Reklama

Kartuzy - zastawione auta mieszkańców. Przyjezdni poza prawem?

20/06/2006 11:46
Mieszkańcy centrum Kartuz nie mogą wyjechać samochodami spod swoich domów! Auta przyjezdnych, którzy robią zakupy w mieście, blokują podwórka i garaże. Zmotoryzowani kartuzianie klną. A straż miejska? - o niczym nie wie.

W najgorszej sytuacji są właściciele samochodów, którzy mieszkają przy ul. Parkowej 1 i 3. W dni targowe podwórka tych posesji zastawione są autami przyjezdnych z innych miejscowości. Często zdarza się, że mieszkańcy nie mogą uruchomić własnych czterech kółek, bo ktoś inny je zablokował.

To skandal, żeby nie można było wyjechać swoim samochodem spod domu! – denerwuje się pan Stanisław. - Czasami stawiają samochody tak blisko z przodu i z tyłu, że nie da rady wymanewrować. Niektórzy zupełnie bezczelnie podjeżdżają pod sam garaż i nawet drzwi nie można otworzyć.

Ciężarówki na trawniku

Inni mieszkańcy dodają, że obcy kierowcy wjeżdżają na trawnik, który ma służyć lokatorom. Zakaz łamią nie tylko właściciele osobówek, ale też kierowcy dużych ciężarówek. Jedna z nich przeciskając się przez przejazd na podwórko zniszczyła zawieszoną lampę.

Przy wjazdach od strony ulic Gdańskiej i Parkowej stoją jak byk znaki, że jest zakaz ruchu, ale co z tego, kiedy wjeżdża sobie każdy kto tylko chce i nie płaci mandatu – żali się właściciel volkswagena. - Zadzwoniłem raz na policję, a ta wezwała straż miejską. Okazało się jednak, że ci panowie nie mogą, a może nie chcą nic zrobić. Pytałem, dlaczego nie jeżdżą tutaj i nie zakładają np. blokad na koła, ale niczego się nie dowiedziałem. Najwyższy czas, żeby ktoś zrobił z tym porządek!

Lokatorzy mieszkań przy Parkowej są zdesperowani. Mówią, że teraz, kiedy zrobiło się naprawdę ciepło, na podwórku unosi się smród spalin z manewrujących samochodów. Starają się nie otwierać okien. Dzieci nie mają się gdzie bawić, bo zajętych jest wiele miejsc, gdzie można by np. grać w piłkę. Jeszcze niedawno ktoś wkładał za wycieraczki kartki z napisem “Kto panu dał prawo jazdy?”, ostatnio zrezygnował.

"Albo straż, albo my..."

Nie udało nam się zapytać dyrektora Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Kartuzach,Edwarda Czarnowskiego czy możliwe jest wprowadzenie identyfikatorów dla mieszkańców posiadających auta. Dyrektor przebywa na urlopie, żaden z pracowników nie potrafił udzielić informacji na ten temat. Lokatorzy są zresztą zdania, że nawet takie przepustki nie rozwiążą problemu, jeśli nie przestrzegania przepisów nie będą kontrolowali funkcjonariusze straży miejskiej.

Komendant kartuskiej straży miejskiej Ludwik Manuszewski dziwi się hałasowi wokół nielegalnych parkingów. Twierdzi, że w ostatnim czasie nie otrzymał... żadnego zgłoszenia od mieszkańców w tej sprawie.

Nie rozumiem, dlaczego zamiast do nas ludzie zwracają się do prasy – mówi. - W książce zgłoszeń nie mam żadnej informacji na ten temat. Gdybyśmy dostali wcześniej jakiś sygnał o problemie kierowców łamiących zakaz ruchu, to natychmiast byśmy zareagowali. Na pewno przyjrzymy się jak wygląda sytuacja w tym miejscu.

Było zgłoszenie, czy nie – trudno ocenić. Faktem jest, że tuż przed “puszczeniem” tego tekstu, plac na tyłach domu przy Parkowej był zastawiony samochodami.

- Jeśli odpowiednie służby nie zrobią porządku z przyjezdnymi i ich samochodami, to ludzie załatwią sprawę po swojemu – odgraża się młody człowiek, wsiadający do auta na podwórku przy Parkowej w Kartuzach. - My wiemy, jakie auto do kogo należy, które są “nasze”, a które “obce”. Jak kilka razy ktoś znajdzie swoje cacko ze szlaczkiem od gwoździa, to może rozniesie się fama, że lepiej parkować gdzie indziej.

Izabela Kot
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Guana - niezalogowany 2006-06-22 15:46:02

    Chciałam napisać że takie sytuacje nie zdarzają się tylko na ul. Parkowej. W podwórku na ul. Kościuszki 18 cały czas jest mnóstwo samochodów, których właściciele zostawiają je idąc na zakupy, choć w pobliżu jest inny parking. Z jednej strony rozumiem to, bo na wspomnianym podwórku są sklepy, do których niektórzy przyjeżdżają. Ale nie jest to w porządku dla mieszkańców tego podwórka, ponieważ nie mogą wyjechać z własnego garażu, bo jakiś samochód ich zablokował. To podwórko to nie parking! Tam też mieszkają ludzie, którzy chcieliby czasem wyjść z mieszkania i posiedzieć na podwórku, odpocząć, ale nie mogą!Dzieci nie mają się gdzie bawić, a dorośli przed własnym domem nie mogą odpocząć. Chyba coś jest nie tak.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2006-06-20 23:09:15

    A gdzież powinienem zostawić auto, jeżeli mam do załatwienia krótką sprawę w fortecy MGG? Pod Urzędem nie mogę, gdyż tam pierwszy od lewej błyszczy się wóz wodza, a dalej na prawo pozostałych "urzędników". Zastanawiam się, po kiego grzyba montowali szlaban przy wjeździe na tyły Urzędu? Chyba po to, aby pospólstwo spoza Kartuz nie zabierało miejsc parkingowych "urzędnikom" z których znakomita większość mieszka jednak w Kartuzach. Jednak cel musiał być inny, skoro pracujący w owym magistracie parkują "od czoła". No chyba, że chcą pokazać miastu i światu, jak to się świetnie zarabia w UMiG... Mam rachunki do opłacenia w BS na Kościuszki. Muszę zostawić auto na ulicy, bo pomimo wyznaczonego parkingu dla Klientów banku jest on zajęty. A w banku nikogo... Chcę wjechać na Rynek od strony Sądu i już pierwsza przeszkoda, czyli czarne Audi A6 kombi stojące jak święta krowa na skrzyżowaniu w Delhi, oczywiście poza miejscem do parkowania wyznaczonym. No ale jak się jest czołowym chlebodawcom, to nawet Strażak Lutosław nie pomoże... Jadę dalej i wjeżdżam w ul. Kościuszki duuuuuuuuużym łukiem unikając potrącenia pieszych na przejściu, gdyż przynjamniej 3 lub 4 jegomości zaparkowało swoje taczki o wartości ponad 50tys/sztuka pod kwiaciarnią. Najdziwniejsze jest to, że nie zaparkuje tam nikt, kogo auto nie spełnia tego wymogu wartościowego!! Jadąc dalej w kierunku Komisariatu: samochody na chodniku tuż pod oknami banku Millenium (a ja tylko z bankomatu skorzystać chciałem...), zupełne kongo pod sklepem z art. meblarskimi (a ja tylko zawias do szafki chciałem...), pod piekarnią to już w ogóle czarny meksyk (prawie tak czarny jak Audi A6 właściciela) z wiecznie stojącymi dostawczakami (i tu apel do właściciela obiektu: wykup że se chłopie te 10m2 od miasta i niech tam parkują twoi dostawcy a nie blokuj przejazdu połowie miasta). Reasumując: jadąc do Kartuz mam do załatwienia urząd, bank i zakupy. Zostawiam auto na parkingu przy cmentarzu ( bo pod hiper carosem mogę urwać koła na dziurach), ściągam z dachu rower i naginam przez miasto z nadzieją, że nie mi go nie ukradną lub że strażnica wielkomiejska nie założy mi blokady za parkowanie na chodniku... Ech, to moje Kochane Miasto...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    trebor - niezalogowany 2006-06-20 19:07:16

    znowu powraca pytanie jak pogodzic funkcje turystyczne miasta(np. ogrodki z piwem na rynku) z użytecznością centrum miasta (miejsca postojowe dla samochodow przyjezdzających na zakupy) i ... logiczna odpowiedz jest dla mnie jedna - parking podziemny pod rynkiem - koszt znaczacy, ale rozwiazanie trwałe i skuteczne ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości