Reklama

Kartuzy. Weto rady w sprawie proponowanych stawek za wywóz śmieci

Rada Miejska w Kartuzach miała dziś przyjąć nowe stawki za odbiór nieczystości, jakie obowiązywać miałyby na terenie całej gminy od lipca tego roku. Mieli, ale kilkugodzinna dyskusja nad ich wysokością zakończyła się ostatecznie odrzuceniem całego projektu uchwały w tej sprawie. - Nie rozumiem takiej postawy, jesteśmy w punkcie wyjścia - nie kryje rozczarowania burmistrz Mirosława Lehman.

Kwestia opłat za śmieci wzbudziła sporo kontrowersji jeszcze przed sesją, gdy opublikowane zostały proponowane przez władze gminy stawki. W przypadku odpadków posegregowanych wynosić miała ona 48,35 zł od gospodarstwa domowego, zaś nieposegregowanych - 68,31 zł.

Głos w tej sprawie zabrała m.in. na naszych łamach pełniąca obowiązki prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej "Kaszub" Emilia Hirsz, zwracając uwagę na fakt, że obrana metoda naliczania opłat, a przede wszystkim ich wysokość bić będzie w dużej mierze w osoby które mieszkają samotnie lub co najwyżej z partnerem. Te zaś stanowią niemały procent wszystkich lokatorów w zasobach spółdzielni.
W czasie środowej sesji pani prezes powtórzyła to raz jeszcze, apelując do samorządowców, by ci przemyśleli sprawę ponownie, biorąc pod uwagę przytoczona przez nią argumentację.

- To o czym mówimy to zupełnie nowy system, który wchodzi od lipca. To nie nasz wymysł, ale musimy się do niego dostosować. Przy kosztach, jakie ponosić będziemy na samym tylko wysypisku sprawia, że utrzymanie poziomu cen na dotychczasowym poziomie jest nierealne - prostował gościa obrad radny Herbasz.

Opinii, że podwyżka z 9,30 do prawie 50, a nawet 70 złotych to zdecydowanie za dużo było jednak znacznie więcej, także w samej radzie. Zgodzili się z tym m.in. Jacek Wesołowski, Ryszard Duszyński czy Jerzy Pobłocki. Ten ostatni zaczął się nawet zastanawiać, czy wobec trwających prac parlamentu nad wprowadzeniem zmian w ustawie, podejmowanie uchwały jest w tej chwili w ogóle celowe.

Wtórował mu przewodniczący, przypominając, że gmina zabezpieczyła na ten cel określoną kwotę pieniędzy i zawsze można wrócić do tematu, gdy stanie się jasne jakie konkretnie zmiany wprowadził ustawodawca.

Burmistrz Lehman broniła proponowanych stawek, tłumacząc, że wynika to ze skrupulatnych wyliczeń pracowników urzędu. Kwestia zmian cen pozostaje natomiast otwarta. W przypadku domostw jedno i dwuosobowych obniżka nastąpiłaby jeszcze przed wejściem przepisów w życie, o ile oczywiście proponowane przez sejm poprawki nabiorą mocy prawnej. Jeśli chodzi o pozostałych, decydujące znaczenie miałoby to, w jakim stopniu mieszkańcy poczują się do obowiązku segregacji śmieci, bo to przekłada się bezpośrednio na cenę.

To nie przekonało rajców. Padły nawet propozycje ich obniżenia. Jedną złożyła komisja rewizyjna, drugą Mieczysław Gołuński.

- 48,35 i 68,31 to według mnie stawki zawyżone, i to mocno. Po pierwsze można zróżnicować długość trasy do składowiska. Przyjęte 120 km dla całej gminy to za dużo, biorąc pod uwagę choćby Kartuzy. Poza tym większość mieszkańców tego miasta mieszka w zasobach spółdzielni mieszkaniowej oraz ZGM-u, a tam śmieci wyrzuca się do zbiorników zbiorowych. Firma nie musi więc jeździć od domu do domu, a to znacznie obniża koszty. Myślę, że spokojnie można zejść z tą stawką nawet do 30 złotych. Mam na to konkretne przeliczenia - wskazywał Mieczysław Gołuński, powołując się przy tym także na przykłady innych miast, takich jak Wejherowo, Rumia czy Inowrocław, gdzie stawki te są jeszcze niższe.

Dyskusja trwała jednak nadal.

- Absolutnie nie można porównywać naszej sytuacji do Inowrocławia, bo tak segregacja odpadów uregulowana jest już od kilku lat. My wszystko to musimy jeszcze zinwentaryzować, sprawdzić ile jest gospodarstw, ile produkują śmieci i czy wreszcie są one segregowane. Potem możemy wrócić do rozmowy na temat obniżenia cen. Poza tym myślmy o gminie jako całości, a nie rozróżniajmy jej na mieszkańców miasta i wsi - odparła szefowa magistratu.

Rację przyznał jej nawet Zygmunt Konkol z frakcji radnego Gołuńskiego, dodając, że gmina musi się kierować przede wszystkim rachunkiem ekonomicznym, ale różnicowanie cen w zależności od miejsca zamieszkania doprowadzi do podziału społeczności na kasty, a to jego zdaniem nie jest właściwy kierunek.

Wynik głosowania uznać jednak należy za dość zaskakujący. Najpierw ustosunkowano się do propozycji poprawek, dotyczących obniżenia proponowanych stawek. Kolejno przepadł wniosek formalny komisji rewizyjnej, a potem radnego Gołuńskiego. Wydawało się, że skoro odrzucono opcję spadku cen, projekt uchwały przyjęty zostanie w niezmienionej formie. Zdenerwowany takim obrotem spraw były burmistrz wstał nawet od stołu, tracąc ochotę na udział w najważniejszym głosowaniu. Ostatecznie pozostał jednak na sali, co jak się okazało, miało kluczowe znaczenie. Stosunkiem głosów 9 "za" do 10 "przeciw" radni …odrzucili bowiem także pierwotny kształt uchwały.

- No to czekamy na zmianę przepisów - podsumował wiceprzewodniczący Jerzy Pobłocki. Rozgoryczenia taką postawą radnych nie kryła jednak Mirosława Lehman.

- Nie rozumiem tego. Pan Pobłocki mówi o maju, ale nie wiem jak radni to widzą, bo w tej sytuacji nie będziemy mieć przecież czasu ani na organizację szkoleń edukacyjnych dla mieszkańców, do których zobowiązuje nas ustawa, ani przeprowadzenie przetargu i przygotowanie się do wprowadzenia tych zapisów w życie, bo nic jeszcze nie wiemy. Zaczynam się zastanawiać po co te wszystkie spotkania z radnymi, tłumaczenie, wyjaśnianie i wspólne ustalenia, skoro teraz wygląda to tak, jakby tego w ogóle nie było. Dlaczego jeszcze na komisjach wszystko jest przegłosowywane, skoro potem na sesji zaczynamy od początku. Można odnieść wrażenie, że dla niektórych z nich ważniejsza niż gospodarka jest polityka. Może odpuśćmy sobie pracę w komisjach bo szkoda naszego czasu. No ale taka jest wola rady, takich mamy radnych i tak głosują. Co dalej, nie wiem. Ja rozkładam ręce - skwitowała wynik głosowania Mirosława Lehman.

W najbliższym czasie wojewoda zapewne wezwie Radę Miejską w Kartuzach do przyjęcia uchwały i wyznaczy na to ostateczny termin. Lokalni samorządowcy pochylą się więc nad tematem raz jeszcze.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    epson - niezalogowany 2013-02-04 15:58:42

    A co z osobami samotnymi, prowadzącymi jednoosobowe gospodarstwo domowe? Mamy płacić tyle co rodziny wieloosobowe? Może płacić wg zużycia wody?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kaz - niezalogowany 2013-02-01 21:51:27

    @forester: Po zmianie firma. która wygra przetarg też będzie wywozic smieci z zyskiem, teoretycznie powinno byc taniej, bo jedna firma bierze wszystkich a nie jak obecnie, na jedna ulice jeździ więcej firm, pisze teoretycznie, poniewaz po zmianach bedzie znacznie więcej do wywiezienia a firm nie przybyło, mozna dość łatwo podzielic się rynkiem, jedna firma wygrywa w Kartuzach druga w Żukowie itd Co do ilości smieci, to ok, każdy produkuje je w róznych ilościach, byłem przekonany , że jestem przeciętnym wytwórca śmieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    forester - niezalogowany 2013-01-31 14:14:33

    "Opinii, że podwyżka z 9,30 do prawie 50, a nawet 70 złotych to zdecydowanie za dużo było jednak znacznie więcej, także w samej radzie"- Z tego tekstu wywnioskowałem taką prawdę, że opłata dotyczy posesji czy domostwa, a nie pojedynczej osoby. Widocznie się mylę. Pozdrawiam.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości