Chwile grozy przeżyli mieszkańcy jednego z bloków na os. Derdowskiego w Kartuzach. Około godz. 22 zapaliło się tam jedno z mieszkań. Strażakom udało się na szczęście zażegnać niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się żywiołu na pozostałe lokale, choć właściciel mieszkania, w którym doszło do zaprószenia ognia trafił do szpitala.
Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku niedawnego pożaru w Brzezinach, także i tym razem tragedii udało się uniknąć dzięki sąsiadom. To oni zauważyli wydobywający się z jednego z mieszkań na parterze dym. Gdy pukanie do drzwi pozostało bez odpowiedzi, wezwali pomoc.
Przybyli na miejsce strażacy, aby dostać się do środka musieli wyważyć drzwi. Wewnątrz zastali przytomnego co prawda, ale wyraźnie zdezorientowanego 65-letniego mężczyznę, poruszającego się o kulach lub na wózku inwalidzkim. Wyprowadzili go na zewnątrz i podali tlen, ale z objawami zatrucia wziewnego i tak trafił on do szpitala.
W momencie przystępowania do akcji gaśniczej palił się już fotel, stół, dywan i część posadzki. Całe pomieszczenie było także osmolone. Żywioł na szczęście udało się opanować. Suma strat sięgnęła jednak przynajmniej ośmiu tysięcy złotych.
Zdaniem strażaków, najbardziej prawdopodobną przyczyną zaprószenia ognia był papieros, jako że obrus w okolicach popielniczki był nadpalony.
koleżanko z pracy < serducho moje > czy nic ci się nie stało ??? ;p bo podobno grunt ci się pod nogami palił ???