Reklama

Kartuzy. Gmina pozbywa się majątku, ktoś inny robi interes

Na środowej sesji rady miejskiej w Kartuzach ma zostać przyjęta uchwała w sprawie bezprzetargowej sprzedaży prawa własności nieruchomości przy ul. Wzgórze Wolności, na której obecnie trwa budowa sklepu sieci Biedronka. Nieruchomość ta należy do gminy Kartuzy i jest oddana w wieczyste użytkowanie prywatnemu inwestorowi. Ten po zakończeniu budowy odsprzeda sklep wraz z ziemią sieci handlowej. Inwestor zarobi, a gmina pozbawi się źródła stałego dochodu.

Użytkowanie wieczyste jest specyficzną dla polskiego prawa cywilnego formą prawa rzeczowego, wywodzącą się z czasów PRL i panującej wówczas zasady, że nieruchomości w miastach powinny być własnością Państwa. W omawianym przypadku polega ono na tym, że właścicielem gruntu pozostaje samorząd, a użytkownik wieczysty płaci roczną opłatę w wysokości od 0,3 do 3 proc. ceny nieruchomości i może z tego gruntu korzystać.

Burmistrz Mirosława Lehman, w wywiadzie udzielonym w ubiegłym tygodniu redakcji portalu Kartuzy.info, nie potrafiła odpowiedzieć na pytania związane z tą uchwałą. W szczególności pytaliśmy się o wysokość opłaty rocznej oraz cenę, za którą chce sprzedać tą nieruchomość. Burmistrz stwierdziła, że informacje te są gdzieś w dokumentach.

W związku z tym zadaliśmy szereg pytań drogą mailową. Prosiliśmy o pilną odpowiedź - wskazując ważny interes społeczny.

- Myślę, że Pani Burmistrz tak jak Pan ocenia tę kwestię jako ważny interes społeczny i nie sądzę, że jest inaczej. - poinformowała Hanna Kajeta - urzędnik odpowiedzialny za kształtowanie relacji społecznych.

Do dzisiaj jednak nie uzyskaliśmy na poniższe pytania odpowiedzi:

- ile wynosi obecnie opłata roczna za użytkowanie wieczyste oraz kiedy była waloryzowana?
- kiedy była sporządzana wycena nieruchomości, na podstawie której ustalono obecną opłatę roczną i jaką wartość nieruchomości oszacowano?
- kiedy była sporządzana ostatnia wycena nieruchomości?
- kto jest użytkownikiem wieczystym wskazanych działek?
- kiedy kończy się obecnie obowiązująca umowa wieczystego użytkowania i kiedy została ona zawarta?

Na pytanie o to czy gmina jest zobowiązana przepisami prawnymi do sprzedaży nieruchomości uzyskaliśmy odpowiedź: "Zbycie nieruchomości na rzecz osoby fizycznej może nastąpić wyłącznie na rzecz jej użytkownika wieczystego.", która jest odpowiedzią nie na temat.

Odpowiedź na (wydawałoby się proste) pytania nie powinna przysporzyć większego problemu urzędnikom, którzy w końcu przygotowali tą uchwałę i musieli co najmniej zastanowić się nad jej ekonomicznym sensem dla gminy. Niestety mamy duże obawy, że ktoś mógł nie przemyśleć tego kroku i podsunąć bezmyślnie uchwałę radnym do przegłosowania. Po sposobie udzielania odpowiedzi przez Urząd Gminy w Kartuzach pojawia się jednak podejrzenie, że sposób załatwiania sprawy jest celowy i być może ze szkodą dla gminy.

Gmina jako organizm ekonomiczny z założenia ma być tworem wiecznym, a przynajmniej trwającym tak długo jak trwa Państwo Polskie. Opłata roczna jest stałym dochodem budżetu gminy i będzie wpływać do kasy miejskiej tak długo, jak długo będzie trwało użytkowanie wieczyste (co najmniej 40 lat, zwykle 99). Po tym okresie gmina może ponownie zawrzeć umowę użytkowania wieczystego, pobrać za to opłatę w wysokości 15-25 proc. wartości nieruchomości i dalej pobierać opłaty roczne.

Sprzedaż prawa własności (po nieustalonej jeszcze cenie), spowoduje jednorazowy zastrzyk gotówki do kasy gminy, pozbawi ją jednak stałego dochodu. Przy założeniu, że opłata roczna wynosi 3 proc. ceny nieruchomości, jej wartość zwraca się po około 33 latach, nie uwzględniając opłaty za oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste. Należy mieć również na uwadze fakt, że po zakończeniu inwestycji wartość nieruchomości wzrośnie, dzięki czemu będzie możliwe pobieranie wyższej opłaty rocznej.

Najbardziej może jednak bulwersować fakt, że na wspomnianej nieruchomości trwa już budowa marketu. Sieci handlowe (w tym np. Biedronka czy Lidl) przyjęły strategię zlecania budowy sklepów prywatnym inwestorom, według ustalonych przez nie projektów, a następnie, po zakończeniu budowy, odkupują je. Zdejmuje to z sieci szereg różnego rodzaju formalności związanych z budową, a jednocześnie gwarantuje godziwy zysk inwestorom. Maskuje to także rozwój sieci przed konkurencją.

W tym wypadku dziwne jest, że inwestor rozpoczął taką inwestycję bez prawa własności do nieruchomości. Sieć nie jest zainteresowana użytkowaniem wieczystym, gdyż takie (wbrew nazwie) kiedyś się kończy. Inwestor musi posiadać własność nieruchomości, jednakże gmina, jak wynika z pokrętnej odpowiedzi urzędu, nie musi wcale jej sprzedać.

Pytania, na które społeczeństwo powinno uzyskać odpowiedź są jasne:
- jaki interes robi gmina na takiej transakcji i czy ma ona ekonomiczny sens?
- dlaczego burmistrz ułatwia prywatnej osobie zrobić dobry interes na majątku gminnym?

Mamy nadzieję, iż radni na jutrzejszej sesji uzyskają odpowiedź na powyższe pytania i przekażą ją mieszkańcom gminy Kartuzy, nim bez zastanowienia zagłosują za wskazaną uchwałą.

Bartosz Kitowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2012-01-30 14:09:38

    i jak tam w temacie? wiadomo coś może więcej??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    King Of Snake - niezalogowany 2012-01-16 00:02:04

    wie ktoś może ile pi-razy-drzwi żółty sklep może płacić dzierżawy za ten teren??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Falcon - niezalogowany 2011-05-19 15:32:24

    Panie redaktorze, chyba Pan nie jest naiwny, że otrzyma jakąkolwiek odpowiedź od tej pani. Ona nikomu nie udziela informacji, nie udostępnia dokumentów, które mogłyby ją skompromitować, które pachną aferą. Temat na następny artykuł: Czy władza w Gminie Kartuzy działa jawnie i otwarcie ? Proszę porozmawiać z radnymi opozycji. Otóż w tej jak i w poprzedniej kadencji kończyło się na obietnicach albo na wymachiwaniu przed nosem, pewnie trefnym dokumentem. Na ostatniej sesji wyszło to dokładnie na jaw. Dokument, który przytaczał radny Gołuński gmina otrzymała w styczniu tego roku i p. Lehman dokładnie wiedziała o co chodzi. Stąd jej irracjonalna i nienormalna reakcja: wyskoczyła na środek z mikrofonem i starała się drwiąco zbagatelizować całą sprawę i zagłuszyć radnego, no i wreszcie, słoma z butów, starała się zarekwirować ten dokument. Firma, która sporządziła ten dokument i rozesłała go do kilku przedsiębiorstw i instytucji i jest ona solą w oku p. Lehman, ponieważ dwukrotnie była sprawa w sądzie o zapłatę za wykonanie projektu. To udawanie i zasłanianie się niewiedzą świadczy tylko o jednym: jest coś na rzeczy. Czyżby kolejny przekręt? Najważniejszą sprawą jaka tą panią frapowała to było: "W jaki sposób radny Gołuński wszedł w posiadanie tego dokumentu", a to jest najmniej istotne w tym wszystkim dla sprawy - dla reputacji p. Lehman: TAK. Pisze Pan, że radni na sesji otrzymają wyczerpującą odpowiedź na temat sprzedaży tej działki i odpowiednio zagłosują. Był Pan zapewne na tej sesji i teraz wszystko jest jasne. Wyjaśnień brak a jak są, to pokrętne. A koalicja tej pani głosuje tak jak ona im każe. Oni bez zastanowienia zagłosują za każdym jej pomysłem, nawet wbrew sumieniu. Cytat jednego z radnych z jej koalicji: "Ja wiem jak to wygląda ale głosowałem za, bo Mirka znowu denerwowałaby się i krzyczała". Czy po to wyborcy szli do urn aby radni byli wodzeni na sznurku przez tą panią? Niedługo zaprowadzi ich na nowe targowisko i każe im beczeć. Sądzę, że jest jeszcze aktualne przysłowie o dzbanie i wodzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości