Reklama

Kartuska "wojna domowa" - Henryka Antczak vs. Urząd Miasta

Henryka Antczak wyrasta powoli na głównego oponenta i politycznego przeciwnika władz Kartuz. Do spięć na linii radna-przewodniczący Duszyński lub burmistrz Lehman dochodzi właściwie od początku tej kadencji. W tej chwili rywalizacja sięga już jednak punktu krytycznego, a we wzajemne przepychanki wplątany zostaje nawet wymiar sprawiedliwości.

Doskonałym obrazem tego, jak układają się wzajemne relacje pomiędzy zwaśnionymi stronami jest ostatnia sesja Rady Miejskiej. W czasie zdecydowanie krótszych niż zwykle obrad poruszonych zostało kilka wątków, mających ścisły związek z osobą Henryki Antczak. Doświadczyła też na własnej skórze brutalniejszego oblicza uroków politycznej walki, gdyż po raz kolejny odmówiono jej pracy w wybranej przez nią komisji.

Zaczęło się od odczytania przez przewodniczącego Ryszarda Duszyńskiego pisma, jakie na jego ręce złożyła Ilona Buła, wiceprezes Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe. Miało ono formę skargi na zachowanie radnej Antczak podczas jednego z odbywających się tam posiedzeń.

- W/w powoływała się na "immunitet zaufania obywatelskiego", nie stosowała się do poleceń przewodniczącego składu orzekającego oraz utrudniała prowadzenie posiedzenia - wylicza w korespondencji mgr Buła.

Do sprawy odniosła się też sama zainteresowana, wyjaśniając, że w rzeczonym postępowaniu brała udział w roli publiczności i z niezrozumiałych dla niej powodów została wyproszona z sali przez prowadzącą rozprawę.

- Pani sędzia zignorowała w ten sposób konstytucyjnie zagwarantowane mi prawa. Powiedziałam więc, że i ja mam immunitet, społeczny. Grożono mi strażą sądową, w związku z czym złożyłam skargę do prezesa sądu oraz w Komendzie Wojewódzkiej Policji. Dziś toczy się w tej sprawie postępowanie. O jego wyniku także szanowną radę poinformuję - stwierdziła Henryka Antczak.

Wiadomo już, że prezydium rady wystosuje w odpowiedzi przeprosiny za zachowanie radnej. Burmistrz Lehman zaakcentowała zaś, że radni są przedstawicielami gminy nie tylko w czasie sesji i powinni posiadać szerszą wiedzę na temat zasad funkcjonowania samorządu oraz poszczególnych organów władzy w kraju.

Na tym jednak wymiana ciosów się nie zakończyła. Radna poinformowała zaraz potem, że otrzymała postanowienie tczewskiej prokuratury, która umorzyła postępowanie toczone w sprawie wyrzucenia jej z posiedzenia komisji społecznej w kwietniu tego roku.

- Pozbawiono mnie prawa uczestniczenia w komisji, a prokuratura nie dopatrzyła się w tym niczego złego. Przesłuchano raptem pięć osób, nie wzięto pod uwagę wcale nagrania z rejestratora i na podstawie tego sprawę umorzono. Trwało to pół roku, podczas gdy mi daje się na reakcję siedem dni. Moim obowiązkiem jest jednak zareagować, bo nie zgodzę się na usuwanie osób z komisji wedle urzędniczego uznania - dodaje.

Część radnych nie widzi tego jednak w ten sposób, a zupełny brak respektowania zasad kulturalnej dyskusji, częste wchodzenie przez nią innym w słowo i głośne komentowanie niektórych wypowiedzi odbierane jest najczęściej jako niegrzeczne, przejaw braku kultury, niewiedzy na temat funkcjonowania samorządu i zwyczajnego uniemożliwiania pozostałym pracy.

Poruszona została też kwestia skargi, jaką radna Antczak wniosła do sądu administracyjnego, a której przedmiotem było ograniczanie jej przez władze gminy dostępu do informacji publicznej. Chodziło o nazwiska osób, którym w ciągu ostatnich czterech lat przydzielono mieszkania komunalne. Danych tych, mimo kilku próśb, nie otrzymała.

- Zależało mi na przeanalizowaniu całego procesu przyznawania mieszkań w gminie. Chciałam wnikliwie przyjrzeć się temu, wnosiłam o powołanie komisji. Zwracałam się i do przewodniczącego i do burmistrza, ale nigdy nie dostawałam jednoznacznej odpowiedzi. Wyglądało to na "odbijanie piłeczki" i zasłanianie się ustawa o ochronie danych osobowych - wyjaśnia Henryka Antczak.

Skarga została rozpatrzona i oddalona, choć przyznano, że błędem burmistrza było to, iż nie wydano konkretnej decyzji na wniosek radnej.

- Jak to jest, że radnym się takiej informacji odmawia, a panu Bychowskiemu (kierownik Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej -red.) już nie. Tam do ujawniania danych osobowych już nie dochodzi? Jak mam podejmować w tej sprawie decyzje jako radna, skoro nie mam w tym temacie pełnej wiedzy? To dlatego tak często wstrzymuję się w czasie posiedzeń od głosu - mówi radna.

Na sam finał obrad doszło zaś do powtórki z sierpnia, gdy radna Antczak zgłosiła wolę pracy w komisji społecznej. Wówczas koalicja w ramach kary za jej "destrukcyjne działania" głosowała przeciw. Tym razem komisję społeczną zastąpiła rewizyjną i ... znów srodze się rozczarowała. Większość koalicyjna po raz kolejny zagłosowała "przeciw", uniemożliwiając jej tym samym pracę w wybranej komisji.

- Czy to kolejna kara? Tak to odczuwam. Można odnieść wrażenie, że wszystko zostało już ustalone przed sesją. Jakimi motywami się kierowano, nie wiem. Żadne konkretne zarzuty pod moim adresem nie padły. Takie podejście mnie szczerze powiedziawszy śmieszy. Grupa ludzi uzurpowała sobie prawo do decydowania kto i jak ma w radzie pracować. Ogranicza się w ten sposób moje kompetencje jako radnej i nie pozwala wypełniać powierzonego mi przez wyborców mandatu. Zamiast cieszyć się, że mają dodatkową parę rąk do pracy, blokują mnie. W najbliższym czasie znów wniosę o przyjecie mnie do komisji rewizyjnej. O to samo poproszę też radnego Gołuńskiego - kończy Henryka Antczak.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    szpieg - niezalogowany 2011-10-28 18:01:29

    o czym prawicie? prawo? a co to jest? 7 bodaj lat temu podpisałem dokument, którego podpisać nie powinienem - ukarano mnie przykładnie i ekspresowo czas potem podobnego czynu dokonał Jerzy Żurawicz (ówczesny wicestarosta kartuski) , poświadczył nieprawdę na korzyść PA Gryf - udowodniłem to ponad wszelkie wątpliwości, zgłosiłem gdzie trzeba, dowody okazałem - i co? ano wymiar sprawę olał - tak działa prawo w RP, a w Kartuzach szczególnie :lol::lol::lol::lol::lol: z kim pije Milicja? prokurator? sędzia? ano z władzą właśnie - to przyjaciele na dobre i na złe :rolleyes::rolleyes::rolleyes::rolleyes:

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2011-10-28 12:25:35

    Niezbyt rozumiem poczynań sądu, który sam przyznał, że "błedem było..." ale i tak rację przyznaje temu, który ów błąd popełnił. No ale decyzji sądu się nie komentuje. Pani Radna Henryka Antczak - uważam Panią za osobę godną stanowiska radnego i mam nadzieję, że starczy Pani sił aby mimo wszystko stać po stronie obrywatela, bez względu na nazwisko, stan majatkowy, czy restauracje do której się uczęszcza...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2011-10-28 11:10:09

    A gdzie jest czwarta władza, która powinna badać takie sprawy i bezstronnie pokazywać opinii publicznej?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości