Dyskusja o tym czy sesje Rady Miejskiej w Kartuzach powinny odbywać się w trybie zdalnym czy stacjonarnym trwają już od jakiegoś czasu. Podczas ubiegłotygodniowych obrad padł nawet wniosek jednego z radnych, by powrócić do "normalności". Większość radnych przychyliła się do niego. Wnioskuje o to także urząd. Co na to szef kartuskiej rady?
Gdy inne rady gmin już dawno powróciły do obrad w trybie stacjonarnym, sesje Rady Miejskiej w Kartuzach nadal odbywają się zdalnie. Temat ten jak bumerang powraca na kolejnych sesjach. Podczas ubiegłotygodniowych obrad radny Jarosław Plichta złożył wniosek o przywrócenie sesji stacjonarnych. Radni stosunkiem głosów 11 "za" przy sześciu głosach przeciwnych i trzech wstrzymujących przychylili się do tego wniosku.
O powrót "do normalności" od dawna wnioskują także władze gminy Kartuzy.
- Urząd Miejski w Kartuzach przychyla się do zdania większości radnych Rady Miejskiej w Kartuzach, że posiedzenia Rady Miejskiej powinny odbywać się w trybie stacjonarnym. Już od jakiegoś czasu próbujemy przekonać Przewodniczącego Rady, że tak jak we wszystkich samorządach powiatu kartuskiego, powinniśmy wrócić do normalnego obradowania. Kilkakrotnie zwracaliśmy się również z prośbą do Przewodniczącej Komisji Rewizyjnej, aby ta komisja obradowała stacjonarnie w urzędzie, co ułatwiłoby komunikację, gdyż często polecenia pisemne wydawane przez Panią Przewodniczącą dotyczące skanowania dokumentów są zbyt ogólne. Bywa tak, że przewodnicząca powołuje się na dokumenty, które nie istnieją. Stąd też nasze apele, aby powrócić do posiedzeń w Urzędzie, aby urzędnicy mogli na bieżąco udostępniać pożądane dokumenty. Od wielu miesięcy Komisja Oświaty spotyka się na swoich obradach w budynku urzędu, zatem praca stacjonarna, nawet w warunkach obostrzeń była możliwa - podkreśla burmistrz Kartuz Mieczysław Grzegorz Gołuński.Reklama
Jak dodaje, praca zdalna w przypadku posiedzeń komisji, czy w szczególności posiedzeń rady jest w ocenie urzędu mniej efektywna,.
- W zasadzie nie wiadomo, czy poszczególni radni rzeczywiście uczestniczą cały czas w obradach, gdyż często brakuje wizji. Zdarzało się, że radni łączyli się z różnych miejsc, co mogło negatywnie oddziaływać na możliwość skupienia się nad tematami omawianymi na komisjach, czy też posiedzeniach rady. Ponadto posiedzenia są wydłużone przez konieczność imiennego głosowania. Ustawodawca wprowadził możliwość zdalnego obradowania, co miało związek z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się wirusa covid-19. Obecnie rząd zniósł większość obostrzeń, zaś Urząd jest w posiadaniu materiałów umożliwiających zachowanie środków ostrożności zwiększających poczucie bezpieczeństwa. Zamiarem ustawodawcy nie było to, aby umożliwiać uczestnictwo w posiedzeniach osobom, których stan zdrowia kwalifikuje ich do przebywania na zwolnieniu lekarskim. W takim przypadku, nawet gdyby nie było pandemii, zdalne posiedzenia organów gminy już dawno by obowiązywały - akcentuje włodarz gminy.
- Wielu radnych, również tych, którzy zagłosowali przeciwko sesjom stacjonarnym na co dzień pojawia się w urzędzie, chodzi do pracy, a nawet uczestniczy w spotkaniach. Nie ma zatem racjonalnego powodu, dla którego część radnych uparcie przeciwstawia się normalnym posiedzeniom rady, w których zwykle uczestniczyli sołtysi, media, jak i mieszkańcy. Jeżeli radni obawiają się bezpośredniego kontaktu, w sytuacji której rząd na taki kontakt zezwala, można mieć wątpliwości, co do właściwego wypełniania przez tych radnych obowiązków, na jakie nałożyła na nich ustawa o samorządzie gminnym. Zgodnie z ww. ustawą każdy radny ma obowiązek utrzymywania stałej więzi z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmowania zgłaszanych przez mieszkańców gminy postulatów i przedstawiania ich organom gminy do rozpatrzenia. Czy na dłuższą metę możliwe jest właściwe wypełnianie tego obowiązku bez bezpośrednich kontaktów z mieszkańcami, raczej nie. Wobec powyższego przy każdej okazji zachęcamy radnych do powrotu do stacjonarnego obradowania - podsumowuje.
Czy zatem Kartuzy wrócą do stacjonarnych obrad? O stanowisko w tej sprawie zwróciliśmy się też do szefa rady.
- Od jakiegoś czasu pojawiała się narracja, aby sesje zwoływać w trybie stacjonarnym. Jednak część radnych wyrażała i nadal wyraża wolę sesji zdalnych. Podczas ostatniego głosowania za trybem stacjonarnym było 11 radnych, 6 było przeciw, trzy osoby wstrzymały się od głosu. Chcąc wyjść naprzeciw jednym i drugim sesje zwoływałem w trybie zdalnym – jednak radni mogli przyjść do urzędu i z takiej formy niekiedy korzystali. Zdalnie czy w urzędzie – radny ma obowiązek wykonywać swoje obowiązki i to wyborcy ocenią czy wykonuje je zgodnie z oczekiwaniami osób, dzięki którym uzyskał mandat radnego. Dla mnie wyznacznikiem udziału w sesji jest oddanie głosu podczas głosowania nad projektami uchwał. Oczywiście zbliża się okres wyborczy – dostrzegam to szczególnie ze strony urzędu burmistrza w związku z czym odnoszę wrażenie, że w sprawie tej jest drugie dno - zaznacza Mariusz Treder, Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.
Jak dodaje, w jego odczuciu następuje coraz większa próba wywoływania kłótni wśród radnych, aby odwrócić uwagę od istotnych spraw gminy.
- Bez urazy, ale według mnie w sporach i kłótniach pan Gołuński czuje się jak ryba w wodzie, a prosta rzecz jak choćby zadbanie o należyty stan powierzchni deptaka wydaje się być poza jego możliwościami. Pan burmistrz już nawet w swojej historii grzmiał z mównicy na sesji wymachując monetami czy papierem toaletowym, więc śmiem przypuszczać, że przed nami moc atrakcji, szczególnie dla mediów. Do niedawna spotkania z mieszkańcami dla radnych były ograniczane – na jedno posiedzenie komisji nawet została przez burmistrza wezwana Policja, mimo zachowania wszystkich wymogów sanitarnych. Pojawiają się także informacje o konieczności zmian w radzie w związku z czym chociażby najbliższą sesję będę chciał zwołać stacjonarną, aby takich zmian dokonać, jeżeli będzie taka wola wśród radnych. Każdy z radnych ma atuty i przestrzeń, w której czuje się lepiej, bardziej zna się na poszczególnych typach spraw związanych z funkcjonowaniem gminy, sprawach gospodarczych czy oświatowych – każdy ma także swoje wady i zalety, jak każdy z nas. Jeden jest bardziej impulsywny, drugi mniej – jednak to ludzie odpowiedzialni i czasami jednostkowy „wybryk” nie może przekreślać całości dokonań człowieka, bo byłoby to z pewnością niesprawiedliwe. Ponadto jednostkowa sytuacja nie może rzutować na obraz całej rady. Od weryfikacji zachowań radnych nie jest burmistrz, lecz odpowiednie organy - podnosi szef kartuskiej rady.
- Kartuzy nie potrzebują waśni i sporów, lecz właściwego zarządzania z pozycji burmistrza, który powinien szukać dialogu i porozumienia. Tego spokoju i merytorycznej rozmowy w samorządzie kartuskim brakuje od wielu, wielu lat. Jego brak skutkuje brakiem rozwoju. Skupienie uwagi na kłótniach objawia się brakiem nadzoru nad inwestycjami. Mamy niedokończony stadion, skatepark. Teraz przyszedł czas na oczyszczanie jezior - wykonawca, który już nie wykonuje dalszych prac, a na horyzoncie kolejna sprawa w sądzie, brak kanalizacji deszczowej, zalewane posesje naszych mieszkańców, brak kanalizacji, ścieżek rowerowych, dróg na terenach wiejskich, to prawdziwe problemy, którymi należy się bezzwłocznie zająć, aby w pełni móc wykorzystać bogactwo lasów i jezior stanowiących prawdziwy potencjał naszej gminy. Pamiętajmy, że mimo tego, że niektórzy tego nie dostrzegają to Kartuzy są perełką samą w sobie wśród gmin powiatu kartuskiego - podsumowuje Mariusz Treder, Przewodniczący Rady Miejskiej w Kartuzach.
A Wy jak uważacie? Sesje powinny odbywać się w trybie stacjonarnym czy nadal zdalnym?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze