- Niskie ciśnienie to jedno, ale bywa i tak, że popołudniami i wieczorami wody nie ma wcale, a jak już wraca, to z kranu wypływa jakaś brudna i śmierdząca ciecz. Jak długo można tak żyć? - żalą się mieszkańcy Egiertowa i Kameli, którzy od lat borykają się z poważnymi problemami z zaopatrzeniem w wodę.
Tylko w ciągu ostatnich kilku dni zgłosiło się nas aż kilkoro mieszkańców tzw. górnego tarasu gminy Somonino, zwracając uwagę na poważne problemy z prozaiczną - wydawać by się mogło w XXI wieku - sprawą, jak codzienny dostęp do bieżącej wody. Okazuje się, że dla wielu mieszkańców Egiertowa i Kameli to wcale nie standard, lecz rzadki luksus, szczególnie w okresie wiosenno-letnim, który właśnie się zaczyna.
Mimo licznych apeli do władz samorządowych, każdego roku sytuacja się powtarza. Ciśnienie w kranach gwałtownie spada lub woda zupełnie przestaje lecieć.
- Praktycznie codziennie jest moment, że występuje przerwa w dostawie, a następnie w wyniku "prychania" z kranu przez dłuższy moment leci brudna, ruda woda, przypominająca rurowatą kawę - opisuje swoje doświadczenia jedna z mieszkanek Egiertowa. - Nasze pralki i zmywarki są ciągle narażone na to i ulegają szybszemu zniszczeniu. Brudną wodę trzeba spuszczać, a licznik cyka - dodaje.
- Woda leci albo słabo, albo wcale. To, co wylatuje z kranu potem nie nadaje się do użytku. Montujemy w domu filtry do wody. Zgodnie z instrukcją powinny starczać na 3 miesiące, ale u nas do wyrzucenia są już po dwóch dniach - wtóruje jej zrezygnowany mieszkaniec sąsiedniej Kameli.
To właśnie te dwie miejscowości zaopatrywane są w wodę poprzez stację uzdatniania znajdującą się w Egiertowie. Szkopuł jednak w tym, że została ona wybudowana w latach 70. ubiegłego wieku, jest przestarzała technologicznie i zwyczajnie nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania rosnącej cały czas populacji w tym rejonie.
Trudności komplikują dodatkowo, choć nieświadomie, mieszkańcy Somonina. Gdy ich pobór wody rośnie, na przykład do pielęgnacji trawników czy prac w ogródku, krany ich krajanów z Egiertowa i Kameli przestają działać.
- Można zapomnieć o wieczornym prysznicu czy choćby umyciu zębów, a gdy zgłaszamy awarię na numer alarmowy to słyszymy, że wszystko jest w porządku. Tak przecież dłużej być nie może - denerwują się nasi rozmówcy.
Problem doskonale znany jest władzom gminy i to jak sami przyznają, od 10 lat. Jak tłumaczą, w ostatniej dekadzie wiele miejscowości wyraźnie się rozwinęło, przybyło mieszkańców, a przestarzała infrastruktura wodociągowa nie jest wystarczająco wydajna.
- W innych rejonach gminy Somonino jeszcze niedawno sytuacja była bardzo podobna. Nowa stacja wodociągowa w Hopowie rozwiązała problemy mieszkańców Hopowa, Wyczechowa i Borcza. Obecnie remontowana stacja uzdatniania wody w Goręczynie rozwiąże natomiast najdalej w lipcu problemy mieszkańców Goręczyna, Rąt i Sławek. Robimy co możemy i na co nas stać w sferze poprawy dostarczania wody do mieszkańców naszej gminy - wyjaśnia Jerzy Kowalewski, zastępca wójta Somonina.
Apeluje też do mieszkańców Egiertowa i Kameli o jeszcze odrobinę cierpliwości, zapewniając jednocześnie, że gmina ma gotowy projekt na rozwiązanie ich bolączek. Wszystko wymaga jednak czasu i niestety, niemałych pieniędzy.
- Mamy projekt i pozwolenie na rozbudowę i modernizację stacji uzdatniania wody w Egiertowie. Kosztorys opiewa na kwotę około miliona złotych. W marcu złożyliśmy do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o dofinansowanie tej inwestycji. W połowie roku powinniśmy już wiedzieć, czy je dostaniemy - dodaje wicewójt.
Póki co, Egiertowo i Kamela zadowolić muszą się więc wykonanym w nocy z poniedziałku na wtorek płukaniem i czyszczeniem sieci, co przynajmniej na jakiś czas powinno rozwiązać problem nieczystości wypływających z kranów wraz z wodą. Na kompleksowe i definitywne zamknięcie tematu poprzez modernizację stacji uzdatniania wody poczekać będzie jednak trzeba najpewniej do przyszłego roku.
W Żukowie jest podobnie. Kiedy rajcy coś z tym zrobią? Może jak media się zainteresują tym problemem.
@kartuzy.info: http://sjp.pwn.pl/slownik/2566470/lura