W środę odbyła się sesja Rady Miejskiej w Kartuzach. Radni debatowali nad kształtem przyszłorocznego budżetu, w którym m.in. znalazło się zadanie budowy tzw. obwodnicy kwiaciarni, które już od kilkunastu miesięcy wzbudza wiele kontrowersji. Właścicielka kwiaciarni zaapelowała o wycofanie tej pozycji, która nadal nie posiada pozwolenia na budowę, a konserwator zabytków czy powiat kartuski zaopiniował negatywnie tę inwestycję. Mimo tego ostatecznie radni nie wycofali zadania z planu finansowego samorządu.
Kolejny absurd czy inwestycja mająca służyć bezpieczeństwu? Burmistrz Kartuz przed rokiem wyszedł z pomysłem budowy drogi łączącej ulicę Wzgórze Wolności z ulicą Jeziorną. Problem w tym, że miałaby ona przebiegać przez teren tamtejszej kwiaciarni, z którą burmistrz toczy spór od dawna. Zdaniem właścicielki kwiaciarni, jak i części radnych, to inwestycja to tylko element "wojenki" gospodarza gminy. Ten z kolei przekonuje, że to dla bezpieczeństwa mieszkańców. Dyskusja na ten temat trwa już od ponad roku. Po raz kolejny powróciła na środowej sesji, bo zadanie to znalazło się w przyszłorocznym budżecie gminy.
- Burmistrz chce przeznaczyć ogromne pieniądze z budżetu na realizację projektu, który jest niezgodny z przepisami. Pod pretekstem realizacji inwestycji celu publicznego, chce zastosować przepisy spec ustawy drogowej i wywłaszczyć nas z naszej nieruchomości, przez co uniemożliwi nam prowadzonie działalności gospodarczej oraz chce poprowadzić drogę, która ma być zrealizowana na naszym terenie częściowo przy Domu Pogrzebowym, na terenie stoiska plenerowego oraz przy brzegu Jeziora Karczemnego, którego oczyszczanie dopiero co ukończono. Jest to - czego potwierdzeniem jest już kolejna, trzecia negatywna opinia dla całokształtu inwestycji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku oraz wiele zastrzeżeń Starostwa Powiatowego w Kartuzach wobec projektu przedstawionego przez gminę Kartuzy. Poniewaz w poprzedniej wersji projektu opinia Zarządu Powiatu Kartuskiego – stwierdzała, że część drogi publicznej, która miała być zrealizowana na naszym podwórku nie stanowiła inwestycji celu publicznego, burmistrz wycofał się z tej części projektu ale zaprojektowano trawnik, zamiast wjazdu przed Dom Pogrzebowy – co jest niezgodne z decyzją o pozwoleniu na budowę tego budynku oraz potwierdzającym to wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, który jednoznacznie potwierdzał legalność i możliwość korzystania z dojazdu przez drogę wewnętrzna należącą do Gminy do naszej nieruchomości. Burmistrz pomimo tych wyroków do dnia dzisiejszego nie wykonuje zabezpieczenia sądowego, określonego w postanowieniu Sądu Okręgowego w Gdańsku z 20.01.2020r, które zabrania stawiania jakichkolwiek przeszkód w realizowaniu dojazdu dla wszystkich, którzy na naszą nieruchomość chcą dojechać - podkreślała Danuta Zaremba, właścicielka kwiaciarni.Reklama
- Po zdjęciu kwietników betonowych i ławek - które przez 2 lata zupełnie uniemożliwiały wjazd na drogę dojazdową - stanęły znaki drogowe, które taką przeszkodą niewątpliwie są, co potwierdził Sąd Rejonowy w Kartuzach i stoją już prawie 5 lat. Burmistrz jako zarządca drogi wewnętrznej należącej do Gminy Kartuzy ponosi za to odpowiedzialność, zresztą wielokrotnie potwierdzał, że tą sytuację akceptuje, bo odmawiał zdjęcia tych znaków w pismach odpowiadajacych na nasze wnioski o to. Podkreślam, że nie były prowadzone żadne rozmowy z nami jako właścicielami gruntu, na którym ma być realizowana ta inwestycja, a raczej jest to projektowane za naszymi plecami. Chcę uprzedzić argumentację burmistrza, który twierdził w swoich wypowiedziach, że teraz dzięki tej inwestycji otrzymamy "upragniony dojazd do stoiska plenerowego" i naszych działek ale to demagogia – gdyż my ten dojazd mamy zapewniony przez Burmistrzów od 2001roku i przez dokumenty m.in Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, który jest przepisem prawa miejscowego i postanowienia urzędów i sądów. To tylko obecny burmistrz nam ten dojazd uniemożliwia lub bardzo utrudnia. Do 2018 roku, czyli do budowy drogi z kostki betonowej korzystaliśmy z tego dojazdu nawet za kadencji obecnego burmistrza. Ale odkąd wskazaliśmy błędy i złożyliśmy odwołanie – od razu poszło doniesienie burmistrza na nas do PINB i nie tylko. Świadczą o tym stanowisku stojące nadal znaki i projekt tej inwestycji, której finansowanie macie państwo przegłosować – gdyż zabiera on nam istniejący i zgodny z prawem wjazd przed Dom Pogrzebowy, bo w projekcie jest tam trawnik, który to uniemożliwia. Ani projekt ani ta inwestycja nie poprawią bezpieczeństwa ruchu, gdyż planowany wyjazd z parkingu stoi w kolizji z wjazdem w tą drogę z ul. Wzgórze Wolności – a wyjazd na ul. Jeziorną będzie problematyczny, bo połączenie planowanej drogi gminnej stworzy skrzyżowanie z drogą wojewódzką – gdy zaraz obok są : wyjazd z podziemnego garażu Kamieniczek a z drugiej strony wyjazd z terenu dawnego Mestwina. Dlatego też apeluję do Państwa Radnych – aby przemyśleli swoją decyzję zanim przyłożą rękę do niepotrzebnego obciążenia budżetu Kartuz realizacją inwestycji, przez którą Burmistrz po raz kolejny, przez celowe działanie na naszą szkodę jako mieszkańców Kartuz i przedsiębiorców, prowadzących już prawie 77 lat kwiaciarnię w tym miejscu chce nas karać za ezgekwowanie przestrzegania prawa. Dlatego proszę radnych o wyłączenie z procedowania finansowania w budżecie i Wieloletniej Prognozie Finansowej tej inwestycji, która nie rozwiązuje żadnych problemów komunikacyjnych a będzie tylko obciążeniem budżetu, za który odpowiadamy wszyscy jako mieszkańcy i radni - apelowała Danuta Zaremba.
To wystąpienia Danuty Zaremba odniosły się władze gminy Kartuzy.
– Chciałbym krótko odnieść się do tego wystapienia. Znaki drogowe są postawione zgodnie z prawem. Mówią o tym wyroki sądu, który stwierdził tak nawet dwukrotnie. Budujemy ścieżki, drogi dla wszystkich naszych mieszkańców. Nie wszystkim musi podobać się decyzja urzędu. Urząd przejmuje różne działki pod inwestycje, bo budujemy dla wszystkich mieszkańców. Rozmawialiśmy z państwem Zaremna przed laty i nie dało się dogadać z tą rodziną. Nie będę wyrażać tu swojej opinii, bo za każde słowo znajdę się w sądzie. Realizujemy zadania dla wszystkich mieszkańców, którzy korzystają z tych dróg. Nigdy gmina nie jest w stanie zrobić coś przeciwko prawu - podkreślał burmistrz Mieczysław Gołuński.
- Wystąpienie zaczęło się od tego, że ta inwestycja jest niezgodna z prawen. Prawda jest taka, że procedura ZRID nie została jeszcze wszczęta. Jeśli nie dostaniemy pozwolenia na budowę, to nie będziemy realizować tej inwestycji. Dlatego usunięcie tej pozycji z budżetu jest bezcelowe. Na to zadanie planujemy dofinansowanie z dwóch źródeł. Mam nadzieję, że w obu przypadkach nasze wnioski zostaną uwzględnione. Takich połączeń drogowych planujemy więcej, m.in. połączenie ulicy Wzgórze Wolności i Bolesława Prusa. Takie rozwiązania są potrzebne dla usprawnienia ruchu drogowego. Pani Danuta nie wspomina, że tam, gdzie funkcjonuje wjazd do stoiska plenerowego, nie powinno być wjazdu, tylko zieleń. Toczą się sprawy sądowe w sądzie cywilnym, karnym, gospodarczym. Cały czas się tłumaczymy. Nie jest prawdą, że nie rozmawialiśmy z państwem Zaremba, bo takie rozmowy się toczyły i też w jednej brałam udział. Chcemy dokończyć tę promenadę. A co do zgodności z przepisami prawa będzie o tym decydował organ wydający pozwolenie na budowę - wyjaśniała wiceburmistrz Sylwia Biankowska.
- To, że mówi pani, że do działki, którą gmina posiada nad brzegiem jeziora Karczemnego, nie ma dojazdu, to jest to nieprawda, bo w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jest planowane przedłużenie drogi do prowadzącej do tej działki. Gmina nie musi posługiwać się procedurą ZRID. Ostatnie rozmowy były prowadzone w 2016 roku. My się tylko bronimy. Koncepcja rozbudowy parkingu, która została nam przedstawiona, zakładała dojazd do stanowiska plenerowego z dużej skarpy. To jak mieliśmy zaakceptować takie rozwiązanie? Apeluję, aby przynajmniej odsunąć w czasie, póki ta inwestycja nie ma pozwoleń na budowę. Dlatego przeznaczenie na nią pieniędzy w WPF jest przedwczesne - ripostowała Danuta Zaremba.
– To, że w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego jest przeznaczony dojazd, to nic nie znaczy. Gmina nie może budować bez pozwolenia na budowę. W większości przypadów budowy dróg korzystamy z procedurą ZRID - rzuciła wiceburmistrz Sylwia Biankowska.
Do sytuacji odniósł się także radny Mariusz Treder.
- Tak, jak pani Danuta powiedziała, są negatywne opinie konserwatora zabytków, powiatu. Najpierw były ławki uniemowliwiające korzystanie z dojazdu do stoiska plenerowego kwiaciarni, potem kosze na śmieci, potem znaki drogowe, sprawy w sądzie. Pani wiceburmistrz mówi, że to były wspomaganie działalności gospodarczej. Czy takie zachowanie, uniemożliwiające swobodne prowadzenie działalności gospodarczej, ma służyć rozwoju działalności gospodarczej? Uważam, że najpierw trzeba zakończyć spory sądowe, a potem przystąpić do inwestycji. Gmina chce połączyć promenadę z ulicą Wgórze Wolności, to ma taką możliwość, bo mamy w tym rejonie własny grunt. Ta ścieżka rowerowa nie miała znaleźć się na spornym gruncie, ale wyżej – tam, gdzie jest znak koniec ścieżki rowerowej. To właśnie tam planowano ścieżkę, która miała połączyć ulicę Wzgórze Wolności z promenadą. Wybudowana została tam ulica, gdzie zostały postawione ławeczki, kosze na śmieci, a mieszkańcy karani. W tej chwili mamy zgodzić się na kolejną inwestycję, kolejne spory, które w moim przekonaniu mają tylko stłamsić osoby, które 77 lat prowadzą działalność, która jest historią tego miasta. Po drugie w WPF zabezpieczona jest kwota 2,5 mln zł. Za taką kwotę nie ma możliwości wybudowania tego zadania. Składam dwa wnioski formalne. Pierwszy, aby wykreślić zadanie budowy drogi łączącej Wzgórze Wolności z ulica Jeziorną i przeznaczyć te środki na budowę sali gimnastycznej w Koloni. Jeśli ten wniosek nie zyska akceptacji, to składam drugi by wykreślić wspomniane zadanie i przeznaczyć środki na budowę kanalizacji w Brodnicy Górnej, budowę sieci kanalizacji sanitarnej na ulicy Szkolnej i Widokowej w Kiełpinie oraz na budowę ulicy Energetyków w Kiełpinie - zaproponował radny Treder.Reklama
- Zachęcam pana do odsłuchania filmu od promenadzie nad jeziorem Klasztornym. Ma pan bowiem nieświece informacje. Z punktu widzenia urzędu oba wnioski są do odrzucenia. Dlatego proszę o przegłosowanie ich jednym blokiem - odparła wiceburmistrz Biankowska.
Przewodniczący Rady Miejskiej Arkadiusz Socha podkreślił jednak, aby przygotować dwa wniosku odrębne, aby nie miały one wpływ na głosowanie.
- Właśnie sprawa zaczęła się od budowy drogi, gdzie pani burmistrz mówi, że gmina musi dostać pozwolenie na budowę. Gmina część drogi zrobiła zgłoszeniem, aby odsunąć nas od tej sprawy i pominąć całkowicie nasze stanowisko w tej sprawie. W tym reportażu jest wiele przekłamań. Dlatego ten reportaż, jak i panią wiceburmistrz podaliśmy do prokuratury, bo uważamy, że został przygotowany, aby przedstawić nas w złym świetle. Dlatego proszę o rozsądek i podjęcie właściwej decyzji dla wszystkich mieszkańców, włącznie z nami, bo nie jesteśmy wyklęci – zaapelowała raz jeszcze Danuta Zaremba.Reklama
Radny Jacek Wesołowski zaapelował o zakończenie sporu między gminą a państwem Zaremba, a w końcu zakończyć tę sprawę.
- Chciałnym, aby wybudowana została tylko ścieżka prowadząca do promenady. Aby tak się jednak stało, potrzebna jest ugoda. Ten spór trwa osiem lat, kolejną kadencję. Jeśli nic z tym nie zrobimy, to będzie tak dalej. Mieszkańcy oczekują od nas skuteczności. Dlatego apeluję, aby doszło do ugody, aby w końcu zakończyc ten spór. Chciałbym, aby ta pozycja pozostała w budżecie, aby zmotywować obie strony do zawarcia ugody akceptowalnej dla obu stron – podkreślał radny Jacek Wesołowski.Reklama
- Zawsze jest możliwość dojścia do porozumienia. Ta sprawa ciągnie się przez wiele lat, ale wydaje mi się, że gmina postawiła sobie za punkt honoru, aby doprowadzić to zadanie do realizacji. Chętnie ten czas, który przeznaczamy na naszą obronę, chętnie byśmy przeznaczyli na coś innego. Uważam, że ten spór można byłoby dawno zakończyć i wybudować ścieżkę do promenady – zaakcentowała Danuta Zaremba.
- Pamiętam, że na jednym posiedzieniu, pan burmistrz powiedział, że nie ma możliwości zakończenia tego sporu. Wnioskuję o zdjęcie tej pozyzji z budżetu, bo tylko wtedy może dojść do porozumienia. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dopiero po zakończeniu sporu, wpisać to zadanie do budżetu i WPF – dodawał radny Mariusz Treder.Reklama
Ostatecznie oba wnioski formalne radnego Mariusza Tredera nie znalazły poparcia większości radnych. Radni przegłosowali też zarówno Wieloletnią Prognozę Finansową oraz budżet gminy Kartuzy na 2025 rok.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to chyba się nie doczekamy dokończenia promenady. Szkoda.
No to chyba się nie doczekamy dokończenia promenady. Szkoda.