- Tak załatwia się ludzi, a na to zgody nie będzie - grzmią członkowie kartuskiej Rady Miejskiej stając w obronie Ewy Klein. Zatrudnionej w Spółdzielni Mieszkaniowej "Kaszuby" najmłodszej stażem radnej zaproponowano w pracy zmianę stanowiska, ale jej samorządowi koledzy nie wyrazili na to zgody, sugerując w czasie ostatniej sesji, że zmiana warunków pracy radnej ma związek z uchwałami śmieciowymi i toczącymi się sprawami sądowymi na linii magistrat - SM "Kaszuby".
Sprawa Ewy Klein wzbudza kontrowersje nie tylko ze względu na okoliczności związane ze zmianą warunków jej pracy, ale i samą postawę radnych. Chodzi bowiem o artykuł 25 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnymi, który stanowi swego rodzaju immunitet i parasol ochronny dla radnych. W rzeczywistości jednak decyduje wręcz o nietykalności rajcy przez cały okres sprawowania przez niego mandatu.
Zapis ten i kwestia jego interpretacji stała się zresztą kolejnym powodem spięcia w szeregach kartuskiej Rady. Prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Kaszuby" we wniosku skierowanym do Rady wskazała, że w związku ze zmianami w strukturze organizacyjnej spółdzielni dotychczasowe stanowisko Ewy Klein zostanie zlikwidowane. Zamiast funkcji zastępcy kierownika ds. administracyjnych zaproponowano jej rolę specjalisty ds. zasobów lokalowych, z zachowaniem tej samej wysokości wynagrodzenia.
Tyle, że radni nie dają temu uzasadnieniu wiary i wskazują, że ich zdaniem zmiana stanowiska ma związek z pełnionym przez radną mandatem, a konkretnie "uchwałami wykonawczymi do ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach", jakie podjęła Rada Miejska w Kartuzach. Stały się one zresztą przedmiotem sporu sądowego na linii spółdzielnia-magistrat.
- Jako radny, zawsze będę stawał w obronie koleżanek i kolegów radnych - oznajmił na początek Ryszard Duszyński.
- Ta sprawa to również kwestia naszego wizerunku na zewnątrz. Musimy się wzajemnie szanować. W taki sposób załatwia się ludzi, a na to nie pozwolę - wtórował mu Artur Socha.
Nie wszyscy jednak byli przekonani co do złych i nieczystych intencji zarządu spółdzielni.
- Owszem, koleżankę trzeba ratować, ale pytanie przed kim? - tonowała bojowe nastroje rajców Henryka Antczak.
Podobnie jak Mieczysław Gołuński.
- Znowu mówimy o kimś bez jego obecności. Już na komisjach wskazywałem, że warto byłoby zaprosić do nas panią prezes, by wyjaśniła o co chodzi. Do pani Ewy mam natomiast pytanie czy rzeczywiście jest w jakiś sposób w pracy szykanowana. Rozmawiałem z panią prezes i dowiedziałem się, że to ma związek wyłącznie z reorganizacją. Dział, którym kierowała jest po prostu likwidowany - dodał były burmistrz.
Wówczas głos zabrała także Mirosława Lehman, krytykując z kolei radnego Gołuńskiego, że nie jest nawet w stanie stanąć po stronie radnej, która zdobyła mandat startując z tej samej listy co on. - To żenujące i niezrozumiałe - skwitowała burmistrz.
- Szkoda, że pani burmistrz nie walczy równie ochoczo o swoich własnych pracowników. Wszyscy pamiętamy jak potraktowany został Andrzej Kwidziński czy Maria Wenta-Barlak. Nie tylko oni zresztą. Ewa, byłem "za" tą uchwałą, ale po tym wystąpieniu będę przeciw. Wychodzi na to, że na tej sali nie można nawet zadawać pytań - denerwował się Gołuński.
Ostatecznie w głosowaniu rajcy zdecydowaną większością głosów stanęli w obronie Ewy Klein, odmawiając wyrażenia zgody na zmiany w umowie o pracę swojej koleżanki. Od głosu wstrzymali się wyłącznie sama zainteresowana, Henryka Antczak i Mieczysław Gołuński.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Nie wiesz? To już wiesz ;)
ale o co chodzi