Kapitalnie zakończył się tegoroczny sezon dla piłkarzy Cartusi Kartuzy. W meczu ostatniej kolejki rozgromili oni na wyjeździe Astrę Ustronie Morskie aż 7:2, odnosząc tym samym swoje najwyższe zwycięstwo nie tylko w tym roku, ale w całej dotychczasowej historii występów w III Lidze. Z 20 trafieniami Piotr Zagórski został najskuteczniejszym strzelcem rozgrywek.
Przed wyjazdem na mecz kibice Cartusi mogli mieć sporo obaw. Sami piłkarze rozwiali je jednak błyskawicznie. Już w 3 minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem gospodarzy znalazł się Mitura, a po kolejnych 4 minutach identyczną okazję miał Kordyl. To, co nie udało się młodzieży, uczynił już bez większych problemów Zagórski. W ciągu ośmiu minut wpisał się na listę strzelców dwukrotnie. W obu wypadkach z prawego skrzydła zagrywał mu grający o niebo lepiej niż jeszcze w sobotę Kordyl.
W 30 minucie doszło do niebezpiecznej i pechowej sytuacji, w której usiłujący wybić piłkę Tułowiecki, wyskoczył tak niefortunnie, że nogą złamał nos interweniującemu w tym samym momencie Karasińskiemu.
Po krótkiej przerwie przewaga biało-niebiesko-czarnych nie osłabła. W 39 minucie Zagórski uzupełnił klasycznego hat tricka, tym razem wykorzystując podanie Macha. Trzy minuty później na 4:0 podwyższył Mitura, dobijając przy tym strzał Dawidowskiego z lewej strony.
Miejscowi na boisku praktycznie tylko statystowali rewelacyjnie grającej Cartusi, którą z trybun dopingował m.in. były reprezentant Polski, Sebastian Mila, przyjaciel Piotrka Zagórskiego.
W drugiej części gry niewiele się zmieniło. Mimo wysokiego prowadzenia podopieczni Adama Adamusa nie zwalniali tempa, dominując niepodzielnie w każdej strefie boiska. W 52 minucie podwójne powody do radości miał Wojciech Kempiński. Obrońca zdobyczą bramkową uczcił bowiem narodziny córeczki. Nie obeszło się też bez słynnej „kołyski”.
Nim upłynęło kolejnych 120 sekund było już 6:0, a drugiego gola w tym meczu strzelił Mitura. W 63 minucie piłka po raz siódmy wpadła do bramki Astry! Egzekutorem już po raz czwarty w tym meczu okazał się Zagórski.
Szkoleniowiec ekipy z Kartuz dał pograć rezerwowym. Za Bubienkę wszedł Gruchała, za Macha – Cyman, a za kontuzjowanego Karasińskiego – Tyc. Zmiennicy nieco odpuścili czego efektem były dwa trafienia miejscowych w 73 i 78 minucie gry. Gole te nie mogły już jednak wyrządzić drużynie Cartusi krzywdy.
Mecz kończy się kosmicznym wynikiem 7:2, co i tak wydaje się być najniższym wymiarem kary dla snujących się po murawie piłkarzy Astry. Gdyby kartuzianie wykorzystali wszystkie stworzone przez siebie sytuacje, skończyłoby się na „dwucyfrówce”. Wynik tego spotkania, jak i postawa w całym zakończonym właśnie sezonie mogą i muszą cieszyć. Okazją do szerszych podsumowań będzie oficjalne zakończenie sezonu, jakie zarząd klubu planuje zorganizować w najbliższym czasie.
Komentarze