Reklama

Elżbieta Gończ oskarża "Mirkę". "Złamała prawo i kodeks etyczny"

28/03/2007 10:07
Odwołana ze stanowiska wiceburmistrz twierdzi, że Mirosława Lehman nie podpisała z nią umowy o pracę i nie przekazała zakresu obowiązków, łamiąc tym samym prawo i kodeks etyczny urzędu. Elżbieta Gończ sugeruje, że popieranie M. Lehman przed wyborami było błędem.

"Pomyliłam się w swoich ocenach i przepraszam tych wszystkich, którzy zdecydowali się oddać głos na kandydatkę, polegając na mojej rekomendacji" - pisze E. Gończ o tekście zamieszczonym przez M. Lehman na swojej stronie przed wyborami.

Odwołana wiceburmistrz zdradza kulisy wielomiesięcznego zaangażowania w kampanię Mirosławy Lehman, i prac nad jej programem wyborczym, które trwały "wiele tygodni". Jak wynika z tekstu oświadczenia, już po wyborze na stanowisko burmistrza Mirosława Lehman nie potrafiła się odwdzięczyć za ten trud i najpierw zaproponowała niższe od uzgodnionego już wynagrodzenia, później nie wywiązała się z obowiązku podpisania umowy o pracę.

"Pomimo wielokrotnych prób i usiłowań z mojej strony nie otrzymałam zakresu obowiązków, a funkcjonowanie urzędu zostało całkowicie podporządkowane decyzjom Pani Burmistrz, łącznie z Wydziałami, które miały podlegać mojemu merytorycznemu kierownictwu." - pisze E. Gończ w swoim oświadczeniu.

Według byłej zastępczyni burmistrza ta kontrola sprowadzała się również do przechwytywania korespondencji, którą kierowano na jej własne nazwisko - "udzielano odpowiedzi piszącym poza moją wiedzą" - twierdzi.

Samo odwołanie miało nastąpić "w sposób spektakularny i gwałtowny bez rozmowy, uzasadnień i podania podstaw prawnych w sposób umożliwiający ocenę tej sytuacji."

"Sądziłam przed powołaniem, że moja koleżanka Mirka sprosta z moją pomocą roli przywódcy, który staje na czele by tę wizję zrealizować." - dodaje Elżbieta Gończ. A w innym miejscu: "Pani Burmistrz rządzi w Urzędzie wszechwładnie i o pracy zespołowej trudno tu mówić (...) nie toleruje odmiennych poglądów i cudzych pomysłów, nawet w sprawach technicznych, a próbę ich przedstawiania uznaje za podważanie jej stanowiska i prawa do wyłącznego decydowania."

Elżbieta Gończ uważa, że była lojalna wobec Mirosławy Lehman "poprzez swoją pracę i wypowiedzi publiczne, wyważone i ostrożne pomimo okoliczności w jakich były wypowiadane. Nie otrzymałam nic w zamian, nawet tego co przysługiwało mi z mocy prawa."

Na razie nie wiadomo, jak do oświadczenia Elżbiety Gończ odniesie się Mirosława Lehman, która uczestniczy w dzisiejszej sesji Rady Miejskiej. O sprawie napiszemy jeszcze dzisiaj.

j


Poniżej prezentujemy całą treść oświadczenia Elżbiety Gończ:

Polegając na ustnej jedynie informacji otrzymanej od uczestników Konferencji Prasowej Pani Burmistrz w dniu 27.03., udzielonej mi telefonicznie z prośbą o odniesienie do uzasadnienia decyzji Pani Burmistrz o moim odwołaniu ze stanowiska przedstawiam następujące stanowisko w tej sprawie:

1. W kwestii prawnej tej sytuacji:

Pani Burmistrz zaproponowała mi pełnienie stanowiska swego z-cy po wielu tygodniach mojego wsparcia dla niej w procesie prac nad jej programem wyborczym i w trakcie kampanii.(od sierpnia do listopada) Decyzję o tym, że przyjmę propozycję podjęłam po uzgodnieniu wysokości wynagrodzenia i docelowej struktury organizacyjnej urzędu, którą wspólnie opracowałyśmy, odbywając wielogodzinne rozmowy i konsultacje w tej sprawie.

Zgodziłam się na bardzo określony zakres przedmiotowy moich działań w Urzędzie i który jasno wynikał z uzgodnionej struktury organizacyjnej. Po objęciu stanowiska (powołanie otrzymałam w dniu 5 grudnia) pierwszym posunięciem Pani Burmistrz było zaproponowanie mi niższego niż uzgodnione wynagrodzenia. Musiałam to wynagrodzenie ponownie wynegocjować. W par. 4 mojego powołania Pani Burmistrz zobowiązała się do przedstawienia zakresu moich obowiązków, które miały stanowić załącznik do wydanego Zarządzenia o powołaniu. Pomimo wielokrotnych prób i usiłowań z mojej strony nie otrzymałam zakresu obowiązków, a funkcjonowanie urzędu zostało całkowicie podporządkowane decyzjom Pani Burmistrz, łącznie z Wydziałami, które miały podlegać mojemu merytorycznemu kierownictwu.

Od stycznia w praktyce, nie otrzymywałam nawet korespondencji, jaka przychodziła w sprawach, jakie prowadziłam. Jeśli wiedziałam o jej przebiegu to tylko dlatego, że informowali mnie o niej pracownicy i kierownicy wydziałów. Zdarzało się, że nawet imienna korespondencja, adresowana na mnie nie docierała do moich rąk i udzielano odpowiedzi piszącym poza moją wiedzą. Zdarzyło się nawet, że osoba, która zwróciła się do mnie z interwencją na piśmie otrzymała nieuprzejmą i negatywną odpowiedź i telefonicznie złajała mnie osobiście, uważając, że sprawa była przeze mnie załatwiona.

Pani Burmistrz zaniedbała wydanie stosownych aktów w uzupełnieniu mojego powołania, czyli nie podpisała umowy o pracę oraz nie wydała zakresu czynności, tworząc w ten sposób sytuację niezgodną z prawem i kodeksem etycznym, jaki obowiązuje w Urzędzie.

Sądziłam początkowo, że jest to wynikiem braku czasu i przepracowania wobec czego cierpliwie czekałam, kiedy Pani Burmistrz dopełni tych formalności, jednocześnie realizowałam wszystko to co uzgodniłyśmy przed moim powołaniem dokładnie i wiernie.

Wielokrotnie prosiłam Panią Burmistrz (od grudnia 2006) o rozmowę osobistą w tych sprawach, i o podjęcie ustaleń w kwestiach organizacyjnych – bezskutecznie. Wniosłam dwukrotnie temat kultury organizacyjnej na tzw. „operatywki” prosząc, abyśmy w ramach tych cotygodniowych spotkań podjęli kwestię jakości naszej pracy i starali się wspólnie doskonalić system organizacyjny wobec wyzwań i ogromu zapóźnień Gminy, jakie musimy podjąć. Pani Burmistrz nie podjęła tematu.

Moje odwołanie nastąpiło w sposób spektakularny i gwałtowny bez rozmowy, uzasadnień i podania podstaw prawnych w sposób umożliwiający ocenę tej sytuacji.

Nie sadzę, abym swoim działaniem, w okresie minionych miesięcy zasłużyła na takie podejście.

2. Jest aspekt etyczny tej sprawy:

Naruszone zostały zasady Kodeksu Etycznego, jaki obowiązuje w Urzędzie. Jest on dostępny na stronach Biuletynu Informacji Publicznej. Jest możliwe, że nie jest to dokument powszechnie znany. Samorząd musi być etyczny, w moim przekonaniu, ponieważ samymi przepisami bardzo zagmatwanego i niespójnego prawa nie da się regulować i prowadzić większości spraw w Urzędzie. A za każdą z takich spraw, niekiedy ciągnących się latami stoi konkretny człowiek i jego los. Uważam, że wszyscy pracownicy, każdego szczebla w Samorządzie są przede wszystkim ludźmi, a w drugiej kolejności pełnią swoje funkcje publiczne i urzędowe.

Pani Burmistrz Lehman ku moje mu zaskoczeniu uwierzyła, że stanowisko burmistrza daje jej wszelkie prawa w stosunku do innych i uzbraja ją w wiedzę i kompetencje w każdym zakresie. W trakcie minionych 4 m-cy tylko raz byłam proszona o radę w sprawie projektu Złotej Góry. W żadnej innej sprawie Pani Burmistrz rad i wiedzy i kompetencji swego zastępcy nie potrzebowała. Pani Burmistrz w swoim komunikacie powołuje się na reguły pracy w Samorządzie – szczerze mówiąc nie wiem o jakich regułach jest mowa, nie przedstawiano mi spisu reguł pracy w samorządzie. Jest Kodeks Etyczny Urzędu i jest prawo – ustawa o samorządzie i o pracownikach samorządu. Wszystkie te akty zostały w tym przypadku naruszone.

3. Jest aspekt przyszłości Gminy Kartuzy i w pewnej proporcji także Powiatu Kartuskiego

We współczesnym świecie skuteczność działania na rzecz rozwoju zależy od dwóch czynników WIZJI I PRZYWÓDZTWA. W trakcie mojej pracy starałam się, by wypracować i rozpowszechnić wśród lokalnej społeczności możliwie jasny i klarowny obraz naszej Wizji Przyszłości.

Sadziłam przed powołaniem, że moja koleżanka Mirka sprosta z moją pomocą roli przywódcy, który staje na czele by tę wizję zrealizować. Wierzyłam, że moja wiedza i jej doświadczenie samorządowe będą się świetnie uzupełniać. Była w każdym razie taka szansa. Pomyliłam się w swoich ocenach i przepraszam tych wszystkich, którzy zdecydowali się oddać głos na kandydatkę, polegając na mojej rekomendacji, która napisałam na prośbę Pani Lehman i którą zamieściła ona na swojej stronie internetowej.

Moje prace nad aktualizacją strategii gminnej wchodziły właśnie w bardzo decydująca fazę. Zaczęłam otrzymywać propozycje od lokalnych środowisk biznesu w sprawach wspólnych projektów rozwojowych, zaczynał się proces, który miał pchnąć Gminę Kartuzy na właściwe tory ku przyszłości.

To nie jest teoria Pani Burmistrz – to praktyka. Bo praktyką nie jest własne doświadczenie funkcjonowania w samorządzie, które z reguły człowieka ogranicza. Praktyką jest umiejętność wdrażania osiągnięć nauki do funkcjonowania systemów. A te ostatnie to jest rzeczywistość, która nas otacza. Samo życie. Sadzę, że decyzja pani Burmistrz jest szkodliwa dla przyszłości Gminy, szkodliwa dla niej samej i szkodliwa dla środowiska społecznego, w którym Gmina funkcjonuje.

W swym komunikacie Pani Burmistrz Lehman powołuje się na mój rzekomy brak umiejętności pracy zespołowej i brak lojalności. Chyba inaczej rozumiemy te słowa. Pani Burmistrz rządzi w Urzędzie wszechwładnie i o pracy zespołowej trudno tu mówić. Praca zespołowa oznacza rozmowę, uzgadnianie stanowisk, wyrażanie opinii, generowanie innowacyjnych pomysłów i wspólne działanie dla dobra gminy i zespołu. Nic takiego nie miało miejsca.

Pani Lehman nie toleruje odmiennych poglądów i cudzych pomysłów, nawet w sprawach technicznych, a próbę ich przedstawiania uznaje za podważanie jej stanowiska i prawa do wyłącznego decydowania. Lojalność moim zdaniem to wsparcie dla danej osoby w każdym momencie i potrzebie. Powinna być oparta na wzajemności. Uważam, że byłam lojalna wobec Pani Burmistrz poprzez swoją pracę i wypowiedzi publiczne, wyważone i ostrożne pomimo okoliczności w jakich były wypowiadane. Nie otrzymałam nic w zamian, nawet tego co przysługiwało mi z mocy prawa.

Praca w Urzędzie Gminy była poza tym wspaniałym doświadczeniem z uwagi na szeroki kontakt z ludźmi. Kadra Urzędu jest kompetentna i doświadczona. Zawsze mogłam liczyć na wsparcie przy podejmowaniu działań na rzecz lokalnej społeczności. Wiele spraw może drobnych, udało mi się dzięki temu wsparciu merytorycznemu załatwić. Jeśli los choć paru osób nieco się poprawił dzięki temu – to uważam, że warto było. Wszystkim współpracownikom z Urzędu i poza Urzędem serdecznie dziękuję.

Elżbieta Gończ
Z-ca Burmistrza Gminy Kartuzy
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2007-04-10 20:54:33

    Pogubić się - ludzka rzecz. Ja też się pogubiłem, ale nikogo od polityków nie wyzywałem :P ;) Kto chce, ten niech czyta od początku. My już chyba swoje napisaliśmy :) Pozdrawiam, Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2007-04-07 21:36:55

    a tak miedzy nami o czym dyskutujemy bo sie pogubilem. mowisz ,ze tamto z tym nie powinno byc tak ale inaczej czyli ze jak bo nie wiem o co chodzi. zamieszales mi we lbie , nadajesz sie na polityka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2007-04-07 19:30:48

    Nie wydaje mi się, że z mojej strony to jest konsekwencja w działaniu. MGG był już przedstawiony na tym forum "odpowiednio", a więc należało poznać drugą stronę. Wtedy chciałem pokazać tylko to, że tak naprawdę w II turze będziemy wybierali tzw. mniejsze zło. W tym temacie próbuję przedstawić mój punkt widzenia na kwestię niewywiązania się ML z umowy. Wam się nie podobają ustalenia, które miały miejsce przed wyborami. Hmm, a ja się zastanawiam, w jaki sposób, według Was, powinno się dobierać współpracowników. Wokół kandydata na burmistrza kręci się sporo osób, które w jakiś sposób pomagają, dają swoje poparcie i które będą uczestniczyły przy podziale władzy. Umówiły się dwie panie, że jeśli jedna wygra, to druga będzie wice. Ustalono także pensję dla wice. Wam się to nie podoba, a według mnie nie ma w tym niczego złego, bo w taki sposób załatwia się pracowników. Przeprowadzenie ustaleń przed wyborami tylko mogło unormalizować sytuację, gdyż najpewniej najważniejsze osoby z ugrupowań popierających zostały poinformane, że ten stołek jest już zajęty i dlatego po wyborach nie było niepotrzebnego zamieszania. Trudno jest mi sobie wyobrazić, jak miało wyglądać: "wpierw pokaz jak pracujesz a potem pogadamy o kasie" (za WK). Może wytłumaczcie mi. Mnie się zdarza, że najpierw robię, a potem pytam o pieniądze, ale to już jest moje ryzyko. Takie coś jednak nie wchodzi w grę, gdy mam się z danego zajęcia utrzymać. Po prostu niektóre rzeczy należy traktować poważnie. Ustalenia są poza tym niezbędne, gdy w grę wchodzi podpisanie umowy o pracę. W umowie chyba nie można wpisać w miejscu "wynagrodzenie": tyle, na ile zasłuży? :P Jedna sprawa umowa przedwyborcza - czy jest to "ładne" - a inna kwestia jej dotrzymanie. Heh, WK, wymieszana herbatka smakowała? :P Dobrze wiesz, że moje kolokwializmy miały się tak do sprawy jak Twój opis bekania przy obiadku. Ty chciałeś mi przekazać, że jeśli coś jest gdzieś stosowane, to w innym miejscu stosowane być nie musi, a ja Tobie, że jeśli pewne wydarzenia są nie do końca legalne lub też akceptowane przez ogół "poprawnego" społeczeństwa, to i tak w zaistniałych sytuacjach człowiek powinien być słowny. Wesołych Świąt i bezkonfliktowych wice Wam życzę :P. Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości