Reklama

Kartuzy. Losy SPEC-PECu przesądzone - radni "zaniepokojeni"

Farsa - to słowo najlepiej oddaje przebieg czwartkowego "wspólnego" posiedzenia komisji stałych kartuskiej Rady Miejskiej poświęconego sytuacji SPEC-PECu. Choć "wspólne" jest w tym wypadku określeniem zdecydowanie przesadzonym. Na spotkaniu pojawiła się bowiem zaledwie połowa całego składu rady, zaś ze strony urzędu nie pofatygował się nikt. Po dwóch godzinach dyskusji rajcy doszli wreszcie do wniosku, że i tak nic już nie wskórają, po czym wyrazili na piśmie swoje... "zaniepokojenie" poczynaniami burmistrza na tym polu.

Posiedzenie radnych zwołane zostało po ostatnich publikacjach na temat dalszego funkcjonowania lokalnej spółki ciepłowniczej SPEC-PEC. Okazało się bowiem, że gmina prowadzi już zaawansowane rozmowy na temat przekazania zakładu w zarząd firmy zewnętrznej, a mianowicie Gdańskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej. Wiedza członków Rady Miasta jest tymczasem na ten temat niewielka lub wręcz żadna.

- Nie może być tak, że jako radni dowiadujemy się o tak ważnych dla tej gminy sprawach jako ostatni, że więcej od nas wiedzą media i mieszkańcy - rozpoczął Mieczysław Gołuński.

Okazją by zasięgnąć tej wiedzy miało być właśnie czwartkowe spotkanie, na które stawić mieli się członkowie wszystkich komisji stałych działających przy Radzie, burmistrz oraz ustępujący prezes SPEC-PEC. W wyznaczonym miejscu nie stawiła się jednak ani Mirosława Lehman, ani żaden inny przedstawiciel magistratu, zaś spośród radnych zainteresowanie tematem dalszych losów SPEC-PEC wyrazili jedynie: Edmund Dunst, Mieczysław Gołuński, Ryszard Duszyński, Jerzy Pobłocki, Tadeusz Belgrau, Daniel Dobka (choć pojawił się tylko na chwilę- red.), Ewa Klein, Arkadiusz Socha, Mirosław Paczoska, Piotr Serkowski i Henryka Antczak. Pozostali mieli ważniejsze sprawy na głowie.

- Pani Lehman powiedziała, że nie pasuje jej ani czwartek, ani piątek i zaproponowała spotkanie w poniedziałek. Tyle, że w poniedziałek będzie już po wszystkim, umowa z prezesem wygaśnie i z kim wtedy będziemy rozmawiać? Szkoda tylko, że skoro panią burmistrz zatrzymały inne obowiązki, nie oddelegowała nikogo innego - ciągnął dalej Gołuński.

Na zaproszenie rajców stawił się jednak prezes Jarosław Miesikowski, który przybliżył wyniki ekonomiczne spółki za ostatnich kilka miesięcy i przedstawił prognozy na kilka kolejnych. Wynikało z nich, że bieżący rok spółka zamknie zyskiem na poziomie ok. 200-250 tysięcy złotych, zaś zapasy zgromadzonego opału wystarczą do końca lutego.

- Przychody cały czas rosną. W analogicznym okresie zeszłego roku było już 700.000 zł straty. Ten rok zamkniemy natomiast na plusie. Firma w dalszym ciągu ma jednak "ogon", który się za nią ciągnie. Na tę chwilę wciąż mamy ok. 1,3 mln zł straty - mówił przepytywany przez rajców prezes Miesikowski. - Jest w tej spółce jeszcze wiele do zrobienia, ale można te problemy rozwiązać. Zakład potrzebuje inwestycji. By były one możliwe niezbędne są z kolei pieniądze, a tych SPEC-PEC nie ma - dodał prezes zakładu, któremu umowa wygasa z końcem listopada.

Poruszona została też kwestia pracowników zakładu, którzy również nie byli informowani przez nikogo o planach gminy względem zakładu. Dowiedzieć mieli się o tym w miniony piątek, od prezesa. Reprezentujący związki zawodowe Andrzej Bielewicz oznajmił przy tej okazji, że załoga ciepłowni stoi murem za prezesem Miesikowskim i popierają poczynione przez niego w ostatnich miesiącach działania.

W dalszej kolejności radna Antczak zwróciła uwagę, że gmina planuje przekazać SPEC-PEC w zarządzanie nie tylko swojej konkurencji, ale i firmie, której większość udziałów należy do niemieckiej spółki, a to ograniczy jej zdaniem wpływa rady na to, co się w spółce będzie działo.

- Nie wolno nam oddawać tak lekką ręką zakładu komuś, kto będzie z niego czerpał zyski. Szkoda, że o złej sytuacji spółki dowiedzieliśmy się tak późno. Winą za ten stan rzeczy obarczam panią burmistrz, która wiedziała o tym już w 2007 roku. To wtedy należało zareagować. Sytuacja jest jasna, albo dokapitalizujemy ten zakład, albo nie ma on szans - stwierdziła radna Antczak.

- Jak dla mnie wszystko jest już przesądzone, a umowa z GPEC-em została praktycznie podpisana. Skoro pan prezes definitywnie żegna się jutro z Kartuzami to jest to oczywisty sygnał. Uważam, że sytuacja SPEC-PEC-u specjalnie została nam przedstawiona w tak tragiczny sposób, by mieć uzasadnienie dla tego, co ma miejsce teraz. Jestem oburzony tym, że gmina przekazuje spółkę pod zarząd zewnętrznej firmie i to w momencie, w którym podjęte przez nowego prezesa działania przynoszą efekty i zaczyna ona wychodzić na prostą - ciągnął dalej Gołuński.

Dalsze rozważania bez wiedzy na temat treści projektu umowy między gminą, a GPEC-em nie miały większego sensu. Pod koniec spotkania pojawił się jednak pomysł, by zrezygnować nawet z rewitalizacji Rynku, co do której rada od dłuższego czasu nie może dojść do porozumienia i przeznaczone na ten cel środki budżetowe przekazać na potrzeby SPEC-PEC-u. Ci radni, którzy pozostali jeszcze na sali wstępnie zaaprobowali nawet taką koncepcję, ale zaraz potem zrezygnowani doszli do wniosku, że i tak nie są już w stanie nic zrobić, po czym postanowili wypracować wspólne stanowisko, w którym wyrazili swój "niepokój" zaistniałą sytuacją oraz postawą burmistrza, która po raz kolejny zapomniała poinformować radę o istotnych dla miasta i gminy planach.

- To żenujące, że Rada Miasta właściwie nic nie może - podsumowano znacząco czwartkowe spotkanie.

Uaktualnienie:

Urząd Miasta zwołał na poniedziałek konferencję prasową dotyczącą sytuacji SPEC-PEC.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2013-11-30 20:06:46

    Burmistrz szuka miejsca pracy, po najbliższych wyborach, jako znany menager będzie zarządzała biblioteką GPEC . Jej myślenie jest proste jak konstrukcja cepa. Kas misiu kasa .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości