Kartuscy i stężyccy radni wyrazili zgodę na to, by to na ich terenie LGR mógł wybudować swoją siedzibę, a zarazem ośrodek szkoleniowo - edukacyjny. Problem jednak w tym, że obiekt może powstać tylko w jednej z tych gmin. Czy Kartuzy zmarnowały swoją szansę odkładając podjęcie decyzji, a skorzysta Stężyca, która w krótkim czasie uporała się z formalnościami?
Sprawa budowy obiektu LGR na terenie Kartuz, a konkretniej na Wyspie Łabędziej pojawiła się podczas kartuskiej sesji, która miała miejsce 26 czerwca. Właśnie punkt obrad dotyczący tej kwestii przerwał tamtejsze posiedzenie. Część radnych optowała bowiem za przesunięciem tego punktu z uwagi na niezapoznanie się z tematem, a gdy to się nie udało, na znak protestu opuściła salę.
Do sprawy powrócono po niecałym tygodniu. Wówczas radni wyrazili zgodę na dzierżawę terenu i powstanie na nim siedziby LGR. Było jednak już za późno, bo zarząd Lokalnej Grupy Rybackiej wycofał się z inwestowania na terenie Kartuz. Burmistrz jednak zapewniała, że zrobi wszystko, by obiekt powstał na Wyspie Łabędziej.
Wszystko wskazuje na to, że tak się nie stanie, gdyż Lokalna Grupa Rybacka postanowiła szybko poszukać sobie innego terenu pod inwestycję. Zgłosiła się do gminy Stężyca. Tam samorządowcy w trybie pilnym dopilnowali wszystkich kwestii prawnych. W ubiegły czwartek podjęli uchwałę wyrażającą zgodę na dzierżawę gruntu LGR.
- Zarząd Lokalnej Grupy Rybackiej przedstawił nam swoją propozycję, z którą zapoznali się radni. Mamy teren, który interesuje LGR. Jest to działka z widokiem na jezioro, w centrum Stężycy za starą szkołą o powierzchni ponad trzech tysięcy metrów kwadratowych, z przeznaczeniem na usługi turystyczne, rekreacyjne i kulturalne. Teren im się spodobał - mówi wójt Stężycy Tomasz Brzoskowski.
- Rada podjęła już uchwałę na bezpłatne użytkowanie terenu na okres 30 lat przez LGR, z tymże wszystko zostanie zapisane w formie aktu notarialnego. Po 30 latach budynek przejdzie na rzecz gminy. Tak samo stanie się w przypadku niewykorzystywania obiektu na cele statutowe bądź też w przypadku rozwiązania LGR - dodaje.
To jednak nie jedyne plusy dla stężyckiej społeczności. Samorząd zgodził się na dzierżawę terenu, ale z obiektu będą mogli korzystać mieszkańcy gminy.
- Jednym z naszych warunków była też możliwość korzystania z budynku przez naszych mieszkańców na cele kulturalne i środowiskowe. Nie mamy domu kultury, więc taki obiekt w Stężycy bardzo nam się przyda - podkreśla gospodarz gminy.
Lokalna Grupa Rybacka ma teraz nie lada zagwostkę, bo Kartuzy nie chcą zrezygnować ze swojej oferty. Na razie są więc dwie uchwały i dwie lokalizacje, a tylko jedna inwestycja.
Decyzja o wyborze gminy, na terenie której inwestor zdecyduje się inwestować, ma zapaść w poniedziałek.
Do sprawy wrócimy.
Anna Lehmann
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze