Reklama

Koncesja na stadion zostaje, ale z ceną o 15 mln niższą

Cztery i pół godziny zajęła kartuskim radnym dyskusja na temat budzącej wiele kontrowersji koncesji na przebudowę stadionu i budowę nowej hali sportowej w gminie. Niezwykle burzliwa sesja nadzwyczajna zakończyła się ostatecznie decyzją o obniżeniu zarezerwowanej w WPI kwoty na jej realizację z 45 do 30 mln złotych.

Sesja zwołana została w trybie nadzwyczajnym na wniosek ośmiorga radnych. Byli to: Ryszard Duszyński, Jerzy Pobłocki, Jacek Wesołowski, Andrzej Pryczkowski, Józefa Byczkowska, Edmund Dunst, Mieczysław Gołuński oraz Zygmunt Konkol. W programie znalazła się pierwotnie tylko jedna uchwała. Chodziło o dokonanie zmian w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym gminy Kartuzy, w punkcie dotyczącym koncesji na budowę hali sportowej w Kiełpinie oraz przebudowę stadionu w Kartuzach. W grę wchodziły dwie opcje: całkowite wycofanie się z realizacji inwestycji na tych zasadach bądź obniżenie przeznaczonej na to kwoty.

Licznymi wątpliwościami związanymi z tym zadaniem co niektórzy miejscy radni dzielili się już od pewnego czasu. Prym wiedli w tej grupie Mieczysław Gołuński i Andrzej Pryczkowski. Temat był szeroko dyskutowany m.in. w czasie wrześniowej sesji Rady Miejskiej, jak i pod koniec miesiąca na specjalnym spotkaniu komisji rewizyjnej. Piątkowa sesja nadzwyczajna była właśnie efektem tych rozważań. Już w czasie komisji poprzedzających obrady okazało się jednak, że ciężko znaleźć będzie konsensus. Rajcy różnili się zarówno w podejściu do samej koncesji, jak i kwocie do jakiej należałoby ewentualnie obniżyć wartość zadania w WPI.

Na sesję zaproszony został między innymi przedstawiciel kancelarii prawnej, która prowadziła na zlecenie gminy Kartuzy sprawę koncesji i uczestniczyła we wszystkich etapach negocjacji ze szwajcarską firmą, która jako jedyna wyraziła w przetargu wolę realizacji tego zadania. Radni mieli do niego wiele pytań, przede wszystkim o charakter prawny samej koncesji, jak i potencjalne konsekwencje w przypadku dokonania planowanych zmian w WPI.

- Trudno cokolwiek przewidywać, ale obawiam się, że zmniejszenie tej kwoty sprawi, że koncesjonariusz uzna, iż gmina zmieniła istotne warunki, w oparciu o które przystąpił do negocjacji. Trzeba więc liczyć się z tym, że gmina zostanie pozwana, także z tytułu utraconych korzyści, które firma ta mogła osiągnąć - wyjaśniał mecenas.

- Ale jaka jest ranga WPI, skoro dokument ten jest zmieniany praktycznie co trzy miesiące? Na żadnym etapie nie informowaliśmy przecież wykonawcy, że właśnie taką kwotę zarezerwowaliśmy na to zadanie - dopytywał Leszek Szymański.

Do dyskusji włączył się też przewodniczący Jerzy Pobłocki, który stwierdził, że orientował się w kosztach budowy podobnych obiektów w kraju i z jego obserwacji wynika, że halę można postawić za 5-7 mln zł, zaś w przypadku stadionu wykonawca powinien zmieścić się w przedziale 10-12 mln zł. Zaproponował też by kwotę ujętą w WPI zmniejszyć do tego właśnie poziomu, co przy ujęciu kosztów koncesji na okres 15 lat zamknęłoby się w 30 mln złotych.

Jako kolejny głos zabrał Zygmunt Konkol. - Czegoś tu nie rozumiem. Mówimy tu o jakiejś karze, ale na jakiej podstawie? Jak można żądać odszkodowania, skoro nie ma żadnej umowy? Proszę mi to wyjaśnić. Cała ta dyskusja o konsekwencjach to według mnie nieporozumienie - mówił.

W odpowiedzi usłyszał jednak od prawników, że wynika to ustawy i przepisy w określonych okolicznościach dają takie prawo wykonawcy.

Po chwili znów wrócono do ceny obu inwestycji uznając że 45 milionów złotych to zdecydowanie za dużo. Za przykład podawano sąsiednie gminy, Somonino i Stężycę, gdzie w granicach 5-6 mln złotych powstają imponujące obiekty sportowe.

O opinię w tej sprawie poproszony został również obecny na sesji Zdzisław Niklas, prezes lokalnego klubu piłkarskiego Cartusia 1923 Kartuzy.

- Nie jestem ani kosztorysantem, ani inżynierem budowlanym, ale mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że za 5, a nawet 10 milionów złotych kompleksowo stadionu wyremontować się nie da - stwierdził. - To nie takie proste, wiąże się z tym cała masa przepisów, wymiary szatni, pokojów sędziowskich, parametry murawy. Trochę jeżdżę po Polsce, szczególnie po zachodnich województwach i powiem państwu, że nie widziałem ani jednego miasta powiatowego ze stadionem o standardach z lat 60. Takich obiektów po prostu już nie ma - zakończył.

Ze słowami tymi nie mogli się jednak zgodzić ani radny Pryczkowski, ani Gołuński.

- Dlaczego mamy wybrać najdroższy wariant budowy tych obiektów? Dlaczego tak zaciekle tego bronimy? Da się to zrobić lepiej i taniej. Z punktu widzenia pedagogicznego budowa dużej hali w Kiełpinie też jest pozbawiona większego sensu, bo i tak nie spełni swojej roli. Poza tym skąd gmina weźmie środki na to, by te obiekty "żyły"? Budowa to jedno, ale ich utrzymanie to zupełnie inna sprawa. Czasy sponsorów się skończyły, a przecież 3 mln zł rocznie mamy wydawać na samą spłatę koncesji - powiedział ten pierwszy.

Znacznie dłuższa była wypowiedź radnego Gołuńskiego, który na sesje przyszedł przygotowany jak nikt inny, ze sporą stertą najróżniejszych dokumentów, z projektami innych podobnych obiektów sportowych włącznie. Jako przykład wymienił pełnowymiarowy stadion z krytą widownią, bieżnią, kortami tenisowymi, parkingiem i zapleczem socjalnym w Ożarowie wyceniony na 11 mln zł. Po raz kolejny też zarzucił burmistrzowi, że nie mówiła prawdy w sprawie wynagrodzenia dla kancelarii prawnej obsługującej projekt, a także że jako radny nie miał dostępu do wszystkich związanych z tą sprawą dokumentów.

- Zapewniam, że wartość umowy z kancelarią prawną się nie zmieniła. Co do dokumentów, proszę mi powiedzieć których konkretnie dokumentów nie chciałam udostępnić. Potok słów, które pan wypowiada nie ma żadnego pokrycia w faktach. Naprawdę radzę przywiązywać do tego większa wagę, bo to już kolejne oskarżenia, która padają z pana strony pod moim adresem - ripostowała Mirosława Lehman.

Były burmistrz jednak nie ustępował, zarzucając urzędników pytaniami o to, dlaczego zdecydowali się na koncesję w przeddzień wejścia w życie nowych przepisów, znacznie korzystniejszych dla koncesjodawcy, a więc w tym wypadku gminy Kartuzy. Przekonywał też, że o odszkodowanie nie obawia się wcale, gdyż konsultował się z osobami zajmującymi się tą tematyką na co dzień i według niego już sam fakt, że minął termin ujęty w specyfikacji zwalnia gminę z jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Po blisko trzech godzinach dyskusji radni przeszli do głosowania w komisjach, choć i to poprzedzone zostało daleko idącą propozycją Mieczysława Gołuńskiego.

- Myślę, że zasadne jest w tej sytuacji pytanie, czy mając już w tej chwili wiedzę na ten temat, nadal chcemy koncesji. Proponuję wycofać się z tego, bo nie ma chyba wątpliwości że to złe rozwiązanie. Oba zadania można zostawić w WPI, ale osobno i próbować zyskać na nie dofinansowanie ze środków zewnętrznych - apelował.

- Panie radny, chciałbym abyśmy dobrze się zastanowili nad dzisiejszą decyzją, abyśmy byli odpowiedzialni jako radni. Pamiętajmy, że musimy brać pod uwagę nałożenie na nas kary. Nie mam zamiaru nikogo straszyć, ale to wynika z ustawy o zamówieniach publicznych - hamował nieco ten wniosek radny Szymański.

Ostatecznie w komisjach przegłosowano, choć nie bez problemów, zmniejszenie kwoty zapisanej w WPI z przeznaczeniem na koncesję o 1/3, z 45 do 30 mln złotych. Zaraz potem oficjalnie rozpoczęto sesję, na której miano przegłosować już formalnie wypracowany projekt zmiany uchwały w tej sprawie. Jak się okazało, rajcy potrzebowali na to jeszcze przeszło godziny. Wszystko za sprawą kolejnego wystąpienia radnego Gołuńskiego, próbującego jeszcze przeforsować wniosek o wycofaniu się z koncesji.

- Mam przed sobą dwa dokumenty dotyczące tej inwestycji, specyfikację z 2008 oraz program funkcjonalno-użytkowy z 2009 roku. Założenia w nich ujęte mają się jednak do siebie nijak, a różnice są tak ewidentne, że rzucają się na pierwszy rzut oka - powiedział radny przytaczając w tym miejscu całą listę zauważonych zmian.

I tak, w porównaniu do pierwotnych założeń PFU zakłada już mniejszą o 600 krzesełek liczbę miejsc siedzących pod krytą trybuną, trzykrotnie mniejszy parking, mniejsze wymiary boiska treningowego, gorsze parametry sztucznej murawy, a także rezygnację z ujętego na początku oświetlenia, podgrzewania boiska i systemów solarowych.

- Jak widać zakres prac uległ dość znaczącym zmianom, in minus, a cena wzrosła tymczasem z 20 do 27 mln zł. Czy aby na pewno ta koncesja to krok we właściwym kierunku? Nie wiem czy podobne rozbieżności występują również w przypadku hali w Kiełpinie. Podejrzewam, że tak. To są rzeczy, które znalazłem sam, jako laik. Uważam, że z inwestycji w tej formie, od początku źle prowadzonej, należy się wycofać. Nie jestem przeciwny budowie stadionu i hali, ale niech to się odbędzie na innych, zdrowych zasadach - podsumował Mieczysław Gołuński.

W odpowiedzi burmistrz Lehamn wyjaśniała, że radny opiera się na pierwotnych założeniach, które nie były w żadnym wypadku wiążące, a miały jedynie na celu ogólne określenie wartości projektu. Szczegóły miały być ustalane natomiast w późniejszych negocjacjach, w toku których wynikło, że takie rozwiązania znacznie podniosą cenę i było trzeba z nich rezygnować.

W przeprowadzonym kilka chwil później głosowaniu wniosek radnego Gołuńskiego przepadł. Rajcy zdecydowali się pozostać przy koncesji, ale zmniejszając zapisaną w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym kwotę przeznaczoną na ten cel do 30 milionów złotych brutto. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się dziewięciu radnych, sześciu było "przeciw", a jeden wstrzymał się od głosu.

- Nie wiem co oznacza tak naprawdę dzisiejsza decyzja rady. Trudno przewidzieć czy koncesjonariusz złoży ofertę czy pozew. Podczas dzisiejszej licytacji, bo tak to chyba należy określić, brakowało mi jednego, a mianowicie przedstawienia argumentu za taką, a nie inną kwotą. Nikt nie przedstawił żadnej analizy, wyliczeń. Ustalono jakąś sumę, ale na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego. W tej chwili pozostaje nam tylko czekać na ruch koncesjonariusza - skomentowała już po zakończeniu sesji Mirosława Lehman.

Termin złożenia oferty przez szwajcarską firmę upływa 29 października. Przyszłość koncesji na stadion i halę powinna się więc wyjaśnić z końcem miesiąca

Bartek Gruba
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    grenadier - niezalogowany 2010-10-11 08:31:20

    4,5 mln odszkodowania? Nie wierze, ze Burmistrz byla az tak glupia... poza tym skoro udalo jej sie juz na tym etapie ugotowac budzet gminy dla kilku przyszlych kadencji wladz gminnych to znaczy, ze glupia nie jest tylko cwana jak cholera :P Ciekaw jestem, czy jest ktos, kto czytal ten artykul i uwaza, ze decyzja carycy jest sluszna?? Przypuszczam, ze wszyscy jestesmy za rozwojem naszej gminy ale czy taka kosmiczna niefrasobliwa niegospodarnosc moze sie komus podobac? Ciekawe czy w nadchodzacych wyborach wyciagniemy wnioski z tej kosztownej lekcji :D

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    punktprzedszkolny. - niezalogowany 2010-10-09 21:29:20

    Ciekawe gdzie byli radni z Kiełpina. To oni powinni najwięcej gadać, pomijając tych z Kartuz. Przecież na nową salę gimnastyczną nie mówiąc o hali sportowej ta wieś czeka już ponad 20 lat. Były przed szkołą w Kiełpinie kilka dekad wstecz jakieś deski, z których to miała być nowa sala. Deski zgniły albo je spalili w szkolnej kotłowni i dziś drugie pokolenie uczy się w skandalicznych warunkach. Może za 20 lat coś ruszy. W końcu w socjalizmie na mieszkanko nie tyle lat się czekało, a jak się potem ludziska cieszyli?! Jak w Kiełpinie świętowali z okazji 1,5 km asfaltu bez chodnika to po wybudowaniu hali wszyscy bawić się będą przez dekadę!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    kibic03 - niezalogowany 2010-10-09 13:19:07

    Jeśli koncesja nadal daje wyłączność na eksploatację szwajcarskiemu wykonawcy i to aż na 15 lat, to po cholerę wogóle w to wchodzić. Po 15 latach gmina odzyska wyeksploatowany i niemodny już obiekt. A przez te 15 lat czy Cartusia ma zagwarantowany dostęp do stadionu? Coś mi się wydaje, że koncepcja Gołyńskiego była słuszna. Na temat hali w Kiełpinie się nie wypowiadam, bo nie mam pojęcia czy Kiełpino jest w stanie ją efektywnie wykorzystywać i utrzymywać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Kartuzy.info




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości