Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chciałam napisać że takie sytuacje nie zdarzają się tylko na ul. Parkowej. W podwórku na ul. Kościuszki 18 cały czas jest mnóstwo samochodów, których właściciele zostawiają je idąc na zakupy, choć w pobliżu jest inny parking. Z jednej strony rozumiem to, bo na wspomnianym podwórku są sklepy, do których niektórzy przyjeżdżają. Ale nie jest to w porządku dla mieszkańców tego podwórka, ponieważ nie mogą wyjechać z własnego garażu, bo jakiś samochód ich zablokował. To podwórko to nie parking! Tam też mieszkają ludzie, którzy chcieliby czasem wyjść z mieszkania i posiedzieć na podwórku, odpocząć, ale nie mogą!Dzieci nie mają się gdzie bawić, a dorośli przed własnym domem nie mogą odpocząć. Chyba coś jest nie tak.
A gdzież powinienem zostawić auto, jeżeli mam do załatwienia krótką sprawę w fortecy MGG? Pod Urzędem nie mogę, gdyż tam pierwszy od lewej błyszczy się wóz wodza, a dalej na prawo pozostałych "urzędników". Zastanawiam się, po kiego grzyba montowali szlaban przy wjeździe na tyły Urzędu? Chyba po to, aby pospólstwo spoza Kartuz nie zabierało miejsc parkingowych "urzędnikom" z których znakomita większość mieszka jednak w Kartuzach. Jednak cel musiał być inny, skoro pracujący w owym magistracie parkują "od czoła". No chyba, że chcą pokazać miastu i światu, jak to się świetnie zarabia w UMiG... Mam rachunki do opłacenia w BS na Kościuszki. Muszę zostawić auto na ulicy, bo pomimo wyznaczonego parkingu dla Klientów banku jest on zajęty. A w banku nikogo... Chcę wjechać na Rynek od strony Sądu i już pierwsza przeszkoda, czyli czarne Audi A6 kombi stojące jak święta krowa na skrzyżowaniu w Delhi, oczywiście poza miejscem do parkowania wyznaczonym. No ale jak się jest czołowym chlebodawcom, to nawet Strażak Lutosław nie pomoże... Jadę dalej i wjeżdżam w ul. Kościuszki duuuuuuuuużym łukiem unikając potrącenia pieszych na przejściu, gdyż przynjamniej 3 lub 4 jegomości zaparkowało swoje taczki o wartości ponad 50tys/sztuka pod kwiaciarnią. Najdziwniejsze jest to, że nie zaparkuje tam nikt, kogo auto nie spełnia tego wymogu wartościowego!! Jadąc dalej w kierunku Komisariatu: samochody na chodniku tuż pod oknami banku Millenium (a ja tylko z bankomatu skorzystać chciałem...), zupełne kongo pod sklepem z art. meblarskimi (a ja tylko zawias do szafki chciałem...), pod piekarnią to już w ogóle czarny meksyk (prawie tak czarny jak Audi A6 właściciela) z wiecznie stojącymi dostawczakami (i tu apel do właściciela obiektu: wykup że se chłopie te 10m2 od miasta i niech tam parkują twoi dostawcy a nie blokuj przejazdu połowie miasta). Reasumując: jadąc do Kartuz mam do załatwienia urząd, bank i zakupy. Zostawiam auto na parkingu przy cmentarzu ( bo pod hiper carosem mogę urwać koła na dziurach), ściągam z dachu rower i naginam przez miasto z nadzieją, że nie mi go nie ukradną lub że strażnica wielkomiejska nie założy mi blokady za parkowanie na chodniku... Ech, to moje Kochane Miasto...
znowu powraca pytanie jak pogodzic funkcje turystyczne miasta(np. ogrodki z piwem na rynku) z użytecznością centrum miasta (miejsca postojowe dla samochodow przyjezdzających na zakupy) i ... logiczna odpowiedz jest dla mnie jedna - parking podziemny pod rynkiem - koszt znaczacy, ale rozwiazanie trwałe i skuteczne ...
Uważam, że zaknięcie rynku dla parkujących samochodów jest dobrym rozwiazaniem. W sąsiednich miastach np. w Kościerzynie, Wejherowie czy Bytowie też nie ma parkingów na środku rynku. Dużo jeżdzę po Polsce i takich miastach jak nasze, rynki wszędzie są wolne od parkujących samochodów. Często widzę, że parking naprzeciw policji stoi pusty i problem nie tkwi w wolnych miejscach do parkowania, tylko w odpłatności. Odnosząc się do uwagi pana Stefana, uważam, że parking przy muzeum i szkole muzycznej, nie jest aż tak bardzo oddalony od centrum miasta, ostatecznie jest to pięć minut drogi. Są ponadto jeszcze miejsca do parkowania przy PKP, sklepie CAROS i wiele innych. Jakoś nie mam problemu z zaparkowaniem samochodu gdy jestem w Kartuzach. Marek
To są skutki błędnej organizacji ruchu po zamknięcie parkingu w centrum miasta. Na dobrą sprawę obecnie nie ma żadnego konkretnego parkingu dla przyjezdnych po zakupy czy pozałatwiać sprawy w urzędach..... o potencjalnych turystach nie wspomnę..... Takie mamy działania naszych kochanych włodarzy. Te miejsca parkingowe które są, od godzin porannych są okupywane przez pracowników okolicznych instytucji.... czemu nie należy sie dziwić. Z buta do pracy nie będą chodzić, samochód chcieliby mieć możliwie blisko. Gadanie co niektórych o pozostawianiu pojazdu na parkingach przy muzeum, Majkowskiego przy szkole muzycznej czy przed cmentażem jest totalnym nieporozumieniem dobrym na czasy ubiegłego stulecia...... Nasi włodarze dali dobry pokaz swoich wizjii rozwoju miasta jakby nie było powiatowego......
Chciałam napisać że takie sytuacje nie zdarzają się tylko na ul. Parkowej. W podwórku na ul. Kościuszki 18 cały czas jest mnóstwo samochodów, których właściciele zostawiają je idąc na zakupy, choć w pobliżu jest inny parking. Z jednej strony rozumiem to, bo na wspomnianym podwórku są sklepy, do których niektórzy przyjeżdżają. Ale nie jest to w porządku dla mieszkańców tego podwórka, ponieważ nie mogą wyjechać z własnego garażu, bo jakiś samochód ich zablokował. To podwórko to nie parking! Tam też mieszkają ludzie, którzy chcieliby czasem wyjść z mieszkania i posiedzieć na podwórku, odpocząć, ale nie mogą!Dzieci nie mają się gdzie bawić, a dorośli przed własnym domem nie mogą odpocząć. Chyba coś jest nie tak.
A gdzież powinienem zostawić auto, jeżeli mam do załatwienia krótką sprawę w fortecy MGG? Pod Urzędem nie mogę, gdyż tam pierwszy od lewej błyszczy się wóz wodza, a dalej na prawo pozostałych "urzędników". Zastanawiam się, po kiego grzyba montowali szlaban przy wjeździe na tyły Urzędu? Chyba po to, aby pospólstwo spoza Kartuz nie zabierało miejsc parkingowych "urzędnikom" z których znakomita większość mieszka jednak w Kartuzach. Jednak cel musiał być inny, skoro pracujący w owym magistracie parkują "od czoła". No chyba, że chcą pokazać miastu i światu, jak to się świetnie zarabia w UMiG... Mam rachunki do opłacenia w BS na Kościuszki. Muszę zostawić auto na ulicy, bo pomimo wyznaczonego parkingu dla Klientów banku jest on zajęty. A w banku nikogo... Chcę wjechać na Rynek od strony Sądu i już pierwsza przeszkoda, czyli czarne Audi A6 kombi stojące jak święta krowa na skrzyżowaniu w Delhi, oczywiście poza miejscem do parkowania wyznaczonym. No ale jak się jest czołowym chlebodawcom, to nawet Strażak Lutosław nie pomoże... Jadę dalej i wjeżdżam w ul. Kościuszki duuuuuuuuużym łukiem unikając potrącenia pieszych na przejściu, gdyż przynjamniej 3 lub 4 jegomości zaparkowało swoje taczki o wartości ponad 50tys/sztuka pod kwiaciarnią. Najdziwniejsze jest to, że nie zaparkuje tam nikt, kogo auto nie spełnia tego wymogu wartościowego!! Jadąc dalej w kierunku Komisariatu: samochody na chodniku tuż pod oknami banku Millenium (a ja tylko z bankomatu skorzystać chciałem...), zupełne kongo pod sklepem z art. meblarskimi (a ja tylko zawias do szafki chciałem...), pod piekarnią to już w ogóle czarny meksyk (prawie tak czarny jak Audi A6 właściciela) z wiecznie stojącymi dostawczakami (i tu apel do właściciela obiektu: wykup że se chłopie te 10m2 od miasta i niech tam parkują twoi dostawcy a nie blokuj przejazdu połowie miasta). Reasumując: jadąc do Kartuz mam do załatwienia urząd, bank i zakupy. Zostawiam auto na parkingu przy cmentarzu ( bo pod hiper carosem mogę urwać koła na dziurach), ściągam z dachu rower i naginam przez miasto z nadzieją, że nie mi go nie ukradną lub że strażnica wielkomiejska nie założy mi blokady za parkowanie na chodniku... Ech, to moje Kochane Miasto...
znowu powraca pytanie jak pogodzic funkcje turystyczne miasta(np. ogrodki z piwem na rynku) z użytecznością centrum miasta (miejsca postojowe dla samochodow przyjezdzających na zakupy) i ... logiczna odpowiedz jest dla mnie jedna - parking podziemny pod rynkiem - koszt znaczacy, ale rozwiazanie trwałe i skuteczne ...