Reklama

Jak Czarnecki do Poznania po pewnym zaborze – II część sesji w Kartuzach

18/10/2005 13:00
W poniedziałek zakończyła się 28 sesja Rady Miejskiej w Kartuzach, która była dość nietypowa, bo składała się z dwóch części. Różniła się także swoja specyfiką od pierwszej jej części.

Radni rozpoczęli swoje obrady dość nietypowo od uznania i szacunku dla dzielnych strażaków z OSP Prokowo, dzięki których ofiarności uratowano życie dwóm mężczyznom. W nagrodę za ich oddanie burmistrz Kartuz uhonorował ich okolicznościowymi dyplomami i prezentami w imieniu kartuskiego samorządu, a szef Państwowej Straży Pożarnej w Kartuzach nie szczędził dzielnym strażakom słów uznania i podziękowań. Po tej miłej chwili zaczęło się...

Rada w Kartuzach ostatnio jakoś nie może dogadać się z burmistrzem i wielu siedzących na sesji obserwatorów, jak i innych, znanych mi mieszkańców gminy to nie dziwi. Na takie, a nie inne reakcje radnych burmistrz Grzegorz Gołuński „pracował” podobno od lat. Coś jest na rzeczy, gdyż śledząc zaledwie któryś raz obrady kartuskich rajców odniosłem wrażenie, że chyba jestem na innej planecie, lub też ustawy i prawo w Polsce nie dotyczą Kartuz.

Głos zabrał szef Rady, Wacław Czarnecki, który postanowił przeczytać oświadczenie we własnym imieniu, ale jak się później okazało, jego treść była zbieżna z poglądami wielu osób na tej sesji. Po pierwsze zaprzeczył On, że jakoby okazał się kłamcą w zakresie sporządzanych uchwał. Wyjaśnił rzeczowo swoje racje i obalił zarzut w sposób jednoznaczny. Wykazał także, że burmistrz sam podaje nieprawdę, np. w kwestii jego stosunku do budowy supermarketu w Kartuzach. Raz jest za, raz przeciw... Oświadczenie szefa Rady spotkało się ze zrozumieniem i aprobatą większości osób na sesji.

Wacław Czarnecki wyraził opinię, że długie miesiące jego współpracy z burmistrzem nie poszły na marne, ale co do sposobu sprawowania władzy przez Gołuńskiego to i on zaczął mieć poważne wątpliwości. Dlatego też postanowił „silniejszą ręką” zarządzać radą, a burmistrzowi w sprawowaniu tej władzy pomagać, choćby nawet poprzez krytykę i wykorzystanie dozwolonych prawem sankcji. Wszak „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”…, ale burmistrz Kartuz jakoś jej nie lubi. Czy Wacław Czarnecki wytrzyma w swoim postanowieniu? Oby, bo będzie to tylko z pożytkiem dla gminy i rady.

Wacław Czarnecki użył dość ostrych słów pod adresem burmistrza Kartuz, typu: wiecowy mówca, wciskanie kitu, kłamanie, zatajanie prawdy i dokumentacji itp. Czy mówił prawdę? Ja osobiście się zgadzam z tymi określeniami, ale przecież każdy ma prawo do oceny, także Ty Drogi Czytelniku. Tego nie odbierze Tobie ani burmistrz, ani Rada w Kartuzach. Wypowiedź przewodniczącego rady spotkała się momentalnie z ripostą burmistrza. Zarzucił on radzie popełnianie błędów i obarczył ją winą za zaistniałą sytuację. Takie coś spotkało się również z kontrą. Padł zarzut, że skoro burmistrz interesuje się np. trawą na boisku szkolnym, czy też wielkością i rodzajem czcionki na zaproszeniu to jego urząd musi źle funkcjonować.

Burmistrz już spokojnie wyjaśnił radnym, że nie zamierza czynić rewolucji, a jego praca jest wykonywana starannie i zgodnie z prawem. Niektórzy przyjęli to z lekkim uśmiechem, inni zaś z powagą godną tej sytuacji. Mnie, przyznam, słowa burmistrza nieźle rozbawiły, ale mam do tego prawo, gdyż lubię ludzi z poczuciem humoru... Mieczysław Grzegorz Gołuński zaznaczył na koniec swej wypowiedzi, że fotel burmistrza to żaden plus i nie jest on ani ciepły, ani wygodny. Dziwię się dlaczego tak go polubił?

Radni wrócili do problemu terenów pokolejowych i wniosku jaki padł podczas pierwszej części sesji, sprzed 10 dni. Mianowicie radni zobligowali burmistrza do wysłania pisma do Dyrekcji PKP , celem przystąpienia do rozmów o przejęciu owych terenów. Burmistrz takowego pisma jednak nie posłał, a argumentował to tym, że posłał je szybciej, o czym radni wiedzą. I znowu wyszło na to, że włodarz Kartuz swoje, a radni swoje. A najczęściej wychodzi na to, że i tak burmistrz zrobi po swojemu, nie wsłuchując się zbytnio w wolę i intencję Rady.

Po kolejnych „przepychankach” proceduralnych głos zabrał radny Borzestowski, czym też ostudził emocje. Zawnioskował on mianowicie, aby radni, aczkolwiek po czasie, ale jednak uczcili pamięć o ofiarach reżimu komunistycznego i uszanowali chociaż minutą ciszy te ofiary i rocznicę 25-lecia powstania Solidarności. W tym zakresie radni i reszta na sali była zgodna w 100%.

Kolejnym punktem obrad była kwestia „zamachu” na część pomieszczeń przedszkola „Słoneczko”. „Zamachowcem” okazała się Agencja Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa, która zamierza wykupić dzierżawione dotychczas pomieszczenia. Wychodzi na to, że strony się dogadały i życzyć należy aby było tak zawsze. Inaczej rzecz miała się z terenem na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego i Gdańskiej. Radni sprzedając ten teren kilka miesięcy temu wdepnęli w przysłowiowe g. No, ale skoro sprzedali, a kupujący godził się na warunki to niby wszystko ok. Jednak nie. Kupujący rozszerzył swoje fantazje i zamiast niskiego zabudowania zamarzyło mu się o wiele większe.

Na poprzedniej sesji orędownikiem tych racji był burmistrz Kartuz. Obecnie „przekonanych” co do słuszności było już więcej. Nie wystawia to najlepszej laurki radnym, ale mogę się mylić. Na sali padało kilkakrotnie stwierdzenie, czym też owych ludzi "przekonano..."? Tego się zapewne nie dowiemy nigdy, ale faktem jest, że uchwała została „klepnięta”, a najbardziej zadowolony był z tego burmistrz Kartuz, przynajmniej tak wyglądało po jego uradowanej minie.

Teraz radni będą się głowić, czy na owym skrzyżowaniu powstanie rondo dla rowerów, czy także dla maluchów... No bo jak nabywca wybuduje coś wielkiego (na dzisiaj radni nie widzieli nawet planu zagospodarowania terenu...) to o rondzie dla TIR-ów będzie można tylko pomarzyć. Jak widać i radni się mylą, ale na szczęście nie wszyscy. Tą część obrad zakończyła dość dziwna, przyznam, reakcja radnego Formeli. Praktycznie dostało się całej radzie, a jego przeraźliwy, lecz ostry ton mógł wystraszyć niejednego. Okazało się, że radni są w większości do niczego i się czepiają, a burmistrz jest tym, który dbał i dba o interes gminy. No cóż, każdy ma prawo do postrzegania rzeczy różnych, nawet takich jak intencje radnych i burmistrza...

Swój głos sprzeciwu co do sposobu pracy burmistrza wyraziło po przerwie jeszcze wielu radnych, a najostrzej przemawiali radni: Pryczkowski, Dunst i Pobłocki.
W pewnym momencie, gdy zaczęła się część interpelacji , i gdy ważne i mniej ważne rzeczy zostały już uchwalone burmistrz Kartuz podniósł się ze swojego fotela i obwieścił radnym, że ich opuszcza, bo ma do załatwienia rzeczy ważniejsze. Nie bardzo rozumiem, ale w Kartuzach, szczególnie w samorządzie zrozumieć wiele się nie da... Podobno spotkanie z radnymi było mniej ważne od kawy z nauczycielami. Cokolwiek było powodem takiego zachowania budzić może tylko oburzenie i trwogę. Burmistrz Kartuz kolejny raz pokazał gdzie ma Radę i radnych. Tak, dokładnie tam...

Następnie głos w dyskusji zabrała Henryka Antczak, działacz społeczny znany nie tylko na Kaszubach. Zwróciła się ona mianowicie do kartuskich rajców o wyznaczenie pomieszczenia dla stowarzyszenia, którego jest bardzo aktywnym członkiem. Chodzi mianowicie o działania antymobbingowe, które są doprawdy bardzo ważne w czasach, gdzie praca to nie tylko szczęście, ale także stres, lęk, a nierzadko samobójstwa. Poruszyła ona także problem kamiennych kręgów w dzielnicy Burchardztwo, których znaczenie może być ważnym elementem w rozwoju turystycznym naszego regionu. Dziękujemy pani Henryce za zaufanie, jakim obdarzyła naszą Redakcję , udostępniając wszelaką wiedzę i dokumentację w tym zakresie.

W pewnym momencie stwierdziłem, że sesja Rady w Kartuzach została zamknięta z mocy prawa, gdyż na sali pozostało już tylko 10 radnych. Pozostawię to bez komentarza, ale skoro ktoś nie ma czasu.... Na zakończenie dość długo przemawiał radny Formela. Mówił bardzo długo, ale wielu tak naprawdę nie wiedziało „co poeta chce powiedzieć”. Także siedzący koło mnie dziennikarze prawie już zasypiali podczas tego pokazu rzadko spotykanego kunsztu oratorstwa. Jednak każdy radny ma prawo do przemówień i na tym właśnie polega kultura polityczna.

Na zakończenie radni postanowili wystosować skargę na działania burmistrza do organu nadrzędnego. Ja, swoimi kanałami, dowiedziałem się, że z takim samym zamiarem nosi się burmistrz Kartuz. Więc obydwa organy będą się wzajemnie skarżyć, a nam pozostanie oglądać ten show. Wszak „show must go on”, jak śpiewał śp. Lider grupy Queen.

JanuSzczepański
[email protected]
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gal - niezalogowany 2005-10-23 17:31:23

    A co Rada robiła przez 3 lata? Teraz się obudzili? W przededniu wyborów samorządowych ? Obłuda! Ta rada, w tym składzie się skompromitowała i uważam że nie ma dla tych ludzi miejsca w nadchodzącej kadencji. W poprzednich wyborach do Samorządu głosowałem na Andrzeja. Dzisiaj juz tego nie zrobię ponieważ reprezentuje on grupę ludzi, którzy bedą działać tylko w swoim interesie (co się ostatnio wyraźnie uwidoczniło). Co gorsza, nie widzę nikogo godnego na to stanowisko.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2005-10-19 23:28:38

    no bo radny F wie wszystko :P 8) :P 8) 8)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Anna - niezalogowany 2005-10-19 23:15:02

    osiedle domków jednorodzinnych dokładnie tak mówi nazwa, ale widać std nie pochodzi z tej części miasta, tak by wiedział..... radny F wie

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości