W miniony weekend piątą już kolejkę spotkań rozegrali piłkarze "bałtyckiej" III ligi. Swoje znakomite pozycje obroniły drużyny z Chwaszczyna i Przodkowa, które dzięki zwycięstwom nadal przewodzą całej ligowej stawce. Na przeciwległym biegunie tabeli usadowiła się z kolei Cartusia, która po niedzielnych cięgach zebranych w Gdańsku wyprzedza już jedynie Astrę Ustronie Morskie.
Pierwszy tygodnie na III-ligowych boiskach mogą z pewnością być pewnym zaskoczeniem dla lokalnych kibiców piłkarskich. Przedsezonowi faworyci do walki o awans póki co grają w kratkę, a na czele rozgrywek plasują się dwaj beniaminkowie. Co cieszy - oba z powiatu kartuskiego! Rozczarowuje z kolei nasz etatowy III-ligowiec z Kartuz, który ma jak narazie wyraźne kłopoty ze zdobywaniem punktów i w efekcie zakotwiczył w samym ogonie tabeli.
KS Chwaszczyno - Rasel Dygowo 1:0 (1:0)
Beyl (6.)
Ekipa z gminy Żukowo przystępowała do tego meczu jako lider rozgrywek i choć trzy punkty nie przyszły gospodarzom łatwo, podopieczni Aleksandra Cybulskiego zdołali obronić swoją lokatę w starciu z innym tegorocznym beniaminkiem. Zaczęło się wyjątkowo obiecująco, bo już po 6 minutach gry bramkarza rywali pokonał Łukasz Beyl. Szybkie, ale i skromne prowadzenie dało miejscowym nie tylko spokój w grze, ale i jak okazało - wystarczyło do zgarnięcia kompletu punktów. To zaś pozwoliło zespołowi KS utrzymać fotel lidera III ligi przynajmniej na kolejny tydzień.
Także w pierwszej połowie rozstrzygnęły się losy spotkania rozegranego w Przodkowie. Tamtejszy GKS to z kolei wicelider, który podejmował u siebie zamykającą tabelę Astrę Ustronie Morskie. Ci, którzy spodziewali się gładkiej i wysokiej wygranej gospodarzy srogo się jednak rozczarowali. Co prawda przodkowianie już po 20 minutach gry za sprawą Frankowskiego i Łapigrowskiego mieli na koncie dwa trafienia, na przerwę schodzili ze skromną, jednobramkową zaliczką. Po przerwie nie udało jej się już powiększyć, ale i Astra nie zdołała urwać gospodarzom choćby punktu. W efekcie podopieczni Sebastiana Letniowskiego zrównali się punktami z Chwaszczynem, ale fotel lidera przegrywają z nimi gorszym bilansem bramkowym.
Po ubiegłotygondiowym potknięciu w starciu z Bałtykiem, na przełamanie liczyli też zawodnicy z Kartuz. Tym bardziej, że mierzyć przyszło im się ze słabiutko spisującą się póki co Lechią II Gdańsk. Już w 7 minucie bliski szczęścia po strzale z rzutu wolnego był Brzeski, ale 10 minut później za faul w polu karnym z boiska wyrzucony został Jajkowski. Niebiesko-biało-czarni nie tylko stracili więc jednego zawodnika, ale i bramkę, którą z rzutu karnego będącego następstwem tej sytuacji zdobył Kaszuba.
Mimo gry osłabieniu zespół Piotra Kwiatkowskiego dzielnie sobie radził, stwarzając sobie nawet kilka okazji do wyrównania. Na przerwę schodził jednak przegrywając 0:1.
To, co nastąpiło w kolejnych 46 minutach to już jednak prawdziwy nokaut, a jednym z katów kartuskiej drużyny okazał się grający tu jeszcze w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu Paweł Czychowski. Gdański napastnik skompletował hat-tricka, a w międzyczasie Wentę pokonał jeszcze Nishi i pogrom stał się faktem. Co gorsza, w kolejnym meczu z uwagi na zebrane kartki nie będzie mógł wystąpić nie tylko Jajkowski, ale i kapitan Cartusii, Karol Domjan.
Komentarze