Dlaczego w budżecie zarezerwowano 1 mln 750 tys. zł, a zgodnie z kosztorysem inwestycja miała opiewać na ponad 3,6 mln zł? Dlaczego nie rozstrzygnięto pierwszego przetargu, choć zgłosiło się siedem firm? W końcu dlaczego wybrano jedynego oferenta w drugim postępowaniu, który zadeklarował niemal taką samą kwotę jak w pierwszym, a kosztorys zmalał o ponad 500 tys. zł? Odpowiedzi na te pytania szukała komisja rewizyjna.
Zmodernizowanym domem rzemiosła możemy cieszyć się oficjalnie już od miesiąca. Jednak nie milkną echa związane z realizacją tej inwestycji, a ściślej ujmując z wynikami postępowania przetargowego i ostateczną ceną zadania. Po raz kolejny na środowym posiedzeniu, na wniosek Ryszarda Duszyńskiego, sprawie przyglądała się komisja rewizyjna.
Na realizację zadania samorząd zarezerwował w budżecie około 1 mln 750 tys. zł, choć kosztorys inwestorki opiewał na kwotę 3 mln 642 tys. zł. Pierwsze postępowanie przetargowe zostało zakończone w grudniu 2011 roku. O możliwość wykonania inwestycji walczyło wówczas siedem firm. Ceny jakie zaproponowały kształtowały się od 2 mln 550 tys. zł do 3 mln 680 tys. zł.
- W związku z tym, że cena najniższej oferty przekraczała kwotę, którą zamawiający planował przeznaczyć na zamówienie, na wniosek komisji przetargowej, zwróciliśmy się do zamawiającego z pytaniem czy zamierza przeznaczyć wyższą kwotę. Odpowiedź była negatywna, co było przyczyną unieważnienia postępowania. W związku z tym komisja przetargowa nie analizowała szczegółowo ofert, gdyż ustawa nie nakłada takiego obowiązku, ale istniało uzasadnione podejrzenie po stronie komisji przetargowej, że dwie oferty z najniższą ceną zawierają rażąco niską cenę. Opieraliśmy się na tym, że kosztorys inwestorski opiewał na kwotę 3 mln 642 tys. zł. W tym przypadku mieliśmy różnicę ponad miliona złotych - wyjaśniał Andrzej Skrobotowicz, Naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej, Zamówień Publicznych i Realizacji Projektu.
Gmina ogłosiła więc drugi przetarg. Wartość kosztorysowa inwestycji zmalała o ponad 500 tys. zł., gdyż zmieniono zapisy dotyczące wyposażenia obiektu. W tym postępowaniu ofertę złożyła tylko jedna firma, Elwoz ze Szklanej, która również brała udział w pierwszym postępowaniu z tym, że wówczas zadeklarowała wykonać zadanie za 3 mln 170 tys. zł, a ostatecznie wykonała je jedynie za kilkanaście tysięcy mniej.
- W związku z tym, że oferta była zgodna ze specyfikacją zamówienia nie podlegała odrzuceniu. Komisja skierowała zapytanie o możliwość podwyższenia kwoty. Była zgoda burmistrza w związku z czym komisja zadecydowała o wyborze najkorzystniejszej oferty i została podpisana umowa z wykonawcą - tłumaczył Andrzej Skrobotowicz.
- W pierwszym przetargu zgłosiło się siedem firm. Nie wybraliśmy tych, którzy złożyli najniższą ofertę. Rozumiem, że czasami trzeba zrezygnować dla dobra inwestycji, ale były dwie podobne oferty. Powodem odrzucenia była za niska cena, ale przecież nie był to wyjątek. Zbliżone cenowo najtańsze oferty złożyły dwie firmy: jedna z Sopotu, druga z Lipusza. Nie uważam, że doszłoby tutaj do jakiejś zmowy. Warunkiem odrzucenia ofert było też to, że nie mieliśmy odpowiedniej kwoty zarezerwowanej w budżecie. W drugim przypadku też jej nie mieliśmy, a ofertę otworzyliśmy i rozstrzygnęliśmy? - drążył Ryszard Duszyński.
- Dlaczego pani burmistrz wybrała tego oferenta wiedząc, że tylko jeden oferent się zgłosił? Ta firma brała udział w pierwszym przetargu z ceną 3 mln 170 tys., a potem zmniejszyła tylko nieznacznie swoją kwotę. Wstępny kosztorys został zmniejszony o ponad 500 tys. zł - pytał dalej.
Drugą nurtującą część radnych sprawą była umowa dzierżawy domu rzemiosła.
- Chciałabym poznać treść umowy między urzędem a właścicielem. Wnioskowałam o pokazanie umowy na komisji gospodarczej, ale mi jej nie pokazano - mówiła Henryka Antczak.
- Potwierdzam, że na komisji gospodarczej nie otrzymaliśmy umowy, ale otrzymaliśmy odpowiedź, że mamy podpisaną umowę na 20 lat. Wkładamy w obiekt ponad 3 mln zł. Zapytałem więc, czy mamy zagwarantowane prawo pierwokupu. Pani burmistrz powiedziała, że w tej umowie jest taki zapis - wtórował jej Ryszard Duszyński.
- Chciałabym zapytać państwa radnych, co wy wiecie dzisiaj na temat warunków tej umowy? Ja słyszałam dwie wersje: raz na 25 lat, raz na 20 lat. Co nam gwarantuje, że ten budynek po 20 latach będzie nasz? Prawo pierwokupu to mało. Za jaką cenę? Czy są jakieś warunki, które są istotne. Nas może nie stać na ten budynek? - pytała dalej radna Antczak.
Radnym obiecano, że otrzymają umowę do wglądu. Odpowiedzi na pytania mają poznać także w poniedziałek podczas kolejnego posiedzenia.
Anna Lehmann współpraca Bartosz Kitowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze