W poniedziałek uczniowie najmłodszych klas szkół podstawowych wrócą na zajęcia stacjonarne. Wiele osób, zarówno rodziców, jak i nauczycieli, długo czekało na tę chwilę, jednak liczyli też, że będzie tak w momencie, gdy bezpieczeństwo wszystkich będzie pewne. Ostatnie pięć dni testowano pedagogów na obecność wirusa, ale nie wiadomo, jak długo pozostaną zdrowi? Wielu przyznaje, że należy ich zaszczepić jak najszybciej, wciąż nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi. O nowych problemach w oświacie opowiedział nam Dariusz Zelewski.
Co pan sądzi o decyzji dotyczącej powrotu dzieci do szkół? To słuszna decyzja?
Czekamy z niecierpliwością na powrót nauki stacjonarnej. Nauka zdalna staje się powoli małym koszmarem nie tylko dla dzieci, ale i dla nauczycieli. Czujemy się wyeksploatowani, szczególnie psychicznie. Dlatego każdy taki sygnał mówiący o powrocie do normalności przyjmuję z radością. Ale…
No właśnie tu pojawiają się wątpliwości. Od 18 stycznia wszystkie obostrzenia zostają utrzymane ze względu na niebezpieczeństwo rozszerzania się epidemii. Zamknięte są stoki, restauracje, galerie, nie mówiąc już nawet o siłowniach, kinach czy teatrach. Nie można też wynajmować sal gimnastycznych na zajęcia rekreacyjne, sportowe. A jednocześnie otwiera się drzwi szkół na przyjęcie, w naszym przypadku prawie 300 dzieci, które codziennie przez kilka godzin będą przebywały w jednym budynku. Do tego ponad 30 nauczycieli i pracowników administracji i obsługi będzie stawać codziennie na pierwszej linii praktycznie bez zabezpieczenia. Nauczyciel bowiem nie może schronić się za szybą bądź w odrębnym pomieszczeniu. Spotyka się z dziećmi i liczy na los szczęścia, że się nie zarazi, a jeśli nawet to, że nie będzie to powodem ciężkiej choroby czy śmierci. Tak nie powinno być, nawet jeśli udało się w społeczeństwie zrobić z nauczycieli grupę do poniżania, deprecjonowania ich pracy.
To w takim razie, co Pana zdaniem należało zrobić przed powrotem dzieci do szkoły?
Prosta odpowiedź: należało umożliwić szczepienia dla nauczycieli. Wie Pani ile czasu zajęłoby szczepienie nauczycieli w Polsce? Maksymalnie pięć dni, a mielibyśmy możliwość bezpiecznej pracy w szkole. Rodzice mogliby pójść do pracy, gospodarka mogłaby powoli ruszać. Nie chcę różnicować grup, które należy szczepić wcześniej, jednak powiem Pani, co powiedziała moja 84 letnia mama: ,,Chociaż jestem w grupie ryzyka, to jednak mogę jeszcze jakiś czas przebywać w domu, nie mam innych obowiązków. Zrozumiem, że najpierw trzeba zaszczepić tych, dzięki którym pobieram emeryturę, czyli pracujących. Teraz wnuk siedzi w domu, a mógłby być w szkole, dlatego jestem za szczepieniem służby zdrowia i nauczycieli’’.
Nie chcę być złym prorokiem, ale spodziewam się, że przez takie wybory grozi nam edukacyjna katastrofa. Wystarczy kilka przypadków zachorowań wśród nauczycieli, a zostanie sparaliżowana praca całej szkoły. Uczniowie będą przychodzić do na zajęcia, a tam nie będzie miał ich kto uczyć.
Zamiast szczepień rząd przeprowadził testy na obecność COVID-19. Co pan sądzi o pomyśle ich przeprowadzenia?
Kompletnie nie widzę sensu jednorazowego testowania nauczycieli na obecność koronawirusa. Gdyby założyć, że np. test byłby przeprowadzany co tydzień, to byłaby ewentualnie możliwość szybkiego odizolowanie osoby, która nie ma objawów, a jest nosicielem. A to co zrobiono oznacza tylko tyle, że 11 lub 12 stycznia wynik był negatywny, tak jak w moim przypadku. Jednak 18 stycznia już może być całkiem inaczej.
Po co była ta akcja? Po to, by poszedł do społeczeństwa sygnał, że rząd coś w tej sprawie robi. Komunikat, który usłyszałem na konferencji Ministra Edukacji i Nauki: ,,dzięki testowaniu nauczycieli i wydaniu wytycznych szkoły są bezpieczne’’. Ilu rodzicom wystarczy to zdanie? Gwarantuję, że większości. I Właśnie o to chodzi w tym przekazie.
Zgodnie z wytycznymi najlepiej, by dzieci uczyły się na oddzielnych piętrach lub w innych częściach budynku. Czy mając pod opieką 11 oddziałów taka separacja jest możliwa?
W wypowiedziach rządowych jest słowo klucz: ZALECENIA. To znaczy, że rząd rekomenduje i pokazuje rodzicom dzieci, że spisał stan idealny, a to, dlaczego jest to niewykonalne, to już proszę pytać w szkole. No więc w naszej szkole część zaleceń nie jest możliwa do spełnienia, o czym informuję rodziców. Między innymi nie wybudujemy nowych toalet dla poszczególnych klas - toalety w dalszym ciągu będą dla wszystkich uczniów, w świetlicy będą przebywać uczniowie różnych klas , nauczyciele religii i angielskiego będą uczyć w różnych klasach, na przerwach uczniowie będą się spotykać, w szatni nie będzie co drugiej szafki wolnej. To co możemy zrobić i zrobimy, to wietrzenie, dezynfekcja w salach, korytarzach, toaletach, noszenie maseczek na korytarzach, monitorowanie wejść do szkoły. Będziemy też zachęcać nauczycieli, by jak najwięcej zajęć odbywało się na świeżym powietrzu – również w okresie zimowym.
Jak powrót wpłynie na dzieci?
Na to pytanie jest krótka odpowiedź: bardzo dobrze. Izolacja domowa przynosi ogromne szkody w psychice dzieci. Dla nich ważne są relacje, budowanie wspólnoty, współpraca. Dlatego po powrocie nauczyciele przede wszystkim nad tym się pochylą, temu poświęcą uwagę.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W sumie to rzadko zgadzam się z wypowiedziami Pana Zalewskiego ale tym razem to co mówi jest prawie ok. Tylko po co mówić o 5 dniach na zaszczepienie? Przecież to nieprawda. Pomiędzy 2 dawkami odstęp musi być chyba minimum 21 dni plus jakiś czas na nabycie pełnej odporności. Więc to raczej miesiąc, półtorej a nie 5 dni. I jeszcze jedno.. REDAKCJO pan Zalewski nie jest jedyną osobą w Kartuzach którą może się wypowiadać w temacie oświaty.
Szanowny Panie, ma Pan rację, do pełnej odporności trzeba przyjąć dwie dawki. Miałem na myśli techniczne rozwiązanie szczepień. Będąc precyzyjnym, aby zaszczepić wszystkich nauczycieli i pracowników obsługi trzeba 5 dni na pierwszą dawkę i 5 dni na drugą po 3 tygodniach.
Tak zgadzam sie dzieci powinny wrócić do szkoły. Izolacja bardzo zle wplywa na ich samopoczucie psychiczne. Nie potrafia nawiązać relacji. Nie potrafia ze soba rozmawiac. Kontaktuja sie tylko przez portale spolecznosciowe czy sms. Jak juz sie spotykaja to brak kultury osobistej i wyuczonych zachowan. Wspoloczuje im i rodzicom. Beds mieli ciezko w przyszlosci. Dlaczego przedszkola funkcjonuja normalnie i wszystko jest ok? Dzieci sa szczesliwe i ucza sie zyc w spolecznosci. I Nauczyciele maja sie dobrze. Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia
Nauczyciele boją się przed zarażeniem. A czy ktoś pomyślał o sprzedawcach np. w sklepach odzieżowych itp ??? Tam nie ma pleksy. Sprzedawcy to jest jakiś podgatunek ludzi ? Rozumiem, że nauczyciele to wyższa półka ?
W sumie to rzadko zgadzam się z wypowiedziami Pana Zalewskiego ale tym razem to co mówi jest prawie ok. Tylko po co mówić o 5 dniach na zaszczepienie? Przecież to nieprawda. Pomiędzy 2 dawkami odstęp musi być chyba minimum 21 dni plus jakiś czas na nabycie pełnej odporności. Więc to raczej miesiąc, półtorej a nie 5 dni. I jeszcze jedno.. REDAKCJO pan Zalewski nie jest jedyną osobą w Kartuzach którą może się wypowiadać w temacie oświaty.
Szanowny Panie, ma Pan rację, do pełnej odporności trzeba przyjąć dwie dawki. Miałem na myśli techniczne rozwiązanie szczepień. Będąc precyzyjnym, aby zaszczepić wszystkich nauczycieli i pracowników obsługi trzeba 5 dni na pierwszą dawkę i 5 dni na drugą po 3 tygodniach.
Tak zgadzam sie dzieci powinny wrócić do szkoły. Izolacja bardzo zle wplywa na ich samopoczucie psychiczne. Nie potrafia nawiązać relacji. Nie potrafia ze soba rozmawiac. Kontaktuja sie tylko przez portale spolecznosciowe czy sms. Jak juz sie spotykaja to brak kultury osobistej i wyuczonych zachowan. Wspoloczuje im i rodzicom. Beds mieli ciezko w przyszlosci. Dlaczego przedszkola funkcjonuja normalnie i wszystko jest ok? Dzieci sa szczesliwe i ucza sie zyc w spolecznosci. I Nauczyciele maja sie dobrze. Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia