Kwestia opisywanej już przez nas budowy hali targowej przy kartuskim dworcu znów stała się niespodziewanie punktem zapalnym w czasie środowych obrad lokalnej Rady Miejskiej. Kilkuosobowa grupa kupców żaliła się samorządowcom, że powołane Stowarzyszenie pomija ich we wszelkich działaniach i nie dopuszcza do swoich szeregów. Członkowie organizacji odpierają jednak zarzuty, wyjaśniając, że to nic innego jak kolejna próba jątrzenia garstki "przeciwników".
Pod koniec września pisaliśmy o tym, że powołane przez część handlujących na miejskim targowisku osób Stowarzyszenie Kupców Budowy Hali Targowej doszło do porozumienia z władzami miasta i ponownie otrzymało w dzierżawę teren, na którym planuje wybudować własnym nakładem halę targową. Teraz rajcy znów pochylili się nad tą uchwałą, ale zmiana dotyczyła wyłącznie doprecyzowania okresu trwania dzierżawy, ze sformułowania "do 2030 roku" na "na 25 lat".
Drobny zdawać się mogło detal wywołał jednak gorącą dyskusję, w którą zaangażowała się nie tylko część rajców, ale i skłóceni między sobą od jakiegoś czasu kupcy.
- Chciałbym, aby w skład stowarzyszenia kupców mogły wejść wyłącznie osoby, które handlują na tym targowisku od lat i od lat wpłacają do gminy opłatę targową. Doszły mnie słuchy, że jest inaczej, że dopuszcza się ludzi z zewnątrz, blokując tym samym miejsce lokalnym przedsiębiorcom - rozpoczął radny Arkadiusz Socha.
- Jak rada, powinniśmy dbać o interes naszych mieszkańców, więc dobrze by było zastrzec w przyszłej umowie ze stowarzyszeniem warunek pierwszeństwa dla lokalnych kupców, tak by uniknąć błędu, jaki popełniono w przypadku Centrum Handlowego "Kaszebe". Przypomnę, że to też miał być obiekt dla naszych kupców, ale rzeczywistość okazała się inna - wtórował mu Mieczysław Gołuński.
- Pamiętam, że gdy we wrześniu słuchaliśmy argumentów Stowarzyszenia, była mowa o otwartości i woli współpracy z wszystkimi lokalnymi kupcami. Apeluję więc do członków tego stowarzyszenia, by spełnili swoje zobowiązania - ciągnął temat Jacek Wesołowski.
Dopiero po chwili głos oddano samym zainteresowanym, czyli pełnomocnikowi Stowarzyszenia, Piotrowi Wróblowi oraz Jackowi Neumanowi, przedstawicielowi kupców, którzy w Stowarzyszeniu się nie znaleźli.
- To Stowarzyszenie powstało w listopadzie zeszłego roku z inicjatywy 25 osób. To był ich pomysł i ich wysiłek. Przez cały ten czas ludzie ci zachęcali do współpracy innych, stojących z boku i przyglądających się. Wówczas nie chciały w tym uczestniczyć. Teraz, gdy rada przyjęła uchwałę o przekazaniu Stowarzyszeniu w dzierżawę gruntów pod budowę hali, chętnych jest znacznie więcej. Ale listy cały czas były otwarte i każdy mógł się wpisać. Zapisaliśmy na nią każdą osobę, która wyraziła taką wolę. Na listopadowym walnym zebraniu w sposób demokratyczny, w tajnym głosowaniu, wybraliśmy z tej listy dziesięciu nowych członków. To wynika ze statusu. Uszanujmy ich wybór - stwierdził Piotr Wróbel.
- O hali targowej mówi się w tym mieście od kilkunastu już lat. Były różne propozycje, wizualizacje, ale nie została zaakceptowana. W tej chwili pojawił się nowy pomysł i bardzo dobrze. Boli nas jednak, że większość kupców nic na ten temat nie wie. To stowarzyszenie jest niby otwarte, ale osoby które chciały do niego wstąpić były wypraszane. Na targowisku handluje około 65 osób. Dlaczego więc grupa licząca 15 czy 20 z nich decydowała o przyszłości wszystkich? To jest nasza wspólna sprawa. Chcemy, by włączyć w to nas wszystkich. To my od lat tam handlujemy i wydaje mi się, że przysługuje nam pierwszeństwo przed ludźmi z zewnątrz, których się do niego dopuszcza - ripostował z kolei Jacek Neumann.
Po nich do mównicy podszedł Jerzy Pobłocki, informując, że temat targowiska omawiany jest od wielu lat, ale zawsze dyskutowano o nim w kontekście miejsca do handlu dla lokalnej społeczności, nie zaś dla przedsiębiorców z zewnątrz. Dodał też, że jeśli stanie się inaczej, zrobi wszystko wy wycofać wcześniejsze postanowienia.
Prawdziwe oburzenie radnego Gołuńskiego wywołała jednak zapowiedź, że w planowanej hali część boksów przeznaczona zostanie pod dzierżawę, a pieniądze z niej przeznaczone zostaną na spłatę zaciągniętego na budowę kredytu.
- Skoro mamy przekazywać gminny grunt po to, żeby ktoś na nim zarabiał to proponuję, byśmy tą halę wybudowali sami i ją wynajmowali - stwierdził.
Dyskusję zakończył Leszek Przewoski wnosząc o przejście do głosowania, jako że znajdująca się porządku obrad uchwała i tak nie dotyczyła omawianej kwestii. Zdecydowano się jednak na próbę pogodzenia zwaśnionych stron. Argumentów stowarzyszenia i jego przeciwników wysłuchają członkowie komisji gospodarczej oraz komunalnej.
W kuluarach temat nie ucichł jednak jeszcze długo potem.
- Czy nie jest dziwne, że ci wszyscy oponenci przez całe półtora roku siedzieli cicho, a pretensje zgłaszają dopiero teraz? Najlepiej jest poczekać aż inni wszystko załatwią i potem żądać. Każdy z nich doskonale wiedział co robimy i co planujemy, bo byli obecni na spotkaniach w tej sprawie. Mieli też okazję się przyłączyć, ale zanim rada przekazała nam w dzierżawę grunt, nikt się na to nie zdecydował. Teraz chętnych jest więcej i bez względu na to jaki system przyjmiemy, i tak nie dla wszystkich znajdzie się box. Zapewniam też, że wśród przyjętych członków nie ma ani jednej osoby spoza powiatu kartuskiego, jak się sugeruje. Nie jesteśmy przecież głupi i nie chcemy powtórki z C.H. "Kaszebe". To co robi teraz ta grupka osób jest nie w porządku. Nie pozwolimy im zniweczyć wielu miesięcy naszej ciężkiej pracy - kończą członkowie Stowarzyszenia.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze