Gmina Kartuzy nie zamierza tworzyć planu transportowego, ponieważ jako samorząd miejsko-wiejski nie mogłaby liczyć na dopłaty do biletów ulgowych, co wiązałoby się ze sporymi kosztami. Zamiast tego, burmistrz Mieczysław Gołuński chce włączyć się do powiatowego planu transportowego, co pozwoliłoby utrzymać koszty na dotychczasowym poziomie.
Jak poinformował na ostatniej sesji rady miejskiej burmistrz Kartuz, Mieczysław Gołuński, gmina nie będzie tworzyć swojego własnego planu transportowego.
- Złożyliśmy już deklarację do starostwa powiatowego o przyjęcie nas do ich planu. My jesteśmy gminą miejsko-wiejską i tutaj przepisy funkcjonują w zupełnie innej formie. W tym momencie mielibyśmy komunikację miejską, której koszty w 100 proc. obciążałaby gminę. Przesłaliśmy już do starosty pismo z prośbą o utrzymanie wszystkich niezbędnych linii autobusowych - mówi burmistrz Kartuz.
- Dla nas to są potężne pieniądze. Jeśli nie wejdziemy w plan transportowy powiatu, to wówczas musielibyśmy dopłacać kilkaset tysięcy do transportu dzieci do szkół - dodaje.
Jak tłumaczy radny, Jerzy Pobłocki, starostwo prowadzi obecnie dialog z gminami. Nie może jednak podejmować żadnych decyzji.
- Ustawa o Transporcie zmieniła się w lipcu i pozostawiono tam furtkę, że możemy porozumiewać się z gminami i podpisywać porozumienia. Ale ta zmiana wchodzi w życie od pierwszego stycznia 2016 roku. A plan transportowy, jeśli chodzi o powiat, musi wejść w życie jeszcze w tym roku. My liczymy na to jako powiat, że ten termin zostanie przesunięty. Ale co zrobi parlament, tego nikt nie wie. Sytuacja jest bardzo trudna, bo nawet kiedy powiat wykona plan transportowy, to zabraknie tam połączeń międzygminnych, za które nie może brać odpowiedzialności. Jak na przykład mają wyglądać połączenia pomiędzy gminą Sierakowice a Stężycą, kiedy ta druga już zrobiła swój plan transportowy? Trzeba by było wywrócić wszystko do góry nogami - tłumaczy radny, Jerzy Pobłocki.
Jak zapewnia burmistrz, Mieczysław Gołuński, włączenie gminy Kartuzy do planu transportowego powiatu kartuskiego, nie spowoduje dla niego żadnych konsekwencji finansowych.
- Jeśli nie wejdziemy do powiatowego planu transportowego, to będą to dla nas ogromne koszta. Te wszystkie linie, które mamy, są niezbędne. Gmina obecnie za nie płaci i dopłaci te pieniądze starostwu, które z tego tytułu nie poniesie żadnych kosztów dodatkowych. Jeśli nie uda się nas włączyć w plan transportowy starostwa to będziemy musieli zmodyfikować budżet i to bardzo poważnie - informuje burmistrz Kartuz.
MSz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze