Reklama

Kartuzy. Secesjoniści przekonują - najwyższy czas na zmiany!

- Nie podzielamy opinii pani burmistrz, dla której frekwencja i wyniki niedzielnych konsultacji świadczyć mają o małym zainteresowaniu mieszkańców tematem podziału gminy. Chcemy też zaznaczyć, że w żadnym razie inicjatywa ta nie jest skierowana przeciw pani Lehman. To powód nieudolnych rządów w tej gminie na przestrzeni ostatnich 20 lat. Najwyższy czas na zmiany - podkreślali w czasie czwartkowej konferencji prasowej członkowie Komitetu Utworzenia Gminy Wiejskiej Kartuzy.

Jak zaznaczył na samym początku Tomasz Belgrau, konferencję zwołano by podziękować wyborcom za udział w konsultacjach oraz odnieść się do pierwszych komentarzy, jakie wystosował w związku z nimi magistrat.

Zwolennicy secesji przekonywali, że dla nich niska frekwencja nie świadczy wcale o tym, że mieszkańcy są przeciwni tej inicjatywie i nie rozumieją tak negatywnego stosunku burmistrza do ich działań. Podkreślali, że gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie głosy mieszkańców z terenów wiejskich, frekwencja wzrosłaby do 18 procent, a to już ich zdaniem wynik bardzo dobry i dostateczny powód, by podjąć kolejne kroki w kierunku secesji. Tym bardziej, że w spotkaniach sołeckich bierze udział podobna liczba osób, ale tam nikt nie marginalizuje już ich opinii.

Członkowie komitetu akcentowali również, że po ich stronie są m.in. względy ekonomiczne, na które częstokroć wskazują... przeciwnicy podziału.

- Sprostowania wymaga tu fakt, że gmina wiejska licząca 17 tysięcy mieszkańców nie poradzi sobie finansowo. To absurd, bo z powodzeniem funkcjonują przecież samorządy o wiele mniejsze. Na potwierdzenie tego mamy stosowne dane. Za przykład niech posłuży oświata, która pochłania w granicach 1/3 budżetu gminy. Tyle tylko, że szkoły wiejskie się bilansują, a nawet generują dochody. Dokładać trzeba do oddziałów miejskich. Już choćby w tym elemencie wychodzimy na plus. Nie jest też prawdą, że mnożymy koszty administracyjne. Jeśli dojdzie do utworzenia gminy wiejskiej, urząd miasta nie będzie już potrzebował tylu urzędników. Będą więc mogli pracować w gminie wiejskiej. Jesteśmy więc zdania, że wydatki w tej sferze nie wzrosną - mówili w czasie konferencji członkowie komitetu, dementując przy tym, że podział nie zablokuje obu gminom możliwości sięgnięcia po środki unijne.

- W nowej alokacji promowana będzie współpraca i partnerstwo. Widzimy możliwość, a nawet potrzebę takiej współpracy pomiędzy miastem, a wsią. Liczymy, że do tych samych wniosków dojdzie też pani burmistrz.

Mirosławie Lehman poświęcono zresztą spory fragment konferencji. Secesjoniści przekonywali, że są rozczarowani jej postawą i mają do niej żal, że utrudniała im działania już na etapie przygotowań do konsultacji, ale w żadnym razie nie należy łączyć inicjatywy podziału gminy z ruchem skierowanym przeciwko jej osobie.

- Nie jesteśmy stroną wobec władzy. W naszych materiałach nie znajdziecie ani słowa, które krytycznie odnosiłoby się do Mirosławy Lehman. Ta inicjatywa jest konsekwencją nieudolnych rządów tą gminą w ostatnich 20 latach. Kartuzy niestety nie mają szczęścia do włodarzy. Rządzili tu ludzie bez odpowiednich kwalifikacji i umiejętności wykorzystania potencjału całej gminy. Doskonałym przykładem jest gmina Linia, która przez lata miała podobny problem, a dziś jest jednym z najprężniej rozwijających się samorządów. Tam pojawił się jednak odpowiedni człowiek - powiedział Eugeniusz Pryczkowski, jeden z członków komitetu.

Jako wzory do naśladowania wskazano też inne samorządy, które zdecydowały się na podział i radzą sobie bardzo dobrze.

- Spójrzmy na Kościerzynę, Chojnice, Puck, Tczew, Słupsk czy Starogard. Tam doszli do wniosku, że osobno będzie lepiej już dawno temu. Myśmy ten okres niestety przespali, ale najwyższy już czas na zmiany - podsumowali przedstawiciele Komitetu Utworzenia Gminy Wiejskiej Kartuzy.

Tadeusz Belgrau i jego towarzysze są jednak świadomi, że konsultacje to dopiero początek. Teraz przed nimi prawdziwe wyzwanie, bo przekonać do swoich argumentów muszą Radę Miasta. Dopiero to pozwoli przesłać stosowne wnioski do wojewody, a stamtąd na biurko ministra. Czy w razie niepowodzenia poddadzą się?

- Temat podział gminy Kartuzy nie jest naszym wymysłem, to nic nowego. Ta kwestia wraca co jakiś czas, bo ludzie widzą taką potrzebę, więc nawet jeśli my poniesiemy porażkę, za rok, dwa czy pięć to wypłynie znowu. Ten miejsko-wiejski mezalians po prostu nie działa tak jak powinien i ludzie o tym nie zapomną. Wieś zbyt długo już jest pomijana - zakończyli.

W poniedziałek następna konferencja w związku z przeprowadzonymi konsultacjami i pomysłem podziału gminy. Tym razem zwołana przez urząd miasta.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    kaszubska0102 - niezalogowany 2013-11-05 10:19:01

    to już w Kartuzach niema miejsc na posiedzenia????że na korytarzy wejścia do Perełki maja posiedzenie???no Pan E.P.jest za bo pewnie szykuje się na stanowiska włodarza jak dojdzie do podziału.....??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Japco - niezalogowany 2013-11-04 18:21:25

    Czym się zajmuje Eugeniusz Pryczkowski? Chciałbym się upewnić, czy dobrze kojarzę osobę.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zorobabel - niezalogowany 2013-11-01 21:59:46

    "Wieś jest zbyt długo pomijana"? Interesujące... Mam wrażenie, że główne wydatki magistrat lokuje właśnie na wsi. Kanaliza w Dzierżążnie/ Borowie, Złota Góra... Czas pozwolić Sianowianom ponieść odpowiedzialność za siebie. Niech się odłączają, ale bez Dzierżążna/ MEzowa/ Kiełpina. Życzymy szczęśliwej gminy Staniszewo, rodźcie sobie sami!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości