Na opóźnienia w doręczaniu listów i przesyłek mieszkańcy Kartuz skarżą się od kilku lat. Korespondencja trafia do adresatów nawet po kilku tygodniach, a niektóre przesyłki docierają dopiero po miesiącach. Choć problem był już wielokrotnie nagłaśniany, sytuacja wciąż budzi frustrację mieszkańców. O komentarz zapytaliśmy Pocztę Polską.
Mieszkańcy Kartuz od kilku lat skarżą się na opóźnienia w dostarczaniu listów i przesyłek przez Pocztę Polską. Jak relacjonują, korespondencja trafia do adresatów nawet po kilku tygodniach, a zdarzają się przypadki, gdy przesyłki docierają dopiero po kilku miesiącach od nadania. Problem nie jest nowy – temat wielokrotnie wracał już na łamy naszego portalu, jednak sytuacja wciąż nie została rozwiązana.
Do redakcji regularnie napływają sygnały od czytelników, którzy informują o kolejnych przypadkach opóźnionych doręczeń. Wśród nich są zarówno zwykłe listy, jak i ważna korespondencja urzędowa czy przesyłki oczekiwane przez mieszkańców.
– To nie jest jednorazowa sytuacja. Od kilku lat mamy ten sam problem. Nigdy nie wiadomo, kiedy list faktycznie dotrze. Zdarzało się, że przesyłka przychodziła po takim czasie, że jej zawartość była już praktycznie bezużyteczna – mówi jedna z mieszkanek Kartuz.
Podobnych głosów jest znacznie więcej. Mieszkańcy zwracają uwagę, że opóźnienia dotyczą różnych części miasta i mają charakter systemowy, a nie incydentalny.
W ostatnim czasie pojawiło się ogłoszenie o poszukiwaniu kuriera do pracy na terenie Kartuz. Zdaniem części mieszkańców może to świadczyć o brakach kadrowych, które wpływają na terminowość doręczeń. Nie wiadomo jednak, czy jest to główna przyczyna problemów.
W związku z kolejnymi skargami zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Poczty Polskiej z pytaniami dotyczącymi sytuacji w Kartuzach. Chcieliśmy dowiedzieć się m.in., jakie są przyczyny wieloletnich opóźnień oraz czy Poczta Polska planuje działania naprawcze.
Tymczasem mieszkańcy oczekują konkretnych działań, a nie kolejnych zapewnień o poprawie sytuacji. Jak podkreślają, problem ciągnie się od lat i negatywnie wpływa na codzienne funkcjonowanie wielu osób.
– W dzisiejszych czasach trudno zrozumieć, dlaczego list wysłany z jednego miejsca w Polsce do drugiego potrafi wędrować tygodniami. Jeśli problem trwa od kilku lat, to najwyższy czas go rozwiązać – mówi jeden z naszych czytelników.
Reklama
Do sprawy będziemy wracać i poinformujemy o stanowisku Poczty Polskiej, jeśli instytucja zdecyduje się odpowiedzieć na nasze pytania.
AKTUALIZACJA
Po publikacji naszego materiału skontaktowało się z nami Biuro Prasowe Poczty Polskiej. Z przesłanej informacji wynika, że już wcześniej wysłano do nas odpowiedź, jednak niestety nie dotarła do nas. Dlatego publikujemy stanowisko Poczty Polskiej. Niemniej chcielibyśmy zaznaczyć, że do naszej redakcji wciąż docierają sygnały o opóźnionych przesyłkach.
- Z pozyskanych z regionalnej jednostki informacji wynika, że nie zgłaszano tam przypadków niedoręczania przesyłek z takimi opóźnieniami, o jakich Pani pisze. Jeśli dysponuje Pani szczegółowymi danymi przesyłek i adresatów, których miałoby to dotyczyć, bardzo prosimy o ich przekazanie w celu weryfikacji i wyjaśnienia sprawy. W marcu br. rzeczywiście wystąpiły przejściowe trudności w doręczaniu - za niedogodności przepraszamy naszych Klientów. Powodem była znacznie zwiększona absencja chorobowa i urlopowa. Spółka niezwłocznie wprowadziła działania naprawcze, które doprowadziły do zdecydowanej poprawy sytuacji - m.in. uruchomiono dodatkowe doręczenia w soboty oraz skierowano do wsparcia listonoszy z innych placówek. Obecnie sytuacja na tym obszarze jest stale monitorowana - odpowiada Poczta Polska.
Reklama
To jak jest z tymi przesyłkami? Docierają już na czas? Dajcie znać!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W rzeczywistości nie jest to czasowe ale przewlekłe. Proponuję aby redakcja zebrała kilka "dowodów", daty stempli i daty doręczenia. Mogę pozbierać kilka danych i przesłać na maila redakcji. Polecone i urzędowe jeszcze "jakoś" idą, ale prywatne, np. kartki świąteczne - docierają hurtowo po świętach...
Przez wszystkie lata zmieniają się Naczelnicy, a problem jak jest tak jest!!!!!! Kto odpowiedzialny jest za doręczenie listów w Kartuzach i okolicach????? Napewno nie listonosz, bo jak każdy człowiek ma swoje granice wytrzymałości, domów przybywa a ludzi do pracy nie. Może Pani Kierownik, która akurat dziś tłumaczyła klientowi skąd wynikł problem - szczerze poziom wypowiedzi na poziomie szkoły specjalnej tragizm. Jeśli Pani Kierownik powiedziała, że nie może tłumaczyć się za swoich ludzi, a widziała już dużo - być może jeszcze tą osobę należy wymienić.
W tym urzędzie chyba dzieję się coś dziwnego.Pracownivy przychodzą i odchodzą może warto się temu przyjrzeć dlaczego jest taka rotacja
w moim przypadku kartka świąteczna wysłana dwa tygodnie przed świętami z kościerzyny dotarła do mnie ( do przodkowa)w ubiegłą środę
Nie raz byłem świadkiem jak Pani kierownik musiała tłumaczyć się za swoich listonoszy przy klientach. Poziom wypowiedzi tej Pani poniżej dna. Nie ma się co dziwić, że tak ta instytucja działa, jeśli mają takich przedstawicieli.
To przykre, że tak upada jedna z najstarszych narodowych instytucji. No ale takie czasy, że służą głównie swoim (tzn. pozostałym instytucjom), a klient prywatny i tak wybierze kuriera. Nieopodal poczty znajduje się kurier, u którego przesyłka dociera po pięciu dniach - w dowolny kraj Europy. Poczta to marazm i śmierdzi jeszcze PRL-em.
Niestety to prawda, nie dość, że czasem dochodzą z opóźnieniem, to niektóre nie dochodzą w ogóle!! Np opiszę swoje doświadczenia. Listy polecone::: 1. z urzędu skarbowego (Kartuzy) nie zostały dostarczone, ani list, ani awizo. A było to wezwanie o korektę w picie !!! Więc ważna sprawa. Całe szczęście, że pani z urzędu zadzwoniła do mnie, choć nie musiała (dzięki wielkie dla Niej ???? 2. z ZUS-u czekałam na list polecony, tego już mogłam monitorować, więc śledziłam. List dochodził do UP Kartuzy, wychodził do doręczenia, wracał jako DORECZONY do UP Kartuzy. Następnego dnia ta sama historia. Więc trzeciego dnia nie czekałam na powtórkę z rozrywki, tylko udałam się na pocztę po swój list. Po długich poszukiwaniach i wyjaśnianiu, gdzie jest mój list, pani z poczty mi mówi, że listonosz wrzucił mi go do skrzynki, ponieważ nie było możliwości podpisu ???? No ręce mi opadły!! Totalna bezsilność, bo siedziałam całe dnie w domu z chorym dzieckiem. List na szczęście tam był. Kiedyś czekałam na paczkę poleconą jakieś 3 tygodnie, ale to było ok. 7 lat temu. Tak więc niestety nasza kartuska poczta żyje własnym życiem. Skargę można tylko do głównej siedziby złożyć, ale to instytucja państwowa jest, tak więc no taaak.... ???? Może ktoś/coś rozwiąże te problemy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
A właśnie na Kościerską. Pan listonosz to chyba na emeryturę już czas. U mnie wiecznie jest problem z dostarczeniem. Ale tylko listów. Paczki, które roznosi pani listonosz teraz dochodzą na czas. Tu problemu nie ma.
Może u Pani idą dobrze, ale rejon jest duży, pewnie jeszcze w mieście jest dobrze, a na wsi gorzej. Ja mieszkam w Somoninie, centrum wsi i jest źle.
Jaka ulica w Somoninie?
Pani na ul. Chmielenskiej w Kartuzach też wszystko na czas.
Listonosz z xxlecia jest super wszystko na czas i zawsze uśmiechnięty
Pracownicy tej poczty biegaja z listami jak mrówki....deszcz czy nie deszcz... A sposób w jaki zarządza kierowniczka prowadzi do utraty pracowników,co widać jak czesto zmieniaja sie pracownicy.Nieraz sama slyszałan jak kierowniczka krzyczała na pracowników i jej wypowiedzi wybuchowe swiatczą o skonczeniu szkoly specjalnej,tu kierowniczka powinna chyba pomysleć o jakiejś terapii psychologicznej ,czasem jest tak jak się źle dzieje w domu to przenosi sie to na pracę ,a to jest złe....nie pozdrawiam złej Pani
Nie wincie listonoszy to efekt złego zarządzania firmą Nikt nie chce pracować za takie niskie wynagrodzenie mając tyle obowiązków i odpowiedzialnosci.A komentarz poczty kopiuj wklej do każdej tego typu sytuacji
Bzdura. Poczta jak zawsze ma 1000 wytłumaczeń i zawsze nie ona jest winna. Z Pocztexem, który jest usługą dodatkowo płatną i gwarantuje doręczenie 95% przesyłem w ciągu 48h dziwnym trafem, zawsze byłem w tych 5, które na przesyłkę musiały czekać dłużej. Raz kurier jechał do mnie 3 tygodnie!! Zamawiałem elementy na budowę które z racji na wymiary przyjmuje tylko Pocztex więc wyboru nie miałem. A przesyłka paletowa jest droższa od wartości np.rur. Raz pan kurier z rozbrajającą szczerością powiedział, że dziś już nie doręczy, jutro nie jeździ, może pojutrze, ale w moją stronę ma zwykle mało paczek więc też może nie przyjechać. Potem weekend, a od nowego tygodnia ma urlop. I faktycznie, paczka przyjechała po 2 tygodniach! Innym razem szybciej było podpiąć przyczepkę i samemu pojechać na pocztę do Kartuz odebrać leżąca tam od 3 dni paczkę Pocztexu, niż czekać na doręczenie przez opłaconego przecież kuriera. Jak mogę to unikam korzystania z usług Poczty, bo absolutnie nie ma żadnej gwarancji terminowości, nigdy. Z poleconymi też mam teczkę reklamacji. I co? Zawsze jestem w 15% tych przesyłek, które mogą być doręczane dłużej. Zawsze niby moje listy są te skomplikowane, zawsze niby mają złe kody pocztowe itd. Poczta Polska zawsze ma wytłumaczenie i zawsze się wybiela, a z klienta robi barana! To ja dziękuję, nie będę korzystał z usług takiej firmy!!
Miałem prenumeratę zamawiane wysyłka pocztą polska, czasami dotarło na czas, a nieraz po miesiącu 2 naraz , a miałem sytuację że paczki mi zgubiły gdzieś i musiałem dzwonić do firmy prenumeraty zgłosić zaginięcie paczki. Po jakimś czasie prenumerata uruchomiło wysyłkę poprzez inpost i tam bez problemu idzie. Poczta to kpina jakas jak chcesz coś zrobić
Do Rzecznika Poczty - czy można zweryfikować zatrudnienie Kierówników czy w ogóle w tej placówce owy tacy są pracują. Z komentarzy wynika, że tak ale mam szczere ku temu wątpliwości - za każdą wizytą w placówce kierownik nigdy nie jest dostępny, albo poprostu nie chce podejść i każe przekazać, żebym złożył skargę. Na to wygląda że cala kadra do wymiany jeśli nie ogarniaja tego miejsca pracy. Ludzieeeeee
W rzeczywistości nie jest to czasowe ale przewlekłe. Proponuję aby redakcja zebrała kilka "dowodów", daty stempli i daty doręczenia. Mogę pozbierać kilka danych i przesłać na maila redakcji. Polecone i urzędowe jeszcze "jakoś" idą, ale prywatne, np. kartki świąteczne - docierają hurtowo po świętach...
Przez wszystkie lata zmieniają się Naczelnicy, a problem jak jest tak jest!!!!!! Kto odpowiedzialny jest za doręczenie listów w Kartuzach i okolicach????? Napewno nie listonosz, bo jak każdy człowiek ma swoje granice wytrzymałości, domów przybywa a ludzi do pracy nie. Może Pani Kierownik, która akurat dziś tłumaczyła klientowi skąd wynikł problem - szczerze poziom wypowiedzi na poziomie szkoły specjalnej tragizm. Jeśli Pani Kierownik powiedziała, że nie może tłumaczyć się za swoich ludzi, a widziała już dużo - być może jeszcze tą osobę należy wymienić.
W tym urzędzie chyba dzieję się coś dziwnego.Pracownivy przychodzą i odchodzą może warto się temu przyjrzeć dlaczego jest taka rotacja