Reklama

Kaszuby

01/01/2019 12:32

Historia tej ziemi i jej mieszkańców nierozłącznie związana jest z dziejami Pomorza. Kaszuby to kraina geograficzna, etniczna i kulturowa, w której od wieków ocierały się "dwa światy"- słowiański i germański.

Pochodzenie nazwy

O prapoczątek nazw Cassubia, Kaszuby, Kaszubi spierali się językoznawcy, etnografowie i historycy. Ich etymologia sprawiała niemało problemów. Prof. Józef Borzyszkowski, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego pisze, iż Kaszuby to nazwa uformowana przez Słowian w okresie wędrówek ludów, już w V - VII wieku. Tak bowiem określano plemiona słowiańskie z południowych brzegów Bałtyku. Nazwa ta znana była również dużo wcześniej na Rusi i w Rzymie. Nazwa Cassubia pojawiła się po raz pierwszy w bulli papieża Grzegorza IX w 1238 roku i oznaczała wschodnią część państwa na Pomorzu Zachodnim. Bulla papieża Grzegorza IX, potwierdzała nadanie ziemskie dla zakonu joannitów. Chodziło o ziemie nieopodal Stargardu, nad rzeką Iną. Dzisiaj jest to Pomorze Zachodnie, od 1945 roku należące do Polski, ale nikt, nawet wśród specjalistów, nie wiąże go z Kaszubami. Oczywiście, nie zawsze tak było - nie były to, oczywiście, Kaszuby w dzisiejszym układzie terytorialnym. W XIII wieku Cassubia sięgała daleko na zachód, po dzisiejszy Białogard i Szczecinek, co potwierdza w wydanej w 1938 roku Historii Kaszubów Aleksander Majkowski, który dowodzi kaszubskiego właśnie charakteru i języka wszystkich ludów zamieszkujących we wczesnym średniowieczu ziemie Pomorza między Szczecinem a ujściem Wisły. Nierzadko pokojowa, częściej jednak zbrojna ekspansja Niemców przez stulecia spychała Kaszubów coraz dalej na wschód. Towarzyszyła temu niemal powszechna germanizacja, najpierw nielicznej tu szlachty, w drugiej kolejności chłopów.

Dr Aleksander Majkowski, działacz kaszubski, założyciel pisma "Gryf", które utożsamiało się z hasłem "co kaszubskie to polskie", był również lekarzem i pisarzem. Jego wydane po kaszubsku "Żece i przigode Remusa" (Życie i przygody Remusa) są bardzo ważnym dziełem w dorobku kaszubszczyzny.

Najwybitniejszy współcześnie znawca dziejów średniowiecza, autorytet w dziedzinie tematyki pomorskiej i kultury Kaszub - prof. Gerard Labuda - w swoich pracach wspomina o funkcjonowaniu przez stulecia tzw. paragrafu wedyjskiego. Było to prawo zakazujące przyznawania statusu obywatelskiego w miastach tym, którzy posługiwali się słowiańskim językiem. Awans cywilizacyjny, materialny czy polityczny możliwy był tylko w obrębie kultury języka niemieckiego. Dlatego miasta dawnych Kaszub stawały się prawie wyłącznie niemieckie. Zawsze jednak otaczały je kaszubskie wsie, które germanizowały się znacznie wolniej. Jeszcze w wieku XIX Theodor Fontane, wybitny powieściopisarz niemiecki, słyszał ten „słowiański język" w okolicach obecnego Koszalina. Podobnie wyglądały wówczas tereny wokół Słupska czy Lęborka. Dzisiaj - jak pisze Gerard Labuda - "Kaszuby są tam, gdzie żyją Kaszubi." Najdalej na zachód będzie to więc linia Jeziora Żarnowieckiego i miasto Bytów. Północ wyznacza w sposób naturalny Zatoka Pucka z półwyspem Hel. Południową granicę dzisiejszych Kaszub określają natomiast Bory Tucholskie. Mimo że wielu Kaszubów żyje lub pracuje w Trójmieście, trudno określić Gdańsk, Sopot, czy nawet Gdynię - jako miasta kaszubskie. A to za sprawą industrializacji i wielkich powojennych migracji.

Wiek XIX był epoką, w której - jak napisał kiedyś Czesław Miłosz - małe narody przeżywały swoje przebudzenie dzięki filologii. Tak było z Litwą, Czechami czy Finlandią, które drogę do niepodległości rozpoczęły od powrotu do własnych korzeni: języka, ludowych tradycji, własnej literatury. Powstały wówczas ruch Młodokaszubów stawiał sobie podobne cele, choć politycznie pragnął widzieć przyszłe Kaszuby jako część niepodległej Polski. To wówczas narodziła się nowa kaszubska literatura, powstawały ludowe banki, spółdzielnie, amatorskie teatry. Podobnie tak Irlandczycy - Młodokaszubi postanowili uratować swój język i kulturę. Ale przeciwników mieli nie tylko w niemieckich urzędnikach i surowych paragrafach ery Bismarcka. Elitom zagrażała także polonizacja, atrakcyjna - bo nieprzymusowa.

Dzisiaj, gdy w wielu kaszubskich miejscowościach widzimy dwujęzyczne tabliczki z nazwami ulic, warto wiedzieć, że zawdzięczamy to właśnie tamtym XIX - wiecznym entuzjastom, którzy pisali po kaszubsku, układali słowniki, zbierali podania i legendy. Do dziś językoznawców dzieli spór, czy mowa Kaszubów (mająca co najmniej trzy dialekty) jest odrębnym językiem, czy tylko jedną z gwar polskich. Rozstrzygnięcie powinno wszakże należeć do samych Kaszubów, którzy - tak jak Bretończycy czy Baskowie - weszli w nowoczesność bez własnego państwa, ale z mocno ugruntowaną świadomością własnej etnicznej odrębności.

Dzieje kaszub

Dzieje obecnego obszaru Kaszub wiążą się z dynastią książąt Pomorza Gdańskiego zwanych dynastią kaszubską, zapoczątkowaną na przełomie X i XI wieku. Założyciel tej dynastii przyjął najprawdopodobniej chrzest w Gdańsku w 997 roku z rąk praskiego biskupa Wojciecha. Gdańsk był bardzo ważnym ośrodkiem dla Pomorza i Kaszubów. Wiadomo, że na Pomorzu od XII wieku było kilka kaszubskich (pomorskich) księstw, które jednak nigdy nie zostały zjednoczone w jeden organizm państwowy.

Najbardziej znanym władcą był Świętopełk II zwany "Wielkim" pierwszy dostrzegł zagrożenie ze strony Krzyżaków. Jego syn Mściwoj II nie miał uprawnień do sukcesji. W 1282 roku (na mocy układu w Kępnie) swoim spadkobiercą uczynił księcia wielkopolskiego Przemysława II. Ten akt pozwolił 13 lat po śmierci Mściwoja II koronować się Przemysławowi II na rex Poloniae et dux Pomeranorum. On też zapoczątkował scalanie rozbitych ziem polskich.

Losy Kaszub związane są ściśle z dziejami państwa polskiego w okresie wojen polsko - krzyżackich i najazdów szwedzkich. Po 1466 roku i klęsce krzyżackiej na Pomorzu, ziemie te wróciły do Polski i pozostały przy koronie, aż do pierwszego rozbioru (1772 r.). Kaszubi jednak dalej trwali przy polskości.

W XX wieku nawiązywali do rozbudowanej już wcześniej świadomości historycznej, kulturowej i językowej. Idee Floriana Ceynowy (zapoczątkowane w czasie Wiosny Ludów) podjęli u progu naszego stulecia Młodokaszubi i pismo "Zrzesz Kaszebsko". W 1920 roku znaczna część Kaszub, w tym również powiat kartuski, znalazła się w granicach niepodległej Polski. Wojsko polskie pod dowództwem gen. Józefa Hallera entuzjastycznie witano na kartuskim rynku.

Niestety, Polacy z głębi kraju do Kaszubów odnosili się nieufnie i z rezerwą, zarzucali im separatyzm, a język kaszubski uznawali tylko za dialekt - często niemiecki. Co ciekawe, żaden ze starostów powiatu kartuskiego w latach 1920-39, a było ich ośmiu, nie był rodowitym Kaszubem.

Ostatnia fala germanizacji ziemi kaszubskiej przypada na okres okupacji hitlerowskiej. Dopiero po 1945 roku Kaszuby wróciły do Polski. Od 1956 roku na tych ziemiach istnieje Zrzeszenie Kaszubskie, które w latach 60-tych rozszerzyło program i nazwę na Zrzeszenie Kaszubsko - Pomorskie. W wyniku nowego podziału administracyjnego kraju, reformy samorządowej wprowadzonej w życie w roku 1999, ziemia kaszubska została w całości włączona do województwa pomorskiego.

Specjały kaszubskich gospodyń

Kaszubskie gospodynie słyną ze znakomitej kuchni. Ulubionym daniem turystów jest śledź po kaszubsku, czyli zawijaniec z cebulką w oleju z przecierem pomidorowym, oraz śledź w śmietanie z pulkami, czyli ziemniakami w mundurkach.

W tradycyjnej kuchni kaszubskiej przetrwała polewka, zupa z kartofli z przyprawami, gotowana na zsiadłym mleku, i zupa rybna, wywar z ryb i warzyw na okrasie z gęsiej siekaniny czy węgorze pieczone na węglach lub na tzw. Rynkach, bez tłuszczu i soli, maczane później w gotowanej, osolonej wodzie. W niedzielę gospodynie serwują placek drożdżowy z kruszonką. Kaszubi słyną z kolejności podawania dań najpierw słodko, dobro kawa oraz torty i placki, a dopiero później gorące dania i wódka, na koniec zakąski.
Restauracje natomiast serwują różnorodne polewki myśliwskie, chlebowe, żur, kwasicę oraz mięsiwa, juki myśliwskie, schab gajowego, frykas kaszubski. Dodatki to czarna jagoda, borówka, żurawiny, grzyby oraz napitki - kwas miodowy, kwas chlebowy i napój słowiński.

Piękno Kaszub

Kaszuby to ziemia gościnna i zasobna. Nieprzypadkowo ten piękny, polodowcowy krajobraz nazwano w XIX stuleciu "Szwajcarią Kaszubską". Falista rzeźba terenu, liczne jeziora i doliny oraz pozostałości dawnych puszcz tworzą niepowtarzalny urok tej ziemi. Coraz gęstsza urbanizacja odbiera mu wprawdzie krok po kroku pierwotną urodę, ale na całych Kaszubach sporo jest jeszcze miejsc, w których znaleźć można tak poszukiwane dziś dobra: leśną ciszę, czyste jeziora, niezatłoczone trasy pieszych, wodnych, rowerowych czy konnych wypraw. Nie brakuje tu zakątków, które na długo pozostają w pamięci turystów. Lasy, czyste jeziora i rozkołysane morze pozwalają wypocząć zarówno tym, którzy wolny czas lubią spędzać w ruchu, jak i tym, którzy preferują słońce, plażę i wygodny leżak. Można uciec od miejskiego gwaru do zagubionych wśród lasów i jezior spokojnych miejsc, ale można też bez końca włóczyć się po niezwykłych miasteczkach i wioskach, podziwiać niezapomniane krajobrazy o wyjątkowej urodzie, a także skosztować wyjątkowej kaszubskiej kuchni. Niestety, baza turystyczna Kaszub nie jest jeszcze zbyt dobrze rozwinięta, choć bez trudu znajdziemy tu hotele, motele, schroniska młodzieżowe i wiele kwater agroturystycznych, z których większość często nie ustępuje miejsca najlepszym hotelom.

Witają nas tutaj gościnni i otwarci gospodarze, którzy z radością zapraszają w swoje progi. Tu na pewno można odpocząć od trudów pracy i codziennego dnia.

Miłośnicy Szwajcarii Kaszubskiej twierdzą, że ten nie zna Kaszub, kto nie poznał Kartuz i powiatu kartuskiego - krainy w samym sercu Kaszub - nazywanej perłą Kaszub. Region ten już od dziesięcioleci jest w kręgu zainteresowań badaczy i ludzi ciekawych świata. Gromadzili oni dane geograficzno - przyrodnicze, prowadzili badania archeologiczne, historyczne, językoznawcze i folklorystyczne. Ziemi kaszubskiej poświęcono wiele dzieł literackich i publicystycznych. Spisywano opowiadane legendy. Kaszubi - rdzenni mieszkańcy tej ziemi razem z osiadłymi tu przybyszami z innych regionów Polski uznają wspólnie powiat kartuski za swoją "małą Ojczyznę".

Gdzie leży serce Kaszub? Jedni wymieniają Kościerzynę. Drudzy obstają przy Kartuzach. Są też tacy, którzy wspomną Wejherowo, Wdzydze, Puck i Hel. Jest to związane z tym, że każdy Kaszub przywiązany jest do swojej ziemi i będzie ją chwalił. Mówią nawet, że prawdziwy Kaszub swojej ziemi nie sprzeda.

Jednym z najpiękniejszych miejsc na Kaszubach jest Jezioro Wdzydzkie, zwane kaszubskim morzem, największe w regionie jezioro, z licznie wyrzeźbionymi zatokami, wyspami i przesmykami. Jakkolwiek mocno osaczone przez turystyczny przemysł w jednych miejscach, w innych daje wytchnienie i możliwość spokojnego obcowania z przyrodą.

Inna, bo historyczna pamięć dostępna jest w pobliskim, znanym skansenie we Wdzydzach Kiszewskich. W skansenie można obejrzeć tradycyjną kaszubską checz, wiatraki, piec chlebowy czy pizdnicę - przyrządu do wyrabiania masła. Zainteresowanym etnograficznymi ciekawostkami - haftami, kołyskami, uprzężami, instrumentami, strojami - polecić można Muzeum Kaszubskie w Kartuzach, które obok wdzydzkiego skansenu, jest drugą tego typu placówką, gdzie zgromadzono przedmioty bezpowrotnie minionej przeszłości.

W wielu miejscowości Odry znajdują się kamienne kręgi - cmentarz i miejsce kultu Gotów. Na temat kręgów istnieje ogromna literatura - fachowa i ezoteryczna. Z tej pierwszej wiemy, że Goci, wędrując ze swojej skandynawskiej ojczyzny na południe, gdzie założyli później własne królestwa, przez około 200 lat przebywali na Kaszubach. I tak jak na wyspie Oland czy Gotlandii, także tu ustawiali nagrobne stele i kamienne kręgi. Ezoterycy piszą natomiast o niezwykłej energii tych miejsc, tajemniczych siłach, kosmicznych promieniowaniach. Podobnych kamieni ustawionych w kręgi można na Kaszubach dotknąć także w Węsiorach nieopodal Sulęczyna i obok wsi Leśno.

Wszędzie na Kaszubach znajdziemy się na bardzo ubogiej niegdyś ziemi, gdzie z piachu i kamieni wyrastały dość marne ziemniaki i żyto. Kłusownictwo i rybołówstwo było więc przez stulecia zajęciem pomagającym przetrwać przednówki i okresy głodu. Zanim turystyka i przemysł w miastach zaczęły oferować jakieś dochody, Kaszubi musieli znosić wiele trudów, by utrzymać swe tradycyjnie liczne rodziny. Według jednego z ich podań Pan Bóg stworzył tę ziemię z tego, co mu zostało na koniec, tak więc nie obdarował Kaszubów szczególnie hojnie. Mimo to przez wielu podróżników i historyków opisywani byli jako lud głęboko religijny. Faktem jest, że tradycyjny katolicyzm nawet dziś wyróżnia ich na tle innych regionów Polski. Dla przybysza z zewnątrz na pewno wielką atrakcją mogą być odpusty w Wejherowie, Wielu, czy Sianowie - każdy połączony z pasyjnym nabożeństwem w miejscowej kalwarii.

Najbardziej malowniczą jest jednak pielgrzymka na Zatoce Puckiej. Jej tradycja sięga średniowiecza, kiedy rybacy z Helu trudnili się - według legend - przybrzeżnym korsarstwem. Dzisiaj, związana z dniem świętego Piotra - patrona rybaków - gromadzi niemal wszystkie łodzie, kutry i motorówki z zatoki. Całe rodziny płyną z okolicznych miejscowości do Pucka, gdzie po mszy w gotyckiej farze odbywa się festyn. Właśnie tutaj usłyszeć można wówczas najżywszą kaszubską mowę, w jej najtrudniejszym belockim dialekcie. Ostatnie lata przyniosły też - nie tylko zresztą w Pucku - pewną nowość. Otóż część czytań z Pisma świętego odbywa się właśnie po kaszubsku, czego nigdy jeszcze - ani w czasach panowania Niemców, ani w czasach niepodległej Polski - nie było. Trudno powiedzieć, czy jest to renesans kaszubszczyzny. Sceptycy powiedzą, że liturgiczne czytanie po kaszubsku, podobnie jak regionalne stroje wyciągnięte z szaf na dzień pielgrzymki - to tylko rodzaj folklorystycznej atrakcji. Ostatecznie jednak zwycięża prosta obserwacja, że ludzie żyjący na tej ziemi od setek lat próbują w nowoczesnym, globalnym świecie zachować jakiś okruch swojej własnej, niepowtarzalnej tożsamości. Zwłaszcza że na Kaszubach, oprócz paru średniowiecznych klasztorów - w Żarnowcu, Żukowie czy Kartuzach, kilku dosłownie dworów szlacheckich, jak ten w Będominie, czy krzyżackiego zamku w Bytowie - nie pozostało wiele więcej okazałych zabytków. Kodą jest tutaj symboliczny grobowiec dawnych książąt Pomorza Gdańskiego w oliwskiej katedrze. Symboliczny, bo przez wieki zapomnienia groby Świętopełka, Sambora i Mestwina uległy zniszczeniu i zupełnemu zatarciu. Dopiero kilkanaście lat temu działacze kaszubscy złożyli prochy z podziemi katedry w jedno miejsce, stawiając zbiorowy nagrobek jako pamiątkę i znak tego, że dzisiejsze miasto zwane przez Polaków Gdańskiem, a przez Niemców - Danzig, dużo wcześniej przez Kaszubów nazwane zostało Gduńskiem. Skoro więc Polacy śpiewają w swoim narodowym hymnie, ułożonym przez dziedzica kaszubskiego Będomina - Józefa Wybickiego - Jeszcze Polska nie zginęła, Kaszubi mogą zaśpiewać dzisiaj pełnym głosem swoją tradycyjną pieśń - Nigdy do zguby nie przyńdą Kaszuby.

Szwajcaria Kaszubska leży w południowo - wschodniej części obszaru Morza Bałtyckiego. Latem to raj dla amatorów sportów wodnych, zimą znajdzie się tu wiele miejsc dla narciarzy, a jesienią pole do popisu mają grzybiarze. Wiosna to najlepszy czas, aby wybrać się na włóczęgę po miasteczkach pełnych kafejek, przyjaznego ulicznego gwaru i niezapomnianych imprez.

Trzeba przyznać, że niewiele jest miejsc, które oferują tak bogate możliwości wypoczynku, a ziemia kartuska właśnie do nich należy i to jest dumą jej mieszkańców. Wędrówkę po niej można zacząć od każdego niemal zakątka. Jest bowiem naprawdę urokliwa i zachęca do turystycznych spacerów i odkryć.

    

Reklama

Zobacz także:

    

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości