Reklama

Kartuzy. Znów poszło o interpelacje

07/08/2010 13:48
Choć ostatnia sesja kartuskich radnych zwołana została głównie z myślą o przystąpieniu do kolejnego unijnego projektu, i tym razem nie obeszło się bez ostrzejszej wymiany zdań pomiędzy burmistrz Mirosławą Lehman, a jej poprzednikiem – Mieczysławem Gołuńskim.

Zaczęło się jeszcze przed przyjęciem porządku obrad, na który składały się nota bene zaledwie trzy uchwały. Ku wyraźnemu niezadowoleniu kilku opozycyjnych radnych, po raz kolejny zabrakło jednak punktu przeznaczonego na interpelacje i wolne wnioski. W czerwcu sytuacja taka doprowadziła do przerwania obrad i opuszczenia na znak protestu sali przez część rajców. Tym razem sesji przerywać nie było trzeba, choć doszło z tego powodu do kolejnego już spięcia.

- Program dzisiejszej sesji rzeczywiście jest krótki, ale ostatnio uchwał było kilkanaście i także obrady zwołano w trybie nadzwyczajnym. Chciałbym więc się dowiedzieć kiedy planuje pan umożliwić nam realizację naszych obowiązków, a przy okazji i wywiązać się ze swoich. Zdążymy jeszcze w tej kadencji? - zapytał na początek przewodniczącego.

Słowa te wyraźnie oburzyły Jerzego Pobłockiego. Podirytowany przypomniał radnemu, że sesja została zwołana na wniosek pani burmistrz i to do niej należy decyzja o ewentualnej zmianie porządku obrad.

- Poza tym powinien pan wiedzieć, że każdy radny ma prawo zwołać sesję w dowolnym terminie. Wystarczy złożyć wniosek z siedmioma podpisami – grzmiał przewodniczący Pobłocki.

Głos zdecydowała się zabrać również szefowa magistratu.
- To jest czternasta sesja w tej kadencji zwołana w trybie przyśpieszonym – wyliczała Mirosława Lehman. - Przez trzy lata spotykaliśmy się w ten sposób dwunastokrotnie i nigdy nie wzbudzało to tylu emocji i zastrzeżeń. Teraz nagle mówi się tu o ataku na demokrację. Radni mieli wiele okazji, żeby przedstawić nam tematy, które chcieliby omówić, ale milczeli. Uważam, że stawiane sprawy w ten sposób jest nieuczciwe. To zwykła manipulacja i populizm. Apeluję, aby zamiast bić teraz pianę, zająć się merytoryczną dyskusją, a więc tym, do czego zostaliśmy wybrani – dodała.

Na taki obrót spraw zareagował z kolei radny Andrzej Pryczkowski, mówiąc że nie życzy sobie moralizatorstwa.
- Nikt z nas nie mówi tu o żadnym zamachu na demokrację, ani nie próbuje wywołać kłótni. Zależy nam jedynie, aby umożliwić nam zadawanie pytań, bo mamy ich naprawdę sporo. Takie sugestie są nie na miejscu. Przykro mi, że zeszliśmy do takiego poziomu – spuentował.

Gorącą wymianę zdań zakończył ponownie radny Gołuński:
- Chcemy być aktywnymi radnymi, po to tu jesteśmy. Proszę, abyśmy byli traktowani jak partnerzy, a nie ludzie którzy chcą wszystko burzyć. Mamy swoje prawa i oczekujemy ich respektowania – powiedział.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tusia - niezalogowany 2010-08-09 09:57:40

    bynajmniej ...macie o czym pisać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości