Reklama

Kartuzy. Samorządów pojedynek na zasługi

27/05/2010 11:28
Obrady członków kartuskiej Rady Miejskiej po raz kolejny już w ostatnim czasie stały się areną słownej przepychanki na dokonania samorządu poprzedniej i obecnej kadencji. Dyskusja o tyle dziwna, że aż 9 z 21-osobowego składu Rady aktywnie uczestniczyło w pracach samorządu także w latach 2002-2006.

Zaczęło się od wystąpienia radnego Sławomira Dunsta, który postanowił odnieść się do wypowiedzi radnego Mieczysława Gołuńskiego, który jeszcze w czasie poprzedniej sesji stwierdził, iż wiele z realizowanych obecnie w gminie przedsięwzięć zostało zapoczątkowanych w okresie, kiedy to on sprawował funkcję burmistrza. Na znak protestu przeciw takim stwierdzeniom radny Dunst wymienił długą listę inwestycji, które udało się wykonać w tej kadencji, wliczając w to zadania związane z infrastrukturą sanitarną, wodociągową, drogową, sportową czy oświatową. Gdy skończył, poprosił byłego burmistrza o przygotowanie podobnego zestawienia dla „jego” kadencji.

- Ależ ja niczego nigdy nie porównywałem. Albo nie było pana na poprzedniej sesji albo dziś podniósł pan ze stołu nie tą kartkę co trzeba – odparł wezwany do odpowiedzi rajca, wypominając przy okazji, że to właśnie radni tej kadencji dopuścili m.in. do budowy w mieście punktu sieci sklepów Lidl, mimo że wcześniej jemu zarzucano plany „dogadania się” z niemieckim dyskontem.

Po tym stwierdzeniu spokojna z początku wymiana zdań przerodziła się w kolejną już w ostatnich miesiącach wyliczankę wzajemnych uwag, a głos zdecydowało się w tej sprawie zabrać jeszcze dwoje innych radnych, jeden z sołtysów, przewodniczący Rady i na samym końcu burmistrz Mirosława Lehman.

- Mam plan inwestycyjny przyjęty za pana kadencji. Jest tu ponad 60 pozycji o łącznej wartości 58 mln złotych. Nie doczekaliśmy się realizacji prawie żadnego z nich. To żadna sztuka panie radny – stwierdził Ryszard Duszyński. - Plan, który uchwaliła ta Rada opiewa na 140 mln zł, przy czym większość ujętych w nim pozycji już została ukończona. Jeśli chce się pan na ten temat sprzeczać to proszę to robić w oparciu o fakty – dodał.

Na odpowiedź byłego burmistrza nie było trzeba długo czekać.
- Plan o którym pan mówi nie był planem burmistrza tylko Rady. Rady, w której zasiadał m.in. pan. Poza tym to były zupełnie inne czasy, nie było tyle pieniędzy co teraz i nie można porównywać w ten sposób tych dwóch okresów – ripostował ex-burmistrz, sugerując przy tym, że warto byłoby sprawdzić ile zadań z tak zachwalanego Wieloletniego Planu Inwestycyjnego w ostatnim czteroleciu „wypadło”.

Sytuację próbowała jeszcze załagodzić radna Jaworowska, stwierdzając że ma już serdecznie dosyć ciągłych „wycieczek w przeszłość” i apelując o zajęcie się sprawami bieżącymi. Po niej do mównicy podszedł jednak jeszcze Paweł Rybakowski, stając w obronie dokonań Rady poprzedniej kadencji, której nawiasem mówiąc był członkiem. Sołtys Prokowa zaatakował też kilku swoich następców w Radzie, zarzucając im m.in. niekonsekwencję w sprawie terenów pokolejowych. To spotkało się natomiast z szybką reakcją przewodniczącego Pobłockiego, który zakończył zaostrzającą się ponownie dyskusję, udzielając głosu pani burmistrz.

- Nie chę wracać już do tego co było, a skupić się na tym co przed nami. To co mówi pan Gołuński wymaga jednak komentarza i podania faktów. Podobno to on zapoczątkował projekt wodno-kanalizacyjny dla Dzierżążna, Borowa i Sitna. Rzeczywiście zlecił wykonanie projektu, ale efekt tego był taki, że gmina przez dwa lata toczyła walkę o to, by uratować 2 miliony złotych. Cała dokumentacja wykonana została przez nas w latach 2007-2008. Kolejna sprawa to sala w Staniszewie. Ta inwestycja także była rzekomo przygotowana przez poprzedniego burmistrza. Cóż, warto jednak dodać, że nie rozwiązano przy tym nawet kwestii gruntów. Zadajmy sobie więc pytanie czy można to nazwać przygotowaniem inwestycji? Co do WPI to pragnę powiedzieć, że dokument ten jest przez tą Radę konsekwentnie realizowany. Z żadnej ujętej w nim pozycji nie zrezygnowano. Co więcej, jego zakres został nawet poszerzony – zakończyła Mirosława Lehman.

W ten sposób kolejna runda przedwyborczej walki o fotel włodarza Kartuz dobiegła końca. Po raz kolejny górą była w niej obecna szefowa magistratu. Pewne jest jednak, że świadkami podobnych starć będziemy w najbliższym czasie jeszcze wielokrotnie.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości