Reklama

Kartuzy. Tak się buduje za unijne pieniądze

Resztki gruzu, rozbitego szkła, połamanych drzew i gałęzi - taki obraz pozostał po realizacji jednej z inwestycji przeprowadzonej nad Jeziorem Klasztornym. - Ludzie chodzą tędy na spacery, zabierają ze sobą znajomych spoza gminy. Świetna wizytówka dla naszego miasta - ironizuje jeden z naszych Czytelników.

Konkretnie chodzi o projekt pod nazwą "Rekultywacja jezior kartuskich - I etap - uporządkowanie zlewni". W miejscu tym stoi w każdym razie tablica informująca o rodzaju wykonanego zadania i fakcie, że wykorzystano na ten cel środki unijne. Brak pracowników i jakiegokolwiek sprzętu sugerować może natomiast, że roboty już zakończono, a inwestycję odebrano.

I tu pojawiają się pierwsze uwagi, z jakimi zwrócił się do nas jeden z naszych Czytelników.

- Bardzo często chodzę tędy na spacery i to co pozostało po tych robotach trudno nawet opisać. To po prostu trzeba zobaczyć. Wygląda to zupełnie tak, jakby nikt tu po sobie nie posprzątał. Wszędzie leżą kawałki gruzu i rozbitego szkła. Jakieś pozostałości budowy są rzucone na dół, przechodniów straszy wystające ze skarpy wysuszone i połamane drzewo, a jedna z rur będąca częścią tej nowopowstałej konstrukcji już jest odsłonięta. Nie tak dawno ułożony chodnik natomiast nagle stał się nierówny - wylicza zauważone mankamenty.

Co więcej, swoimi spostrzeżeniami postanowił podzielić się z kartuskimi urzędnikami, licząc na ich interwencję. Reakcji się jednak nie doczekał.

- Najpierw zadzwoniłem, ale gdy nikt się na miejscu nie pojawił, osobiście wybrałem się do urzędu. Tam poinformowano mnie "na odczepnego", że najpierw muszą sprawdzić czyj jest ten teren - relacjonuje nasz informator. - A czyj ma być, skoro to gmina wykonywała na nim inwestycje? - dopytuje retorycznie zirytowany postawą urzędnika.

- Uznałem, że skoro traktuje się mnie w ten sposób, nie ma sensu kontynuować rozmowy. Miałem się odczepić to się odczepiłem - puentuje.

Niestety, mimo kilkunastu prób kontaktu telefonicznego w wydziałem inwestycji Urzędu Miasta w Kartuzach, nie udało nam się porozmawiać z nikim, kto nawet nie tyle byłby w stanie udzielić jakichkolwiek informacji na temat tego zadania, co choćby raczył podnieść słuchawkę. Nie ma więc pewności czy zadanie zostało w ogóle zakończone, czy oficjalnie je odebrano i czy urzędnicy zwrócili wykonawcy uwagę, by ten przywrócił porządek w miejscu robót.

A może odczucia mieszkańca są przesadzone i takie są po prostu standardy budowania za unijne pieniądze?

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    yogizkartuz - niezalogowany 2013-05-31 19:53:20

    A Mireczka odfajkuje w sprawozdaniu pochwali się dojenieniem kasy unijnej Szkoda, że pozyskane środki wydawane są tak skandalicznie bez sensu. Co będzie jak brak sensu zauważą urzędnicy unijni??

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    wa - niezalogowany 2013-05-28 11:25:28

    Z tego co pamiętam to prace ziemne były wykonywane przy ujemnych temperaturach, "szczęście" wykonawcy polegało na tym, że przed odbiorem prac spadł śnieg i było gładko i czysto ( bialutko :D), niestety śnieg stopniał, ziemia rozmarzła i efekty widać. Podobnie wygląda drugi fragment zadania w okolicach Wyspy Łabędziej, idąc Aleją Filozofów w kierunku Kolegiaty. Mam nadzieję, że Inwestor zabezpieczył swoje interesy w zakresie gwarancji i potrafi to wyegzekwować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości