Reklama

Kiełpino. Szkolny piec nie wszystkim grzeje równo

Docierają do nas sprzeczne informacje na temat temperatury panującej w Szkole Podstawowej w Kiełpinie. Jedna z matek poinformowała nas, że budynek nie jest ogrzewany, a dzieci uczestniczą w zajęciach w kurtkach zimowych. Doniesieniom tym zaprzeczyła jednak zdecydowanie dyrektor Jolanta Kosznik oraz dwoje innych rodziców.

Zdaniem jednego z rodziców ucznia uczęszczającego do Szkoły Podstawowej w Kiełpinie lekcje odbywają się tam od poniedziałku w karygodnych warunkach.

- W szkole jest zimno, uczniowie siedzą w kurtkach, a zajęcia są skracane, bo nikt nie pali w piecu. Nie wiem czy to wynika z oszczędzania na opale czy z czegoś innego, ale będę wdzięczna jeśli się tym zainteresujecie, bo z tego co wiem ma to potrwać aż do ferii zimowych - poinformowała nas telefonicznie jedna z czytelniczek.

Tej wersji wydarzeń nie potwierdza jednak dyrekcja placówki, zapewniając, że lekcje odbywają się zgodnie z planem, szkoła jest ogrzewana, a zapas opału został uzupełniony jeszcze w grudniu, w związku z czym nie ma najmniejszych obaw że go zabraknie.

- Być może w poniedziałek rano rzeczywiście było nieco chłodniej, ale co najwyżej przez pierwsze dwie godziny lekcyjne. Po przerwie świąteczno-noworocznej było trzeba rozgrzać cały budynek, ale potem nie było już żadnych problemów - dementuje kierująca placówką dyrektor Jolanta Kosznik.

Udało nam się dotrzeć także do dwójki innych rodziców, których pociechy uczęszczają do kiełpińskiej podstawówki i przyznali oni zgodnie, że nic im na temat panujących w szkole chłodów nie wiadomo.

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    CIA - niezalogowany 2013-02-05 20:58:16

    Wątek stary, ale pozwolę sobie powrócić. A to z powodu temperatury właśnie. Tym razem nie piec jest głównym bohaterem jednak. Powodem mojego rozgoryczenia jest zachowanie nauczycieli. Grono pedagogiczne na stołówkę chodzi krótszą drogą. Ubrane, żeby się nie przeziębić. Uczniom natomiast nakazano chodzić nie 20 a 300 metrów w mrozie na zupy czy obiady. Ręce opadają i słów brakuje...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ExSprinter - niezalogowany 2011-12-02 02:02:55

    Kiedyś za czasów J. Wallacha Szkoła ta była jedną z najlepszych w powiecie, a teraz z tego co czytam to ręce opadają... Noo tak miałem w podstawówce lekcję z p.Kosznik i nie wspominam tego mile;] Teraz na szczęście szkoły już mam za sobą;) Szkoda słów na to co się tam teraz dzieję. Trzymajcie się uczniowie!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    asiara73 - niezalogowany 2011-12-01 14:33:07

    Dokładnie. Jak jest cos nie tak to idzie sie na MIŁA rozmowe do nauczyciela.Jesli ten nas OLEJE to idzie sie do dyrekcji.Jak to nie pomoze to idzie sie dalej. I stosuje najpierw rozmowe a potem list polecony.Aby miec dowód jak pójde do WYZSZEJ instytucji na skarge. A potem po takim czymś baaacznie obserwuje czy nie dzieje sie póżniej cos dziecku-np.zemsta za nadgorliwosc matki. Jak rodzic nie dopytuje sie o dziecko w szkole to tak jakby dawał przyzwolenie na cos co niepowinno miec miejsca :) Całe szczescie sa ludzie i ludzie wiec takich PRZYSLOWIOWYCH NAUCZYCIELI jest mało :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości