Porażką opozycji zakończyła się przepychanka z burmistrzem ws. programu, w oparciu o który realizowana ma być przebudowa kartuskiego targowiska miejskiego. Po raz drugi górą w tym starciu okazała się być Mirosława Lehman, co ostatecznie przekreśla możliwość wykonania inwestycji z wykorzystaniem środków z projektu "Moje targowisko". Sprawa może mieć jedna wpływ na głosy Porozumienia Samorządowego nad uchwałą budżetową na przyszły rok.
Kartuskie targowisko to jeden z tematów, nad którymi kartuscy samorządowcy dyskutują od dłuższego czasu i za nic nie mogą wypracować wspólnej koncepcji. Już przed rokiem pojawił się pomysł, by skorzystać z marszałkowskiego projektu "Moje targowisko", dzięki któremu przebudować udało się m.in. targ w Kościerzynie. Optowali za tym radni Porozumienia Samorządowego i choć żądali wręcz od burmistrza by ta złożyła stosowny wniosek, nic z tego nie wyszło. Mało tego, szefowa magistratu wysłała do wojewody pismo, wskazujące na nieprawidłowości w przyjętej przez radę uchwale nakładającej na nią taki obowiązek.
Żeby było ciekawiej, w międzyczasie ta sama rada przyjęła inną uchwałę w sprawie targowiska i zabezpieczyła środki na wykonanie projektu, odmawiając jednocześnie wycofania się z pierwotnie przyjętej uchwały. Przez jakiś czas funkcjonowały więc w Kartuzach dwa wykluczające się wzajemnie akty prawa miejscowego dotyczące targowiska przy Dworcowej.
W czasie ostatniej sesji lokalni samorządowcy wrócili do tego tematu.
- W grudni mija kolejna i ostatni już edycja programu "Moje targowisko". Chciałbym, abyśmy z tego skorzystali, tym bardziej, że można uzyskać na ten cel aż milion złotych - wskazał Jerzy Pobłocki, ponawiając tym samym identyczny wniosek sprzed roku.
Tyle tylko, że kilka dni wcześniej wcześniej burmistrz zaprezentowała gotową koncepcję targowiska, którego budowa wsparta miałaby zostać ze środków programu "Jessica". "Mojego targowiska" nikt w magistracie nie brał nawet pod uwagę.
- Dobrze by wobec tego było, gdyby z koncepcją tą zapoznana została cała rada, a nie tylko komisji komunalna - ciągnęła dalej opozycja. - Nie brnijmy w ten temat, bo kupców nie będzie stać na boks, którego miesięczny koszt utrzymania wyniesie 3.000 złotych. Nie będzie na nie chętnych! - apelował do reszty rady Pobłocki.
- Mamy budować targowisko dla 16 osób? Kupców jest kilkudziesięciu. Co z nimi? Niech pani wreszcie zrozumie, że ludzie chcą targu, a nie hali targowej z boksami - wtórował mu w czasie sesji Gołuński.
Wszystko wskazuje jednak na to, że o "Moim targowisku" rajcy muszą definitywnie zapomnieć. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał bowiem wspomnianą uchwałę rady związaną z tym programem za nieważną.
- (...) rada gminy jako organ kolegialny może podejmować działania związane ze stanowieniem lub kontrolą. Nie może natomiast podejmować czynności, które należą do sfery wykonawczej, gdyż byłoby to naruszeniem konstytucyjnej zasady podziału organów gminy na stanowiące i wykonawcze oraz podejmować uchwały w sprawach, w których kompetencje przyznano innym organom - czytamy w uzasadnieniu wyroku WSA.
To oznacza, że jeśli gmina w ogóle ma sięgnąć po środki zewnętrzne na targowisko to odbędzie się to według koncepcji burmistrz Lehman, o której pisaliśmy na początku listopada.
Realizacja inwestycji w takim kształcie nie jest jednak wcale taka pewna. W kuluarach mówi się bowiem, że przeciwni takiej koncepcji radni Porozumienia Samorządowego nie poprą zawierającego to zadanie projektu budżetu na przyszły rok. Jeśli natomiast do swojego stanowiska zdołają przekonać jeszcze kilku rajców - możemy być świadkami budżetowego pata.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Tak z ciekawości, jakie jest źródło pochodzenia nazwiska Lehman?