Reklama

Kartuzy. Radni pytają o gminną kasę

Z coraz większą uwagą gminnym wydatkom przygląda się Rada Miasta, a przynajmniej jej część. W czasie ostatniej sesji opozycja domagała się od burmistrza wyjaśnień nie tylko w kwestii planowanego kredytu, ale i dotacji, jakie gmina zamierza przekazać na rzecz lokalnych zabytków.

Wysoki poziom zadłużenia gminy Kartuzy w przeddzień uruchomienia kolejnej alokacji środków z funduszy europejskich zdaje się coraz bardziej martwić część miejskich rajców w Kartuzach. Przy dochodach sięgających 100 mln zł suma wszystkich zobowiązań magistratu przekraczała na koniec 2013 roku 52 mln zł. W tym stan zadłużenia nie ulegnie większej poprawie. Gmina spłaci co prawda ok. 4 mln zł długów, ale zamierza jednocześnie zaciągnąć kolejną pożyczką, tym razem na 3,7 mln zł. Bilans wyjdzie więc mniej więcej na zero.

Rada zgodziła się na taki scenariusz już na etapie zatwierdzania budżetu na ten rok, ale pytania o detale związane z zaciągnięciem kolejnego zobowiązania pojawiły się także w czasie środowej sesji. Na zbyt powierzchowne informacje na ten temat narzekała głownie opozycja z Porozumienia Samorządowego.

- Chciałbym wiedzieć na co konkretnie przeznaczony ma zostać ten kredyt - rozpoczął dyskusję Jerzy Pobłocki.

Burmistrz w swoim zwyczaju z jakiś względów od razu odpowiedzieć nie chciała, uciekając się do ogólników typu "na zrównoważenie budżetu" i stwierdzenia, że wszystko zostało rozpisane właśnie w projekcie budżetu. Oburzony takim podejściem Pobłocki zabrał więc głos raz jeszcze i tak zaczęła się kolejna nerwowa wymiana zdań.

- Zadałem bardzo proste pytanie, ale nie otrzymałem na nie odpowiedzi. Pytam więc raz jeszcze. Ile będą nas kosztować poszczególne zadania - dopytywał.

- Kwoty dotyczące zaplanowanych zadań poznaliście już przy pracach nad tegorocznym budżetem. Jak można teraz mówić, że nie wiecie na co ten kredyt? - obruszyła się szefowa magistratu.

W sukurs Pobłockiemu przyszedł więc radny Duszyński dodając, że on także ma w związku z omawianą uchwałą spory dylemat.

- Owszem, budżet może i jest rozpisany, ale brakuje w nim kwot przypisanych do konkretnych zadań. Poza tym, w tym roku budżet był zmieniany już dwukrotnie. Od jakiegoś czasu nie jestem w koalicji więc nie wiem jako radny ile wydamy na daną inwestycję - ripostował Duszyński.

Jeszcze bardziej dosadny był Pobłocki.

- Nie chcę być niegrzeczny, ale prowadzi Pani ze mną rozmowę, jakby to było spotkanie dla osób niepełnosprawnych. Zadałem proste pytanie i proszę o prostą odpowiedź - denerwował się rajca.

- Pan jak zwykle jest przewrażliwiony na swoim punkcie - odparła burmistrz i... odczytała całą listę zaplanowanych na ten rok inwestycji.

Ostatecznie 10 rajców było za zaciągnięciem pożyczki, dwóch było przeciw, a pięcioro się wstrzymało od głosu.

Nie była to zresztą jedyna sytuacja, w której pojawiły się emocje związane z finansami gminy. Kilka chwil wcześniej, przy okazji uchwał dotyczących gminnych dotacji na prace konserwatorskie przy lokalnych zabytkach, było równie ciekawie, choć sama wymiana zdań miała w tej sytuacji jeszcze mniej wspólnego z rzeczową i merytoryczną debatą nad sprawami gminy.

Rzecz w tym, że zgodnie z projektami przygotowanych w tej sprawie uchwał kartuski samorząd zamierzał przekazać na ten cel 100.000 zł. Połowa tej kwoty trafić miała do sanktuarium w Sianowie, 30.000 zł otrzymać miała kolegiata, a pozostałe 20.000 parafia w Mirachowie.

Wątpliwości co do takiej formy pomocy obiektom sakralnym miała jednak Henryka Antczak.

- Kolejny już raz przekazujemy środki na te same kościoły. Cenię sobie wiarę katolicką i instytucję kościoła, ale dziś, na tej samej sesji, mamy podjąć uchwałę o zaciągnięciu kredytu. Dziwię się więc, że lekką ręką przekazujemy pieniądze, których nie mamy. Owszem, dbanie o zabytki jest chwalebne, ale nie każdym kosztem. Sięganie w tej sytuacji do kieszeni podatników uważam za niemoralne - oznajmiła i na zakończenie zasugerowała, że lepszym rozwiązaniem byłoby jej zdaniem zorganizowanie zbiórki publicznej na wzór Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, tyle że na rzecz lokalnych świątyń.

Pomysłu nie podchwycono. Mało tego, jego autorka wysłuchała następnie serię krytycznych uwag pod swoim adresem. Zaczęła burmistrz Lehman szydząc ze "zdumiewającej percepcji prawa reprezentowanej przez panią Antczak". Następnie podstawy udzielenia dotacji na zabytki wyjaśnił szef wydziału kultury i promocji, Dariusz Las, wytykając radnej niewiedzę i nieznajomość obowiązującego regulaminu. Kilka cierpkich zdań dorzucili też radny Socha oraz Konkol.

- To, co pani robi to używając języka młodzieżowego, obciach - podsumowała Mirosława Lehman i temat dotacji zakończono.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    info - niezalogowany 2014-04-19 09:21:36

    ja bym proponował przygotować zestawianie finansowe z kadencji MGG i ilości inwestycji które wykonał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stefan - niezalogowany 2014-04-18 13:54:02

    @kartuzy.info: 100% poparcia dla Pani Antczak to za mało Japco. Jaki gospodarz dotuje innych gdy sam musi zaciągać kredyty ? Mało zaciągać - @kartuzy.info: jaki jest sens dalszego zadłużania ? Niedługo wybory, czy dalsze zadłużanie to swego rodzaju przygotowanie aby nikt się nie odważył kandydować ? Może owych 10 głosujących za wesprze groszem lokalne świątynie ? Oczywiście przy pomocy owych 5 wstrzymujących sie od głosu ? Tak łatwo wydają kredyty więc 100 tyś zł to pestka chyba dla nich.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2014-04-18 08:19:33

    Pani Henia ma 100% racji. Dobry gospodarz nie dotuje innych, jeśli sam nie ma środków, aby własne dzieci wykarmić. A tak właśnie to wygląda z naszym gminnym budżetem. Za publiczne pieniądze, których de facto nie mamy i musimy się zapożyczyć, większość radnych kupuje sobie poparcie lokalnego KRK. Może ktoś stwierdzić, że to tylko 100 tysięcy przy budżecie 100 mln. O.K., ale z takich wydanych lekką ręką małych kwot przez lata powstał dług wynoszący kilkadziesiąt milionów. Wszystko działa na zasadzie: po nas to może być nawet potop. Pozdrawiam Japco

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości