Reklama

Kartuzy. Radnych problemy z głosowaniem

Członkowie kartuskiej Rady Miasta na środowej sesji po raz pierwszy mieli okazję skorzystać z zakupionego przez urząd nowego, elektronicznego systemu głosowania. Debiut okazał się mało udany, ponieważ już przy pierwszej uchwale pojawiły się kłopoty z działaniem niektórych urządzeń. - System ma usprawnić pracę rady i na to liczymy. Proszę jednak o cierpliwość, mamy go dopiero od kilku dni. Wszystkiego się nauczymy - wyjaśniał sekretarz Tomasz Nadolny i zapowiedział specjalne szkolenie dla radnych.

Techniczna nowinka zamontowana została na sali obrad dzień przed sesją i choć na samym początku obrad poinstruowano samorządowców jak urządzenia działają, nie wszystko spisywało się tak, jak należy. Już przy pierwszej próbie głosowana okazało się, że nie dla wszystkich nowy system jest dość jasny. Liczba zarejestrowanych przez system głosów za nic nie zgadzała się bowiem z liczbą radnych obecnych na sali.

Co prawda z czasem rajcy zaczęli sobie radzić z przyciskami zdecydowanie lepiej, ale i tak nie obeszło się bez wpadek. Pojawiła się nawet wątpliwość czy nie będzie trzeba wprowadzać zmian w statucie. W myśl tego obecnie obowiązującego, w sytuacji gdy radny jest na sali, ale nie bierze udziału w głosowaniu, jego głos zalicza się jako wstrzymujący. Tymczasem elektroniczny system traktuje taką sytuację jako "głos nieoddany".

- Dopracujemy to i wprowadzimy konieczne zmiany. Wszyscy się jeszcze tego systemu uczymy - uspokajała Mirosława Lehman.

Wtórował jej sekretarz Tomasz Nadolny tłumacząc, że system jest w urzędzie dopiero od kilku dni i choć nie wszystko jeszcze funkcjonuje tak jak powinno, jest przekonany, że gdy już każdy oswoi się z nowym sposobem głosowania, sesje przebiegać będą w bardziej uporządkowany sposób. Pomóc ma w tym też specjalnie zaplanowane szkolenie z obsługi urządzeń, które jeszcze przed kolejnym swoim spotkaniem przejść mają rajcy.

Już po kilku uchwałach obsługa nie sprawiała im jednak większych trudności. Zdarzało się jednak, że szwankował sam system. Mikrofony poszczególnych rajców uruchamiały się z opóźnieniem lub milkły w czasie wypowiedzi. System notował też niepokojąco często nawet po kilka głosów "nie oddanych". Część z nich spowodowana była tym, że rajca odchodził od stołu i wychodził z sali, pozostawiając jednak w urządzeniu swoją kartę. System traktował go więc jako uczestniczącego w głosowaniu, podczas gdy faktycznie nie było na nim nawet obecny. To kolejny element wymagający korekt.

Radni nie bardzo mieli też ochotę, aby przypisane im karty zabierać ze sobą i pilnować tego, by przynosić je ze sobą na sesje.

- Bądźmy dorośli i nie zrzucajmy odpowiedzialności na innych. Pilnujemy jej tak, jak karty bankomatowej. Nie jest to chyba aż tak duży kłopot - przekonywała rajców burmistrz Lehman.

Kolejna rozterka rajców dotyczyła samej sali.

- Myślę, że warto się zastanowić nad nieco innym ustawieniem na przykład stołu prezydialnego. Zamontowanie tego systemu ogranicza przeznaczenie tej sali praktycznie wyłącznie na użytek sesji. Tego sprzętu i okablowania nie można za każdym razem rozkładać i składać bo się zniszczy. Ale w tej sytuacji co zrobić z podestem za nami, z fortepianem? To są teraz zbędne meble w tym pomieszczeniu, bo na różnego rodzaju inne spotkania, które do tej pory się tu odbywały, nie ma już zwyczajnie miejsca. Ta sala straciła ogólnodostępny charakter - zauważył Mieczysław Gołuński.

Nowe urządzenia elektronicznego głosowania nie tylko zautomatyzowały system liczenia głosów, ale także porządkują kwestie związane z kolejnością zabierania głosu. Udzielany jest im bowiem dopiero po wciśnięciu odpowiedniego guzika.

Pod koniec sesji Tomasz Nadolny usiłował uzyskać od rannych informację jak oceniają wprowadzoną do ich pracy nowinkę, sugerując, że już teraz dało się zauważyć większy porządek. Radny Przewoski wyliczył zaś, że możliwość zabierania głosu z miejsca, bez konieczności podchodzenia do mównicy pozwoliła zaoszczędzić całe 20 minut.

Pozostali radni wypowiadać się na temat nowinki na obradach już za bardzo nie chcieli, bo i trudno chyba szukać jakichkolwiek innych korzyści. Może i rzeczywiście wyeliminuje to pełne chaosu ciągłe wymiany rajców przy mównicy w czasie najbardziej zaciekłych dyskusji, ale krótsze o kwadrans (czy nawet dwa) sesje i mniejsze zamieszanie przy liczeniu głosów (docelowo, bo póki co trzeba jeszcze nad tym popracować) kosztowały podatników 36.000 zł. Rodzi się więc pytanie czy był to zakup wart swojej ceny? Z drugiej strony zmiany, stanowiące tak jak tu - bardziej techniczny gadżet aniżeli realną potrzebę, są pewnie nieuniknione.

- Mamy tu już prawie jak na sali sejmowej - żartował radny Gołuński.

- Z czasem radni doczekają się pewnie i laptopów - dodał już z pełną powagą Ryszard Duszyński.

I trudno mu nie przyznać racji.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    radar - niezalogowany 2014-04-16 21:49:53

    No i immunitety też by się przydały.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości