Reklama

Kartuzy. Kupcy wciąż w konflikcie - radni pomogą?

Wtorkowe wspólne posiedzenie stałych komisji kartuskiej rady miasta miało wyjątkowo burzliwy charakter. Poza rajcami zjawili się na nim kupcy z miejskiego targowiska. Zarówno ci zrzeszeni w stowarzyszeniu, jak i domagający się w nim miejsca. Konsensusu nie udało się osiągnąć, ale radni spróbują rozwiązać problem. Mają na to nawet pomysł, a właściwie kilka.

Spór pomiędzy dwiema grupami kartuskich kupców osiągnął już najprawdopodobniej punkt krytyczny. Grupa, która stworzyła Stowarzyszeniu Kupców Budowy Hali Targowej otrzymać ma od samorządu plac przy dworcu, na którym to powstać ma hala targowa, poprawiająca warunki pracy miejscowym handlarzom. Miejscowi rajcy przyjęli już nawet w tej sprawie stosowną uchwałę, ale do podpisania umowy jeszcze nie doszło.

Właśnie ten ostatni element stał się tematem gorącej dyskusji z udziałem rajców, członków stowarzyszenia i kupców, którzy w stowarzyszeniu się nie znaleźli i obawiają się, że stracą miejsce pracy.

Na potrzebę przeanalizowania całej sytuacji wskazywał już w czasie ostatniej sesji radny Mieczysław Gołuński. To na jego wniosek, podpisany w sumie przez 13 rajców, zwołane zostało wtorkowe posiedzenie komisji. Jak zaznaczał były burmistrz, nim dojdzie do parafowania umowy przez władze gminy, konieczne jest ustalenie komu dokładnie przekazywana jest cenna działka w centrum miasta i czy właściwie zabezpieczone zostaną tam interesy gminy, jej mieszkańców oraz wszystkich kupców.

Na jakim etapie jest przygotowywanie umowy? Jaki jest skład stowarzyszenia? Ile osób wchodzących w jego skład to osoby handlujące na targowisku, a jaki procent stanowią osoby z zewnątrz? Ile boksów, stołów i miejsc do handli z auta znajdzie się w hali i jej obrębie? Jaki jest szacunkowy koszt inwestycji? Czy stowarzyszenie posiada jakiekolwiek zaplecze finansowe lub poręczenie? Zarząd stowarzyszenia zasypany został wręcz pytaniami, ale po kilku chwilach okazało się, że jakikolwiek dialog pomiędzy zwaśnionymi stronami jest nie tyle trudny, co wręcz niemożliwy. Miejsce merytorycznej wymiany argumentów zastąpiła cała seria wzajemnie wykrzykiwanych pod swoim adresem pretensji, zarzutów i uszczypliwości.

Przedstawiciele stowarzyszenia zapewniali, że spośród 34 członków, 76 proc. stanowią osoby handlujące obecnie na targowisku miejskim. Stwierdzenie to spotkało się jednak ze zdecydowanym protestem kupców spoza stowarzyszenia, którzy stanowili większość obecnych na sali. Mieli też żal do przedstawicieli organizacji, że choć szansę przyłączenia się do niej mieli mieć wszyscy chętni, żaden spośród przeszło 30 złożonych w tej sprawie w ostatnich miesiącach wniosków nie został nawet rozpatrzony.

- Nie mogliśmy przyjąć wszystkich na tym etapie, bo na tą chwilę nie wiemy nawet ile ma być w tej hali boksów handlowych. Gdybyśmy każdemu z przyjętych obiecali, że będzie dla niego miejsce, a potem okazałoby się że tak nie jest, kto wyszedłby na głupiego? Dlatego zwlekaliśmy z przyjmowaniem kolejnych osób - wyjaśniali przedstawiciele zarządu stowarzyszenia.

- Od początku wiadomo jednak było, że nie dla wszystkich starczy miejsca. Na targu wisiały informacje zachęcające do przystąpienia do stowarzyszenia, ale wówczas nikt chętny nie był - dodawali.

Okazało się także, że wartość inwestycji szacowana jest na ponad 4 miliony złotych, przy czym stowarzyszenie spodziewa się, że cena końcowa może być sporo niższa, choćby ze względu na obietnicę burmistrza, że pokryje koszty budowy parkingu.

- Słucham? Kto wam to obiecał? Panie przewodniczący, czy rada przyjmowała jakąkolwiek uchwałę w tej sprawie, bo nic takiego sobie nie przypominam - skwitował natychmiast te doniesienia radny Gołuński.

Narastającą nerwowość na sali starali się jeszcze łagodzić niektórzy rajcy, m.in. Przewoski i Socha, ale próby te na niewiele się zdały. Wzajemne przekrzykiwanie się stron zagłuszało nawet prowadzącego posiedzenie przewodniczącego Duszyńskiego.

- My was nie zdołamy pogodzić. Nie ma takiej możliwości. Możemy tu równie dobrze siedzieć do godziny 22 i nie wymyślimy nic nowego - stwierdził w końcu Jerzy Pobłocki i zasugerował, by przed podpisaniem umowy stowarzyszenie przekazało radnym statut i informacje na temat składu osobowego oraz projektu mającej powstać hali targowej.

Chwilę później kupcy się rozeszli, a na sali pozostali wyłącznie radni oraz reprezentujący pod nieobecność burmistrza Urząd Gminy, sekretarz Tomasz Nadolny. Ich dyskusja okazała się o wiele bardziej "owocna", przynajmniej teoretycznie. Choć wspólnego stanowiska na temat konfliktu na targowisku nie udało im się wypracować, udało się spisać kilka potencjalnych możliwości wyjścia z tego pata.

W pierwszej kolejności radni przekażą Mirosławie Lehman kilka punktów, które ich zdaniem powinny zostać ujęte w przyszłej umowie ze stowarzyszeniem, a zabezpieczałyby w odpowiedni sposób interes gminy i lokalnych kupców. Najistotniejszą zasadą ma być zapis mówiący o tym, że każdego członka stowarzyszenia przypadałby jeden boks, co wykluczyć powinno powtórzenie się sytuacji z Centrum Handlowego "Kaszebe", gdzie bogatsi przedsiębiorcy wykupili większą liczbę boksów. Radni chcieliby też zapoznać się z treścią gotowego już projektu umowy przed jej podpisaniem.

Na drugą możliwość wskazała radna Antczak, wnioskując o całkowite wycofanie podjętej już uchwały i budowę targowiska nakładem gminnym, co pozwoli uniknąć nie tylko konfliktów między kupcami,bo dzierżawiącym będzie sama gmina.

Jest też trzecia ewentualność, zasugerowana przez radnego Gołuńskiego, a która to miałaby być powieleniem sytuacji, w której zerwano negocjacje z pierwszym kupieckim stowarzyszeniem.

- O ile mi wiadomo, zgodnie z naszymi ustaleniami, stowarzyszenie to ma już niewiele czasu na uzyskanie pozwolenia na budowę. Jest to praktycznie niemożliwe, a skoro nie dopełnione zostaną warunki, umowę będzie można anulować, a uchwałę wycofać. Tak jak to zrobiliśmy poprzednio - speuntował.

Która z opcji weźmie górę, zależy w dużej mierze od burmistrz Mirosławy Lehman. Tym bardziej, że to ona, a nie rada złoży podpis pod umową, jeśli oczywiście do jej podpisania w ogóle dojdzie. Do tematu z pewnością jeszcze wrócimy.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    tomlee28 - niezalogowany 2012-03-28 08:59:03

    cytat "....radni spróbują rozwiązać problem. Mają na to nawet pomysł, a właściwie kilka." czyli: nie znamy się na niczym a właściwie na wszystkim

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości