przeprowadzał jakąś inwestycję związaną z robotami ziemnymi. Fajna czeka tam na niego niespodzianka. Łopata nie ruszy, a łyżka koparki połamie się jak ząb na kapslu. Jednak wg pani Doroty Arciszewskiej - Mielewczyk i kartuskiego nadzoru wszystko odbyło się zgodnie z przepisami prawa. Urzędnicy mogą kłamać? Nawet wspólnie i w porozumieniu? Zastanawiałem się, czy panowie z nadzoru wiedzieli co podpisują? Oczywiście okaże się, że szkodliwość ich kontroli i zeznania pod przysięgą obecnej senator są nieszkodliwe społecznie, ale pozostaje jednak niesmak. I to duży. Wszak prawo prawem miało się stać, a sprawiedliwość sprawiedliwością.

Jeżeli pan minister Ziobro zamierza tolerować bezprawie kolegów partyjnych to ja dziękuję za takie rządy. Ufam, że jednak coś z tym fantem podwładni ministra uczynią i nie będzie to tylko, jak zwykle w przeszłości, wrażenie. Dla mnie dokonano kilku przestępstw. Skłamano pod przysięgą i poświadczono nieprawdę. Więc co Pan na to, Panie ministrze? Ja swoje w tym zakresie zrobiłem i dalej drążę temat, bo podejrzewam, że nie tylko w tym zakresie pani senator kłamała jak szewc. A to, że ktoś posądzi mnie o oszołomstwo, bo czepiam się kilku ton betonu, zupełnie mnie nie obchodzi.

JanuSzczepański
[email protected]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-02-04 08:48:22

    pani senator składała zeznania uprzedzona o wszystkim i mało tego, złożyła przysięgę, że nie zełga, o co sam poprosiłem - dlaczego kolejna osoba chce mi udowodnić, że jestem wielbłądem? ja naprawdę nie kończę politologii na Wybiku...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Biały - niezalogowany 2006-02-03 10:57:02

    Kochani kłamać nie należy ale wbrew temu co pisze Szpieg to co ew. zrobiła pani senator nie jest przestępstwem z art. 233 KK. Trzeba odróżnić postępowanie karne i cywilne, a z tym ostatnim mieliśmy tu do czynienia. W postępowaniu cywilnym (nawet w postępowainu nieprocesowym jak w tym przypadku) jeżeli nie nastąpi uprzedzenie o odpowiedzialności karnej za zeznawanie nieprawdy TO NIE JEST TO PRZESTĘSPTWO. Wątpię aby w opisanym postępowaniu uprzedzono o odpowiedzilności karnej pania senator za zeznawanie nieprawdy (należy to do rzadkośći) tak więc nie ma przesłanki odpowiedzialności karnej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2006-02-02 11:12:48

    nie aż tak ostro, spokojnie bo znowu nas po sądach powłóczą, a tym razem to ja chcę ich , bo kłamać przed sądem nie należy, jak i urzędnik nie może podpisać czegoś, co do prawdy ma się bardzo daleko - w związku z tragedią w Chorzowie wychodzi na wierzch "uczciwość" tych z nadzoru budowlanego- u pana Mielewczyka także wszystko grało, a jednak zdjęcia mówią co innego :P 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości