Szeroko rozumiana turystyka wodna, ze szczególnym uwzględnieniem kajakarstwa na rzece Raduni była tematem przewodnim wtorkowego spotkania dyskusyjnego, jakie przy współpracy Urzędu Marszałkowskiego zorganizowało Starostwo Powiatowe w Kartuzach.
W konferencji wzięli udział przedstawiciele kilku lokalnych gmin, pracownicy Nadleśnictwa, Bałtyckiego Instytutu Gmin, ale także Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego oraz Pomorskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wszyscy jednym tchem wskazywali na niezwykle walory przyrodnicze, jakimi dysponują Kaszuby, ale nie brakowało też słów krytyki w związku z brakami, które eliminują tutejsze szlaki kajakowe z grona kompletnych i atrakcyjnych pod względem turystycznym produktów.
W czasie poszczególnych wystąpień wskazywano zarówno na plusy, jak i minusy istniejącej tu infrastruktury, mówiono o planach rozwoju tej gałęzi pomorskiej turystyki, związanych z tym kosztach i spodziewanych efektach. Okazuje się, że choć warunki do tego, by stać się prawdziwą stolicą kajakarstwa rekreacyjnego, ale i wyczynowego w północnej części kraju mamy znakomite, wciąż jest w tym temacie wiele do nadrobienia.
- Sam Jar Raduni dzieli się w zasadzie na trzy stopnie trudności, ale brak jest jakichkolwiek oznaczeń, a bezpieczeństwo jest tu wbrew pozorem niezwykle istotne. Do tego w kilku miejscach, z uwagi na pewne regulacje prawne, dochodzi konieczność przenoszenia kajaków z całym ekwipunkiem na plecach nawet na odcinku kilkuset metrów. Brakuje parkingów, pól namiotowych, miejsc postoju w czasie wypraw. Mogę się komuś za te słowa narazić, ale promocja tych tras w takiej formie może nam przynieś więcej szkód niż pożytku – stwierdził w czasie spotkania Henryk Bulczak, wiceprezes Pomorskiego WOPR-u.
Potrzebę działania w tym zakresie zauważono m.in. na szczeblu samorządu wojewódzkiego i to właśnie tam ma powstać w najbliższym czasie koncepcja rozwoju produktów turystycznych takich jak „kółko raduńskie” i właściwego zagospodarowania istniejących już na naszym terenie szlaków kajakowych. A tych, wliczając w to kaszubskie jeziora jest przeszło sto kilometrów.
- Jeśli chcemy pozyskać na ten cel środki zewnętrzne, musimy stworzyć produkt kompletny, wziąć pod uwagę wszystkie aspekty. W przeciwnym razie nic z tego nie będzie – zauważył Zbigniew Ptak, reprezentujący Urząd Marszałkowski.
Aby tak się stało, pokonać trzeba jego zdaniem jeszcze wiele przeszkód, takie jak chociażby bariery prawne, planistyczne i wciąż zbyt małe zainteresowanie samorządów. Gdy uda się przebrnąć przez ten etap, o budowę nowych parkingów, rozbudowę infrastruktury żeglarskiej, marin i stanic czy wyznaczenie miejsc na pola namiotowe wzdłuż tras będzie już zdecydowanie łatwiej.
Bartek Gruba
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze