Reklama

Góralski vs. Leyk: "Niech pan pomoże CBA, skoro uważa pan, że nie radzą sobie po pana odejściu"

Radny PiS Andrzej Leyk ma wiele wątpliwości, czy metoda, którą wyłoniono firmę celem wykonania projektu bloku operacyjnego kartuskiego szpitala, jest słuszna. Swoimi podejrzeniami podzielił się na sesji z całą radą. Prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach próbując rozwiać wątpliwości radnego nie przebierał w słowach. Zarzucił mu, że umowa z wykonawcą nie została jeszcze zawarta między innymi dlatego, że cała wieś wie, że radny ma jakieś uwagi.

Przypomnijmy, że Powiatowe Centrum Zdrowia w Kartuzach nie zdecydowało się na ogłoszenie przetargu celem wyłonienia wykonawcy projektu architektoniczno - budowlanego bloku operacyjnego, a w zamian ogłosiło konkurs, w którym nagrodą dla najlepszej koncepcji było zaproszenie do negocjacji w trybie zamówienia z wolnej ręki.

Ta metoda wyboru firmy, wywołała wiele wątpliwości u radnego PiSu.

- Byłem bardzo zdziwiony, że pan prezes szpitala wybrał firmę projektującą budynek z wolnej ręki. Znam ustawę o zamówieniach publicznych, choć nie jestem specjalistą. Nie twierdzę, że pan prezes złamał prawo, bo mógł tak zrobić, ale tylko w szczególnych okolicznościach. I właśnie chcąc poznać te szczególne okoliczności, zwróciłem się z zapytaniem. Zamiast uzasadnienia od sekretarza powiatu otrzymałem jedynie podstawę prawną - mówił radny Andrzej Leyk.

Jak dodawał rajca, wybór wykonawcy z wolnej ręki może stać się powodem, z jakich szpital nie uzyska planowanego dofinansowania na inwestycję.

- Teraz zadaje panu (prezesowi PCZ w Kartuzach - przyp. red.) pytanie i wręcz ostrzeżenie. Co pan zrobi, jeżeli uda się panu pozyskać środki z Unii Europejskiej? Czy zdaje pan sobie sprawę, że oni każdą złotówkę rozliczają i pilnują? Nie obawia się pan, że oni na samym początki zdyskwalifikują pana? Powiedzą: my nie chcemy takiej inwestycji dofinansowywać, bo już mamy podejrzenie. Skoro firma nie została wyłoniona w formie przetargowej, to my nie wchodzimy w takie coś - ostrzegał radny Leyk, dodając, że chce uzyskać do wglądu całą dokumentację od momentu szukania potencjalnych oferentów na wykonanie projektu.

Przewodniczący rady Mieczysław Woźniak zwrócił radnemu uwagę, żeby podczas wypowiedzi opierać się na faktach, a nie domysłach.

- Przepraszam, panie przewodniczący, jakie domysły? Pan sekretarz podał mi jakąś podstawę prawną. Nie kwestionuję jej. Wybiegam dalej. Żądałem uzasadnienia decyzji prezesa, na podstawie której dokonał wyboru firmy projektującej z wolnej ręki - odparł radny PiS.

- Usłyszeliśmy tu jakieś wywody. Cała wypowiedź została nagrana, więc zostanie przeanalizowana. Pozostaną z tego wyciągnięte właściwe wnioski. Nic u nas nie jest tajne. Tam, gdzie wydajemy środki publiczne, wszystko jest jawne i tak będzie - ripostował szef radnych.

Do zarzutów Andrzeja Leyka odniósł się także prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Kartuzach.

- Prawa nie złamaliśmy. Chciałbym zwrócić przy okazji uwagę, że Centralne Biuro Antykorupcyjne ma szczególny parasol nad działaniami służby zdrowia, ale jak pan radny chce im pomóc, proszę to zrobić, skoro uważa pan, że sobie nie radzą, jak pan odszedł. Przede wszystkim nie podjąłem decyzji o wyborze, bo nie miałem takiej możliwości. Wybraliśmy metodę konkursu, która jest równoznaczna z przetargiem - mówił Karol Góralski.

- Umowa jeszcze nie została zawarta, również z tego powodu, że w całej wsi wszyscy wiedzą, że pan radny już znalazł jakieś wątpliwości. Jeśli będzie miał pan następne wątpliwości, proszę przyjść do mnie, a nie ogłaszać tego na rynku. Co do reszty nie będę się wypowiadał, bo są to jakieś bzdury - kontynuował.

Do tej wypowiedzi postanowił odnieść się radny Leyk.

- Wolałbym, żeby Pan z grobu ludzi nie podnosił i mnie z tym nie utożsamiał. Jeżeli pan nie zrozumiał mojej intencji, mogę ją powtórzyć jeszcze raz. Nie powiedziałem, że złamał pan prawo. Ustawa dopuszcza taką możliwość, ale w szczególnych okolicznościach. Chciałem uzyskać uzasadnienie, jakie były to szczególne okoliczności. Nic więcej. Proszę mi niczego nie insynuować, ani nie obrażać. Nie życzę sobie tego, bo ja pana nie obraziłem - ripostował.

- Pan prezes już przeprosił za to - wtrącił przewodniczący rady.

- Panie przewodniczący, prosiłbym żeby nie stawał pan w roli prezesa. Jeżeli pan prezes będzie chciał mnie przeprosić, to to zrobi. Pan, panie przewodniczący nie musi tego robić za niego. Panie prezesie, oczywiście zgłoszę się do pana, aby zobaczyć tę dokumentację. Ta sprawa jest i będzie moim oczkiem w głowie. Będę ją kontrolował od początku do samego i końca i to mogę wszystkim Państwu obiecać - podsumował Andrzej Leyk.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    RobinHut - niezalogowany 2015-12-01 13:31:22

    To jest tzw fryz na szlachcica, PiS to taka patriotyczna szlachta Polski, jakbyś miał taką emeryturę jak ten pan to też miałbyś taki fryz. ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    tomlee28 - niezalogowany 2015-11-30 08:31:56

    Te gościu wygolony w okularkach był w cba? Boziu chyba zacznę się za niego modlić!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości