Sierakowice i Sulęczyno przygotowują się do skanalizowania swoich gmin. Będzie to największa, jak dotąd, inwestycja dla każdego z tych samorządów. Całe przedsięwzięcie warte jest 24 mln euro. Główną jego ideą jest ochrona kaszubskich rzek i jezior. Niestety, już na etapie dokumentacji technicznej pojawiły się poważne kłopoty.
Kanalizacja przebiegająca prze dwie gminy liczyć będzie około 180 kilometrów. Od prawie dwóch lat nad projektem pracuje zespół ludzi. Trzeba było m. in. zebrać trzy tysiące uzgodnień. W pewnym momencie zaczęły się problemy, gdyż 180 osób z sierakowickiej gminy postawiło weto przyszłej budowie, pomimo że projekt przewiduje montowanie rur kanalizacyjnych na skraju ich działek.
- Staraliśmy się tych ludzi przekonać do tego ogromnego ekologicznego przedsięwzięcia – stwierdził Tadeusz Kobiela, wójt sierakowickiej gminy. - O pomoc poprosiliśmy księży, aby na kazaniach przemówili do ich sumień. Jak szybko się zapomina o tym, że to nasz papież Jan Paweł II, będąc w Polsce, apelował o to, byśmy chronili naszą ziemię i naszą planetę. W tej chwili pozostało jeszcze 18 osób, które w żaden sposób nie dają się przekonać. Taka swoista „elita” uparciuchów. Szkoda, że nie biorą w ogóle pod uwagę faktu, że oni także będą z tego udogodnienia korzystać.
Rozmowy i negocjacje z grupką opornych na wszelkie argumenty trwają już osiem miesięcy. Jeżeli nie zmienią oni zdania w tej sprawie, trzeba będzie znaleźć wyjście awaryjne. Obejść łukiem niektóre posesje, nadrobić metrów i dołożyć kosztów, a wszystko po to, aby nie legła w gruzach cała inwestycja. A czas nagli.
- Gdyby udało się zniwelować trudności, o których wspomniałem, to projekt w pierwszych
dniach czerwca staje do konkursu (do tzw. sektorowego programu) – powiedział wójt
Kobiela. – Będzie oceniany przez dwa ministerstwa i dodatkowo przez komisję europejską
Jestem jednak dobrej myśli, bo to jest dobry projekt. Taka jest również opinia
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Ideą tego przedsięwzięcia jest ochrona jezior i rzek, które są na obszarach gmin - Sierakowice i Sulęczyno. To bardzo ważne, biorąc pod uwagę fakt, że na terenie sierakowickiej gminy mają swoje źródła dwie rzeki polskiego pobrzeża – Słupia i Bukowina, która jest największym prawobrzeżnym dopływem rzeki Łupawy. Te dwie rzeki płyną dalej przez obszary chronione, łącznie ze Słowińskim Parkiem Narodowym.
Jeżeli uda się to przedsięwzięcie zrealizować, wówczas kanalizacja obejmie prawie 90 procent terenu gminy Sierakowice i 80 procent obszaru gminy Sulęczyno. Efekt ekologiczny ma być taki, że dzięki tym działaniom rzeki będą odtąd czyste u samych źródeł, a przy okazji obie gminy będą niemal w całości skanalizowane. Być może następne pokolenie doczeka tego, że do Jeziora Gowidlińskiego powrócą trocie, które ostatni raz były tam... 200 lat temu.
Longina Templin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze