Reklama

Droga kiepska, a płyt jak na lekarstwo. Problemy mieszkańców ul. Nowowiejskiej w Przyjaźni

02/12/2008 11:50
W minione piątkowe przedpołudnie firma budowlana układała płyty jumbo na ul. Nowowiejskiej w Przyjaźni. Taki plan prac uzgodniono podczas marcowego zebrania wiejskiego. Wydawać by się mogło, że są powody do zadowolenia. Jednak są mieszkańcy, których wcale to nie cieszy.

Na zebraniu wiejskim, które odbyło się w marcu br., przygotowano plan najpilniejszych prac dotyczących ulicy Nowowiejskiej. Zdecydowana większość uczestników spotkania zaakceptowała te uzgodnienia.

Ulica Nowowiejska to gminna droga. Pieniądze na zakup płyt jumbo dał więc żukowski samorząd, a 4 tys. złotych dorzuciła rada sołecka, która zrezygnowała nawet z organizacji festynu. Dzięki temu udało się uzbierać pieniądze na zakup 620 płyt.

- Zdajemy sobie sprawę, że to kropla w morzu potrzeb, gdyż cała ulica ma prawie 2 kilometry długości – stwierdziła Krystyna Miotk, sołtys Przyjaźni. - Od trzech lat kładziemy płyty. Odcinkami. W najbardziej newralgicznych miejscach.

Ponowne spotkanie mieszkańców w tej sprawie odbyło się 22 listopada br. Zainteresowani spotkali się na ulicy Nowowiejskiej. Ustalono wówczas, gdzie dokładnie będą położone płyty.

- Z ulicy Nowowiejskiej korzystają m. in. mieszkańcy powstającego w pobliżu osiedla – powiedział Edward Budzyń, członek rady sołeckiej. – W tej chwili jest to największy plac budowy w naszej wsi, a przyszłościowo powstanie tam 40 domów jednorodzinnych.

Z układania płyt w tym, a nie w innym miejscu, wyjątkowo niezadowolony jest Kazimierz Turzyński.

– Drogę robi się dla dopiero co powstającego osiedla – tłumaczył mocno podniesionym głosem. - Część osób nawet nie jest tu zameldowana albo przyjeżdża na chwilę, bo ma domek letniskowy. - To dla tych nowych się buduje drogę, a ja mieszkam tu od 30 lat – stwierdził mój rozmówca.

- A ja mieszkam tu od urodzenia i to dlatego mnie się już nic nie należy? – nie ukrywając żalu, dodała Agnieszka Turzyńska.

Kazimierz Turzyński ma dwie duże ciężarówki. W ten sposób zarabia na życie. Od pięciu lat słyszy tłumaczenia, że ma dobry dojazd, z czym się nie zgadza i dlatego nie może zrozumieć, dlaczego w tej chwili kładzie się kilka płyt dla dwóch, trzech rodzin.

- Zacznie się zima i będą, jak co roku, problemy z wjechaniem na to wzniesienie –
wyjaśnia spokojnie Edward Budzyń. – Dlatego właśnie na tym odcinku kładzione są płyty, a nie dlatego, że w tym miejscu są dwa domki.

Kazimierz Turzyński uważa, że najpierw należało zrobić porządny wjazd na początku ul. Nowowiejskiej, a nie zaczynać układanie płyt – jak to określił – od strony lasu. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że wjazd pozostawia wiele do życzenia.

A jaką opinię na temat prowadzonych prac mają inni mieszkańcy tej ulicy?

Wioleta Jędrzejewska codziennie przemierza pieszo tę trasę, prowadząc swoją córkę do szkoły. Uważa, że płyty ułożone są we właściwym miejscu i dobrze spełniają swoją funkcję.

Podobnego zdania jest Teresa Żołnowska. - Aby pod tę górkę podjechać, nawieźliśmy z mężem mnóstwo kamieni – stwierdziła. – Skończy się nasza męka, bo od dzisiaj będziemy mieli wreszcie normalny przejazd.

Sławomir Szeremeta mieszka na nowym osiedlu od kilku lat. Codziennie dowozi dzieci do szkoły. Jego zdaniem najtrudniej przejechać ul. Nowowiejską podczas wiosennych roztopów.

- Dwa lata temu przez dwa wiosenne miesiące w ogóle nie mogliśmy się stąd wydostać - powiedział. – Kładzione dzisiaj płyty, właśnie pod tym dołkiem, bardzo ułatwią nam życie.

- Moim zdaniem rada sołecka podejmuje właściwe decyzje i dobrze inwestuje pieniądze, które ma do swojej dyspozycji – spointował rozmowę Grzegorz Wójcik.

Z rozmów z mieszkańcami wynika, że większość z nich jest zadowolona. A co z problemem Kazimierza i Turzyńskiego?

Na zrobienie wjazdu sześciometrowej szerokości, o który tak bardzo upomina się mieszkaniec ul. Nowowiejskiej, potrzeba około trzystu płyt. Po bardzo emocjonalnym monologu Kazimierza Turzyńskiego, członek rady sołeckiej Edward Budzyń przyrzekł, że na najbliższym zebraniu rada sołecka rozstrzygnie problem wjazdu na wspomnianą ulicę. Propozycje tę poparła również sołtys Krystyna Miotk.

Longina Templin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Piterek - niezalogowany 2008-12-09 16:44:08

    @chestero: Kaziu tu chyba miał co innego na myśli :P jemu nie chodzi o to co się kładzie ale gdzie ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jaranek - niezalogowany 2008-12-09 16:29:30

    Sprawa wydawałaby się prosta ale tylko dla kogoś kto nie był na spotkaniu mieszkańców ulicy Nowowiejskiej. Pełniłem raczej rolę obserwatora bo do dyskusji nie dało się włączyć. Odniosłem wrażenie, że miejsce na położenie płyt było już wcześniej ustalone a to spotkanie było zorganizowane by sprawie stało się zadość i nikt nie mógł nikomu zarzucić że płyty leżą w nieodpowiednim miejscu. Ciężko spotkać równie podobną ulicę, którą by budowano od miejsca gdzie jest najmniejsze natężenie ruchu czyli od końca. Każdy wie, że nawet podłoga w mieszkaniu najbardziej się zużywa od wejścia przy progu a nie na końcu pokojów przy ścianach. Gdyby ta ulica była racjonalnie od początku modernizowana to sądzę, że 3/4 ulicy byłoby już porządnie oddane do eksploatacji. W artykule przyjemnie się czyta o powstającym osiedlu na naszej ulicy i tym bardziej się obawiam że ulica ta zniszczy się od przyjeżdzających betoniarek, wywrotek, koparek i jak sądzę najwięcej tych pojazdów będzie się poruszało na początku tej ulicy a nie na końcu. Nie chciałbym sugerować nikomu nierozsądności i marnotrastwa na podłożu tylko własnego dobra ale to samo przez się, daje się odczuć. Kto mieszka na końcu ulicy to nie wiem, lecz musi mieć duże względy u władz gminy. Ostatnimi słowy chciałbym tylko dodać do poprzedniego komentarza, że chyba wszyscy wiedzą że to nie ciężarówki Pana Kazika niszczą początek tej ulicy a wręcz przeciwnie, to dzięki nim ten odcinek pomimo braku płyt wygląda najlepiej, chyba wszyscy mieszkańcy zdołali zauważyć jak osobiście właściciel tej firmy transportowej z łopatą i taczką łata i naprawia drogę a kto nie zauważył niegodny jest miana mieszkańca. Powinniśmy być raczej zadowoleni że mamy takiego sąsiada a wszystkie spory powinne być rostrzygnięte przy normalnej rozmowie. Drodzy Państwo pamiętajmy o nazwie naszej miejscowości o tym co ona oznacza bo ja jestem dumny że tu mieszkam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    raczek - niezalogowany 2008-12-02 22:49:43

    Racja , te plyty nie wytrzymaja ciezaru tirow i poprostu sie pokrzywia. Wtedy to dopiero beda ludzie kleli.Sama jezdzilam taka droga i takie rozwiazanie nadaje sie tylko na drogi o bardzo malym natezeniu ruchu. Szkoda ze nie widzicie jak buduje sie drogi na swiecie np USA.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości