Podziałem punktów zakończył się sobotni mecz "bałtyckiej" III ligi pomiędzy Cartusią 1923 Kartuzy i Gryfem Wejherowo. Spotkanie to otwierało rundę rewanżową rozgrywek. Jesienią wejherowianie wygrali wysoko 4:0. Tym razem prowadzili aż do 86 minuty, gdy gola na wagę remisu zdobył powracający do pierwszego składu niebiesko-biało-czarnych Jakub Hoffman.
Mecz rozpoczął się dość spokojnie, od prób wyczucia rywala. Obie ekipy próbowały przejąć inicjatywę w środku pola i nieśmiało konstruować ataki pozycyjne, ale nie przynosiło to zamierzonego skutku. Po 20 minutach zaczęła się zarysowywać nieznaczna przewaga faworyzowanych gości.
Pierwszym ostrzeżeniem dla kartuskich kopaczy mogła być sytuacja z 25 minuty, gdy w zamieszaniu pod naszym polem karnym zupełnie niepilnowany znalazł się Szudrowicz, ale fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Goście nie rezygnują jednak z kolejnych ataków. Po jednym z nich, kilka minut później wychodzą na prowadzenie.
W 32 minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola zamienia Sobczyński. Nim oddaje strzał, piłka kotłuje się przez chwilę między kilkoma zawodnikami obu zespołów. Tułowiecki nie ma w tej sytuacji najmniejszych szans.
Pięć minut później mogło być 1:1. Także po stałym fragmencie gry. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Borkowski i podobnie jak kilka chwil wcześniej po przeciwnej stronie boiska, przez chwilę nikt nie mógł wyjaśnić sytuacji. Ostatecznie futbolówka trafiła pod nogi Rusinka, ale jego strzał z kilku metrów nie był tak skuteczny jak Sobczyńskiego.
Po dość pechowo straconym golu, Cartusia schodzi na przerwę przegrywając 0:1. W drugiej odsłonie podopieczni Jerzego Jastrzębowskiego byli już zupełnie innym zespołem, spychając Gryfa do defensywy. Już w 48 minucie przed szansą stanął Kwasny, który po dośrodkowaniu Dawidowskiego minimalnie przestrzelił. W kolejnych 10 minutach kartuzianie próbują pokonać Dudę jeszcze trzykrotnie, ale ani Rusinek, ani Gładczuk, ani ponownie Kwasny nie znajdują drogi do bramki.
Wejherowianie przebudzili się dopiero w 60 minucie, gdy kontrę nieznacznie chybionym strzałem zakończył Felisiak. Piłka musnęła po jego strzale jedynie słupek i wyszła w pole. Był to jednak jedna z niewielu okazji dla gości. Inicjatywę cały czas posiadali miejscowi. Niestety minuty upływały, a wynik nie ulegał zmianie.
W 75 minucie niewiele zabrakło Karasińskiemu, po którego główce piłkę z linii bramkowej wybili obrońcy Gryfa. W 86 minucie goście już tyle szczęścia nie mieli. Największym sprytem i zdecydowaniem w polu karnym wykazał się Hoffman, który pewnym uderzeniem pokonał Dudę i doprowadził do remisu. Dla Jakuba był to pierwszy mecz w pierwszej drużynie w Cartusii w tym sezonie. Debiut wyszedł mu więc znakomicie.
Jeszcze w doliczonym czasie gry, w bardzo podobnej sytuacji piłkarzy z Wejherowa uratował słupek. Ostatecznie mecz zakończył się jednak chyba sprawiedliwym mimo wszystko remisem.
Komentarze