Reklama

Hirsz i Toczek deklasują w zawodach Strongman

Maciej Hirsz z Kartuz i Sławomir Toczek z Kościerzyny w wielkim stylu obronili wywalczony przed rokiem tytuł Mistrzów Polski Strongman w parach. Impreza podobnie jak przed rokiem odbyła się w Kartuzach, a wspierani dopingiem miejscowej publiczności gospodarze nie dali rywalom większych szans, triumfując w większości rozegranych konkurencji.

Niedzielna impreza rozpoczęła się niezbyt zachęcająco, bo tuż przed jej oficjalnym otwarciem... zaczęło padać. Kapryśna aura nie odstraszyła jednak fanów zmagań, w której rośli mężczyźni dźwigają nadludzkie wręcz ciężary.

Do rywalizacji w Kartuzach stanęły cztery pary. W roli obrońców tytułu sprzed roku, a także głównych faworytów do triumfu także w tej edycji wystąpili kartuzianin Maciej Hirsz oraz żywa legenda zawodów strongman w Polsce - Sławek Toczek z Kościerzyny. Oprócz nich do stolicy Kaszub zjechali również Przemysław Brzoza i Krzysztof Jarocki, Robert Kalinowski i Marcin Wlizło, a także inni pomorscy kolosi - Krzysztof Schabowski i Bartosz Grubba.

W programie zawodów znalazło się kilka widowiskowych konkurencji. Suma uzyskanych w nich punktów miała zadecydować o końcowym zwycięstwie i tytule Mistrzów Polski w parach. Rozpoczęło się od dynamicznej próby, będącej połączeniem kilku konkurencji - spaceru farmera, spaceru buszmena, przerzucaniu opony oraz kowadła. Liczyła się więc nie tylko siła, ale i szybkość oraz właściwy podział zadań w drużynie. Mocnym akcentem rozpoczęli Hirsz i Toczek, którzy osiągnęli najlepszy czas i wyszli na prowadzenie, którego jak się później okazało - nie oddali do samego końca.

Kolejne zadanie polegało na wyciskaniu potężnej platformy w duecie. Tu także miejscowi nie dali szans rywalom. Prowadzący zawody Jarosław Dymek, Arkadiusz Makurat i Piotr Szymiec to właśnie naszym reprezentantom policzyli największą liczbę powtórzeń.

Przewaga Kaszubów wzrosła jeszcze bardziej po "uchwycie herculesa", a więc konkurencji w której to należało jak najdłużej utrzymać zjeżdżające po platformie... samochody. Jedną ręką trzymano ciężar osobowego auta, zaś drugą łączący z partnerem uchwyt.

Gdy duet Hirsz - Toczek zaliczył także najlepszy czas w przerzucaniu kamiennych kul na platformę stało się jasne, że tylko kataklizm jest w stanie odebrać im końcowy triumf. Mało tego, rosły szanse na to, że obrońcy tytułu zwyciężą z kompletem punktów. Tym bardziej, że wygrali również konkurencję numer 5, czyli "zegar".

Zmęczenie i trud włożony w dotychczasowe konkurencje dał o sobie jednak znać w ostatnich dwóch zadaniach. W pierwszej z nich - "wadze płaczu", minimalnie lepszy od gospodarzy okazał się najmłodszy w stawce Bartosz Grubba z Krzysztofem Schabowskim. Na sam finał zaś należało przeciągnąć siłą własnych nóg i rąk... tira. Pewni już tytułu Hirsz i Toczek nie ukończyli nawet tej konkurencji. Mimo to wygrali całe zawody, gromadząc 24 punkty. Drugie miejsce przypadło innym Pomorzanom - Krzysztofowi Schabowskiemu i Bartoszowi Grubba, zaś skład podium uzupełnili Robert Kalinowski i Marcin Wlizło.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości