Reklama

Kartuzy były znanym i lubianym kurortem - co przed 100 laty przyciąciągało tu turystów?

Urokliwie położone miasteczko wśród lasów i jezior, z dobrą infrastrukturą, bazą noclegową, domem zdrojowym i łazienkami miejskimi - tak sto lat temu wyglądały Kartuzy. Stolica Kaszub w okresie międzywojennym była kurortem bardzo popularnym zarówno wśród polskich, jak i niemieckich letników.

"Kartuzy leżą w samym środku tego ślicznego zakątka naszej Polski, któremu nadano nazwę Kaszubskiej Szwajcarii, a samo ładnie rozbudowane miasteczko stanowi- dzięki uroczemu położeniu u podnóża wzgórz, w bezpośrednim otoczeniu lasów i jezior - centrum turystycznego ruchu i uczęszczane letnisko"*.

Przytoczony opis pochodzi z wydanego w 1934 roku "Przewodnika po polskiem wybrzeżu Bałtyku i po ziemi kaszubskiej" autorstwa Piotra Palińskiego. Dawniej Kartuzy były cieszącym się dużą popularnością uzdrowiskiem.

Reklama

- Kartuzy były kurortem odwiedzanym przez wielu letników i turystów. Pojawiali się tutaj jeszcze przed I Wojną Światową. Odwiedzali nas zarówno Niemcy, jak i mieszkańcy różnych zakątków Polski. Mimo, że to małe miasteczko, to cieszyło się dużą popularnością. Wolne Miasto Gdańsk i Sopot odwiedzało wielu Niemców, a ranga Kartuz i Gdyni w tym czasie wzrastała - opowiada Barbara Kąkol, dyrektor Muzeum Kaszubskiego w Kartuzach.

Kartuzy prężnie rozwijały się  w okresie międzywojennym. O tym, że uzyskały status kurortu, zdecydowały takie czynniki jak m.in. pięknie położenie, dobra infrastruktura czy połączenia komunikacyjne - autobusowe i kolejowe. Miasto miało dobrą sieć wodociągową i elektryczność z racji sąsiedztwa elektrowni w Rutkach.

Reklama

- Kartuzy miały bardzo dobrą bazę turystyczną. Znajdował się tutaj dom zdrojowy, gdzie zażywano gorących kąpieli, istniała łaźnia miejska i wypożyczalnia łódek - dodaje Barbara Kąkol.

Letnicy z terenów polskich najczęściej nocowali u tzw. gburów, czyli w prywatnych kwaterach u kaszubskich rolników. Turyści niemieccy wybierali hotele, których właścicielami byli ich krajanie. Baza noclegowa w mieście była dość dobra. Znajdowało się tutaj około 180 miejsc noclegowych m.in. Hotel Borzestowskiego z kortem tenisowym (dziś Kaszubski Dwór), Hotel Plichty przy ul. 3 Maja, w którym m.in. nocowała Maria Dąbrowska, dwa hotele znajdowały się przy ul. Parkowej, na Wzgórzu Wolności działał pensjonat.

Reklama

Dom Zdrojowy Nötzela  położony był nad Jeziorem Karczemnym. Oferowano w nim różnego rodzaju zabiegi i kąpiele lecznicze. Korzystali z nich nie tylko turyści, ale też mieszkańcy. W Łazienki powstały nad Jeziorem Klasztornym od strony ul. Klasztornej przed Wyspą Łabędzią. Funkcjonowała tam również wypożyczalnia łódek.

- Wypożyczalnia cieszyła się dużym powodzeniem. Ludzie chętnie tutaj przyjeżdżali i robili sobie wycieczki po Jeziorze Klasztornym - dodaje dyrektor muzeum.

Kartuzy wówczas słynęły z pięknych i czystych jezior, więc najchętniej nad nimi wypoczywali letnicy. W okresie międzywojennym w mieście istniały dwie plaże - jedna przy łaźniach miejskich nad Klasztornym i druga przy Domu Zdrojowym nad Jez. Karczemnym.

Reklama

- Turyści chętnie odbywali też piesze wędrówki, było tu wiele tras widokowych. Jedną z najpopularniejszych była ta wiodąca z Kos na Górę Tamową. Chętnie zwiedzano zabytki - kościół poklasztorny już wtedy zachwycał swoją bryłą z gotyku i barokową przebudową z dachem w kształcie wieka trumny. Chętnie odwiedzano pobliskie miejscowości takie jak Chmielno, gdzie chętnie spędzano czas nad wodą - opowiada Barbara Kąkol.

Bardzo popularnym miejscem w okresie międzywojnia był również Gaj Świętopełka i Aleja Filozofów.

Reklama

- Najważniejsze i godne zwiedzenia atoli są Ścieżka Filozofa, Okno i Góra Śpiczasta. Do odwiedzenia tych trzech punktów wystarczą dwie godziny. Wychodzi się najlepiej od kościoła pokartuskiego kilkanaście kroków od jeziora Grzybna Wielkiego, czyli poklasztornego (Klostersee); idąc wzdłuż jego brzegu zachodniego wychodzi się na Ścieżkę Filozofa. Ocieniony starymi bukami, z których niektóre pamiętają czasy kartuzów, ganek ten swoją ciszą i cieniem zasługuje na swoją nazwę. Jezioro wskutek wysokiego brzego, który od ścieżki podnosi się na lewo, jest zazwyczaj gładkie jak lustro, odbijając w swoich falach rozłożyste korony buków, a w głęb oryginalną sylwetkę kościoła z jej dziwnie zbudowanym, jak wieko trumny dachem i wieżą. W połowie   ścieżki wysunięto na jezioro drewnianą platformę, z której widok najlepiej się przedstawia  - pisał z kolei dr Aleksander Majkowski w publikacji "Zdroje Raduni. Przewodnik po tak zw. Szwajcaryi Kaszubskiej". **


Jak opowiada dyrektor muzeum, w Kartuzach wówczas funkcjonowało Towarzystwo Upiększania Miasta, które dbało m.in. o sam gaj. Majkowski pisze o nim w ten sposób:

Reklama

W Kartuzach istnieje bowiem tak zwane towarzystwo upiększania Kartuz "Verschonerungsverein", mające członków z inteligencyi obu narodowości, które stara się o uprzystępnienie turystom piękności przyrody koło Kartuz.

Z roku na rok Kartuzy cieszyły się coraz większą sławą, wszystko jednak zmienił wybuch wojny...

Po zakończeniu II wojny światowej zniknął z mapy miasta dom zdrojowy, łazienki zmieniono na zakład farbowania tkanin. Z czasem do jeziora zaczęło wpływać coraz więcej zanieczyszczeń, a miasto zaczęło się zmieniać zgodnie wymaganiami ówczesnego ustroju...

Reklama

Dziś dzięki programom rewitalizacyjnym miasto znów pięknieje. Czy Kartuzy mają jeszcze zyskają znów miano kurortu? Na pewno jest szansa, że kartuskie jeziora po procesie rekultywacji znów będą na tyle czyste, że będzie można bezpiecznie się w nich kąpać.

* Piotr Paliński, "Przewodnika po polskiem wybrzeżu Bałtyku i po ziemi kaszubskiej", Gdynia, 1934 r.
** Aleksander Majkowski "Zdroje Raduni. Przewodnik po tak zw. Szwajcaryi Kaszubskiej", Warszawa, 1913
(Zdjęcia pochodzą z Narodowego Archiwum Cyfrowego)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-30 20:42:12

    WARTO WSPOMNIEĆ O LINI AUTOBUSOWEJ KARTUZY GDAŃSK, KTÓRĄ PRZYJEŻDŻALI GOŚCIE Z GDAŃSKA KAZIMIERZ SOCH BORZESTOWSKI

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-30 23:06:46

    Nie mówi się " kos " mówi się "kosów". Tak jest poprawnie po polsku i kaszubsku.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-07-31 12:51:00

    Kartuzy 100 lat temu nie było miasteczkiem tylko wsią, podobną do np. Chmielna.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości