Reklama

Kiełpino. Rodzice oburzeni sytuacją w szkole - dyrektor odpiera zarzuty

Przymuszanie do zakupu szafek na kurtki i buty dla dzieci, ograniczenie ilości sal lekcyjnych dla uczniów klas I-III, wprowadzenie systemu nauki na dwie zmiany, chaos i bałagan w szkole z uwagi na planowany remont w trakcie roku szkolnego - takie uwagi wobec dyrekcji Zespołu Szkół w Kiełpinie kierują w przesłanym do nas liście, rodzice uczniów. Zarzuty te odpiera dyrektor Jolanta Kosznik, która między innymi apeluje do rodziców o cierpliwość w związku modernizacją placówki.

Z prośbą o interwencję zwrócili się do nad rodzice klas I-III Szkoły Podstawowej w Kiełpinie. Są oni oburzeni tym, że, ich zdaniem, dyrekcja placówki zmusza ich do zakupu szafek na kurtki i buty dla swoich dzieci.

- Początek roku szkolnego powinien być dniem miłym i przyjemnym, niestety nie w naszej szkole. Jako rodzice uczniów klas I-III jesteśmy oburzeni przymuszaniem nas przez dyrekcję szkoły do zakupu szafek na kurtki i obuwie dla dzieci, gdyż szkoła nie dysponuje już szatniami. Miejsca te zostały zabrane dla 3 i 4 latków przyjętych do szkoły - piszą zbulwersowani rodzice.

- Pytamy się, gdzie tu troska o uczniów tej szkoły oraz dlaczego tylko rodzice klas I-III muszą zakupić szafki? Skoro dyrekcja pozbawiła dzieci szatni, to niech teraz ufunduje dzieciom szafki - kontynuują.

Sprawę postanowiliśmy wyjaśnić z dyrekcją szkoły w Kiełpinie. Dyrektor placówki jest zaskoczona sytuacją, gdyż jak mówi wcześniej żaden z rodziców nie rozmawiał z nią na ten temat.

- Absolutnie rodzic nie musi kupować szafki. Nie rozumiem problemu. Jeżeli dziecko ma mieć indywidualna szafkę, to ją ma. Większość rodziców takie posiada od kilku lat. Zakup ten w 2/3 finansuje szkoła. Rodzice mają swój udział w nieznacznej kwocie. Ci, którzy nie mogą lub nie chcą zakupić szafki, mają wyznaczone miejsce w pomieszczeniu, gdzie są haki na ścianie i tradycyjnie mogą powiesić swoją kurtkę za ucho na wieszaku - odpowiada dyrektor Jolanta Kosznik, dodając przy tym, że szatnie nie mogły zostać zajęte przez 3 i 4-latków, bo te mają swoje sale w oddzielnym budynku.

Kolejnym zarzutem rodziców w kierunku dyrekcji szkoły jest to, że ich dzieci muszą uczyć się w systemie dwuzmianowym, bo zabrano im jedno piętro z uwagi na planowany remont.

- Nie wiemy z czego wynika taki bałagan w tej szkole, ale chyba odpowiedzialność za taki chaos ponosi dyrekcja tej szkoły, która wobec braku warunków decyduje się na przyjęcie kolejnych dzieci, których obowiązek szkolny nie dotyczy. Wiemy, że szkołę czeka remont, który mógł być wykonywany w okresie wakacji, ale wówczas szkoła stała cicha i pusta. Teraz dzieci będą uczyć się popołudniami i w trakcie wykonywania przebudowy szkoły - podnoszą rodzice.

Jak wyjaśnia z kolei Jolanta Kosznik, trudno w tej sytuacji mówić o dwuzmianowości. Niektóre klasy rozpoczynają bowiem naukę o godz. 8, inne o 10.30 i też nie we wszystkie dni. Przy czym, w przypadku szkoły podstawowej, uczniowie nie mają zajęć dłużej niż do godz. 15.

- Jeżeli rodzic pracuje i dziecko ma być w szkole od godz. 8, może skorzystać w świetlicy, w której jest zapewniona opieka i odbywają się zajęcia rozwijające - mówi dyrektor Zespołu Szkół w Kiełpinie.

- Jest to spowodowane tym, że w naszej szkole planowana jest modernizacja, unowocześnienie pomieszczeń. Przesunął się okres przetargowy. Na to nie mamy wpływu, bo są to inwestycje gminy. Nasze dzieci dotychczas miały komfortowe warunki. Każda z klas miała odrębną salę. W tej chwili dzielą sale. Myślę, że w przyszłym roku obejmie to całą szkołę, bo planowana jest rozbudowa szkoły o dodatkowe piętro, łącznik do stołówki szkolnej. Mamy coraz więcej uczniów i staramy się, aby zapewnić im jak najlepsze warunki, dlatego konieczna jest rozbudowa szkoły. Tak dużych inwestycji nie da się przeprowadzić w dwa miesiąca wakacji - tłumaczy.

Jak dodaje, wszystkie podejmowane przez dyrekcję, jak i gminę działania mają polepszyć komfort nauki uczniów.

- Nie robimy tego po to, żeby utrudniać rodzicom i pogorszyć warunki dzieciom, wręcz przeciwnie. Robimy to wszystko po, aby polepszyć im warunki, by były one na wysokim poziomie. Żeby znacznie poprawić sytuację, czasami potrzeba trochę cierpliwości - podsumowuje Jolanta Kosznik.

AL
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CIA - niezalogowany 2017-02-21 15:06:10

    Może mi ktoś powiedzieć jak to jest? Do szkoły w Kiełpinie chodzą 3 i 4-ro latki, zajmują cały parter starej części szkoły, a dzieci uczące się programowo muszą chodzić na popołudnie do szkoły... Czy ktoś zmieni w końcu panią dyrektor?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    CIA - niezalogowany 2017-02-14 14:55:53

    Świat na głowie staje na głowie. Już myślałem, że zmiana burmistrza coś wniesie do szkoły w Kiełpinie. Niestety, pani dyrektor została i upadek szkoły zbliża się coraz bardziej... Nie ten upadek, który widać. Budynek jaki jest, każdy widzi. Ale poziom szkoły, uczestnictwo uczniów w zawodach międzyszkolnych oraz to co dla uczniów liczy się najbardziej, czyli atmosfera, już jest na zastraszająco niskim poziomie. No, ale czego się można spodziewać. Miałem taką skrytą nadzieję, że nastąpi zmiana na szczeblu dyrektor szkoły. Jak to mówią nadzieja umiera ostatnia. Nosz.... Nie mogę pisać, bo mi ciśnienie rośnie jak dotykam tematu szkoły w Kiełpinie...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    CIA - niezalogowany 2017-02-14 16:15:57

    Kolejne sale zmieniają przeznaczenie. Niektóre dzieci będą musiały chodzić na "drugą zmianę"...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości