Reklama

Kartuzy. Kontrowersyjne zarządzenie. O tym, co może wiedzieć radny, zadecyduje burmistrz

Mieczysław Grzegorz Gołuński opracował dla radnych gminy Kartuzy specjalny tryb dostępu do informacji znajdujących się w urzędzie. Dzięki wydanemu zarządzeniu może nie tylko dozować informacje, ale także dowolnie je ograniczać i przedłużać odpowiedź w czasie. Radni protestują.

Burmistrz Kartuz z dniem 30 stycznia br. wydał zarządzenie określające zasady udzielania radnym informacji oraz wstępu do pomieszczeń, w których te materiały się znajdują. Z zarządzenia wynika, że burmistrz chce wiedzieć, jakimi sprawami interesują się radni, tworząc centralny wykaz wniosków składanych przez radnych. Co więcej, radni muszą nie tylko złożyć wniosek na piśmie, ale jeszcze dodatkowo go uzasadnić, wskazując jaki związek ma z wykonywaniem przez nich mandatu. Ponadto każdy dokument i odpowiedź udzielana radnemu musi być zatwierdzona przez burmistrza.

Wyraźnie zaznacza, że załatwianie spraw bieżących przez urzędników ma priorytet, a udzielenie informacji radnemu może poczekać nawet dwa miesiące.

Wprowadził też szereg ograniczeń co do tego, jakie informacje mogą być udostępniane radnym, między innymi zastrzega możliwość nieudostępnienia radnym informacji w przypadku, gdy ich udostępnienie mogłoby naruszać interes gminy Kartuzy.

Burmistrz twierdzi, że wydane przez siebie zarządzenie kierowane jest do pracowników urzędu, a nie radnych.

- To zarządzenie to regulowanie spraw. Burmistrz odpowiada bowiem za udostępnianie dokumentów, zarówno tych, które są tajne, jak i jawne. Pracownik nie jest w stanie ocenić, czy dany dokument jest objęty ochroną np. RODO. Dlatego też zarządzenie to jest niezbędne, aby urząd funkcjonował w właściwy sposób. Osoba, która chce ubiegać się o informacje musi napisać wniosek i zgodnie z tym wnioskiem przygotujemy materiały - mówi burmistrz Mieczysław Gołuński.

- Nie może być tak, że każdy z ulicy może wejść i chce sobie zajrzeć w dokumenty. To zarządzenie reguluje prace pracowników, a nie radnych. Ustawa o samorządzie gminnym mówi jedno, ale ja muszę się oprzeć także na innych ustawach. Odpowiadam za urząd, za wszelkie przepisy prawne. Wydanie dokumentów muszę dostosować zgodnie z RODO, ustawy o samorządzie gminnym, gdzie mówi się o wykonywaniu mandatu radnych nie naruszając dóbr osób innych. Nie wiem, czy przyjdzie on, wyszuka materiał, przejrzy teczkę, zrobi kserokopię lub wyrwie kartkę - kontynuuje.

Jak dodaje, radni uzyskają informacje dopiero wtedy, gdy urzędnicy wypełnią inne swoje obowiązki.

- Pracownik nie jest od tego, aby zostawiał pracę, którą wykonuje, bo akurat, ktoś chce mieć wgląd do dokumentu. Oczywiście udostępnimy materiały, ale pracownik musi najpierw wykonać pracę, do której został powołany, a nie że rzuci pracę, bo ktoś chce mieć dostęp do informacji. Zarządzenie reguluje to, w jaki sposób pracownicy mają zachowywać się przy udostępnianiu dokumentów. Pracownik nie jest bowiem tak szczegółowo poinformowany o tym, co jest objęte tajemnicą, co jest tematem prywatnym, a nie publicznym - zaznacza włodarz Kartuz.

Tłumaczy też, że dzięki temu zarządzeniu będzie mógł podejmować kroki prawne wobec radnych udostępniających dalej informacje.

- Nie radny poniesie konsekwencje za to, że udostępni jakikolwiek dokument, ale ja jako kierownik jednostki. Jeśli będę wiedział kto i o co wnosił, to mogę ewentualnie te osoby podawać o naruszenie dóbr osobistych osób trzecich - wyjaśnia burmistrz Gołuński.

Radni Tomasz Belgrau i Tyberiusz Kriger wezwali burmistrza do uchylenia ich zdaniem niezgodnego z prawem zarządzenia, wskazując, że zostało ono wydane między innymi bez podstawy prawnej, a także sprzecznie z ustawą o samorządzie gminnym, ograniczając prawo do informacji.

Sprawę komentuje także Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.

- Pan burmistrz zawsze lansuje się jako osoba chcąca współpracować z radą, natomiast biorąc pod uwagę to zarządzenie, to mam duże wątpliwości czy próba ograniczenia radnym dostępu do informacji, to dobry krok w kierunku współpracy na linii burmistrz-rada - mówi Mariusz Treder, Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.

- Gmina to nie jest prywatny folwark burmistrza. Jest to majątek publiczny. Radni mają obowiązek o ten majątek dbać. Radny, jeśli chce należycie wykonywać swój mandat, musi mieć informacje na temat funkcjonowania gminy i musi je uzyskać w urzędzie - dodaje.

Do sprawy wrócimy.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    wyborca - niezalogowany 2019-03-01 15:50:12

    Wydaje mi się, że owo zarządzenie Burmistrza jest w pełni uzasadnione. W końcu to on, a nie radni, odpowiada za pracę Urzędu. Nie można dezorganizować tej pracy doraźnymi żądaniami radnych.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Z miasta - niezalogowany 2019-02-25 20:06:06

    A czego to się boi pan burmistrz że nie chce upubliczniać informacji do których radni powinni mieć oczywisty dostęp? Chce ukryć swoją niekompetencję czy też inne brudy ma za uszami? Te jego tłumaczenia to śmiech na sali, tylko dziecko może mu uwierzyć że leży mu na sercu dobro gminy. Gdyby tak było to zacząłby w końcu dbać o Kartuzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    w.w - niezalogowany 2019-02-22 19:15:15

    Ranczo drugi sezon

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości