Reklama

J. Zielonka: Obecnie realizowana koncepcja nie ma nic wspólnego z założonym planem komercjalizacji. W budżecie spółki założono 800 tys. zł straty

11/12/2008 15:30
Na dzisiejszej sesji powiatu radny Juliusz Zielonka zwrócił uwagę, że przekształcenie szpitala nie jest zgodne ze wstępnymi założeniami. Po niewykonanym kontrakcie zadłużenie kartuskiego szpitala wzrosło o 3 mln zł, a zdaniem radnego spółka również będzie generować straty.

- Czuję się zobowiązany zabrać głos w sprawie komercjalizacji szpitala powiatowego w Kartuzach - oznajmił Juliusz Zielonka. - Na początku kadencji, po przedstawieniu przeze mnie raportu na temat stanu opieki zdrowotnej, przystąpiliśmy z zarządem do wypracowywania koncepcji tworzenia niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Korzystaliśmy z pomocy różnych osób. Na bieżąco informowaliśmy o tych naradach radnych, załogi szpitala i mieszkańców.

Zdaniem radnego przed przechodzeniem załogi szpitala na zasadzie 23 prim przestrzegało wiele osób, dlatego też pracownicy powinni być zatrudnieni na kontraktach. Ponadto zwracał uwagę na niewykonanie przez pracowników kontraktu zawartego z NFZ, a także problem ze sprawozdawczością i wypełnianiem dokumentów przez załogę szpitala.

- Gdyby każdy pracował na własny rachunek, to nie byłoby z ich strony zaniedbań - stwierdził radny. - Muszę z przykrością stwierdzić, że obecnie realizowana koncepcja nie ma nic wspólnego z założonym planem komercjalizacji. Ponadto rozciągnięcie procesu przekształcenia szpitala w czasie było błędem i tutaj poniekąd sam czuję się winny.

Jak twierdzi, w przyszłorocznym planie finansowym nowo utworzonej spółki założono 800 tys. zł straty. Wynika to ze zmian, które jego zdaniem są powierzchowne.

- Przez najbliższy rok nie widzę w tym planie nic, co miałoby się zmienić w funkcjonowaniu szpitala, aby można było wprowadzić tam zdrowe zasady ekonomiczne. 85 procent finansów z budżetu szpitala idzie na płace lekarzy - dodał.

Odpierają zarzuty radnego

- Bardzo cieszy mnie troska pana Juliusza Zielonki, nareszcie jest w swoim żywiole - oznajmiła Janina Kwiecień. - Martwi mnie jednak to, że próbowaliśmy wytłumaczyć, że nie wolno nam było nie przyjąć pracowników na zasadzie 23 prim. Jeżeli pan Juliusz Zielonka jest mądrzejszy od wszystkich prawników i sędziów, to ja na to nic nie poradzę, bo my robimy wszystko wyłącznie zgodnie z prawem.

Jak poinformowała pani starosta, przyjęcie złogi szpitala na kontraktach groziło tym, że odprawy dla pracowników socjalnych, pielęgniarek i lekarzy kosztowałyby około 4 mln zł.

- Jeżeli się coś mówi, to należy wiedzieć na jakiej podstawie i co jest tego przyczyną - dodała Janina Kwiecień. - Ponadto trzeba znać dokładne wyliczenia i przepisy, a nie robić show.

- Z początkowych wyliczeń rzeczywiście wynikało, że planowane straty w przyszłym roku wyniosą około 800 tys. zł - przyznał Karol Góralski, prezes spółki Powiatowe Centrum Zdrowia. - Jednak z obecnych planów restrukturyzacyjnych wynika, że spółka wyjdzie na zero. Ponadto u nas nie ma już problemów kadrowych, jak twierdzą media. Jestem przekonany, że spółka doskonale poradzi sobie z tę załogą.

Szpital potrzebuje spokoju

Członek zarządu powiatu Jerzy Ropel, ordynator oddziału chirurgii, zwrócił uwagę, że burza medialna nie sprzyja przekształceniu szpitala.

- Od przekształcenia już nie ma odwrotu, a jeżeli zaczniemy tworzyć złą atmosferę, to pracownicy mogą zacząć odchodzić – oznajmił Jerzy Ropel. – Jest jeszcze dużo do poprawienia w naszym szpitalu, ale potrzebny jest nam spokój, a nie wprowadzanie mieszkańców w błąd.

Zmieni się tylko szyld

- Sprawa jest naprawdę poważna i uważam, że byłbym nie w porządku wobec siebie, rady powiatu, szpitala i mieszkańców, gdybym nie oznajmił, że 80 procent NZOZ w Polsce zatrudniło pracowników na nowo - stwierdził Juliusz Zielonka. - Według mnie ta spółka mogła od roku dobrze funkcjonować i przynosić zyski, świadcząc przy tym usługi na wysokim poziomie.

Radny nie szczędził gorzkich słów pod adresem Jerzego Ropla. Zarzucił mu, że kilkakrotnie osobiście występował przeciwko przekształceniom szpitala i groził wycofaniem się z zarządu.

- To pan kilkakrotnie zmieniał zdanie na ten temat - kontynuował Juliusz Zielonka. - Pod pana rozwagę pozostawiam fakt - czy uważa pan, że jest naprawdę moralnym i stosownym decydować o własnych sprawach, zasiadając w zarządzie? W imię drobnych interesów popełniamy błędy. - Zauważmy, że zmieniamy tylko szyld szpitala, nie dokonując żadnych innych przekształceń - zakończył swój wywód radny.

Piotr Borycki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    WK - niezalogowany 2008-12-11 22:06:48

    Panie Juliuszu Zielonka jedno pytanie dlaczego dopiero teraz mowi Pan tak jak powinno sie mowic dawno? Mam nieodparte wrazenie ,ze to efekt utraty stolka ,ktory notabene zyskal Pan idac na uklad stolkowy. Teraz walczy Pan juz tylko o honor/To jedyna rzecz,ktora warto nam Panskim Wyborcom udowodnic. Ja glosowalem na Pana ,moze i dlatego ,ze Wielce Szanowny Pana Ojciec byl moim Wychowawca. To byl wspanialy czlowiek/Moglbym kilogramami opowiadac anegdoty o Profesorze. Niech Pan walczy.Kazdy ma prawo do bledow,wazne zeby wyciagac z nich wnisoki i jak trzeba to przeprosic .Mnie jako wyborce Pan wymiskowal ale ja spokojnie sobie obserwuje co dalej.Moze chmielenska odyseja zakonczy sie pozytywnie?Zycze tego Panu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości